Marcin Gortat ofiarą zaczepek na ulicy. Wydał oświadczenie

Marcin Ziółkowski

15 września 2026, 13:57 • 2 min czytania 16

Reklama
Marcin Gortat ofiarą zaczepek na ulicy. Wydał oświadczenie

Marcin Gortat to najlepszy polski koszykarz, jaki grał w NBA. Dla niego kibice niejednokrotnie zarywali noce. W swojej karierze występował w Orlando Magic, Washington Wizards czy Phoenix Suns. Polski Młot miał niedawno bardzo nieprzyjemną sytuację, która trafiła do sieci. Postanowił odnieść się do całej sprawy i wydał oświadczenie.

Reklama

Opublikował je na platformie X.

Gortat o natarczywym mężczyźnie. „Nie ma na to mojej zgody”

Marcin Gortat ponownie znalazł się na językach. Tym razem poszło o brak zdjęcia z mężczyzną, podczas gdy ekskoszykarz był na spacerze z małym dzieckiem. Były zawodnik NBA i reprezentacji Polski tłumaczył się, że nie ma czasu, a jego dziecko śpi. Spotkało się to z oporem osoby, która chciała mieć pamiątkę spotkania ze znanym sportowcem.

Mężczyzna dość zaskakująco zadał więc Gortatowi pytanie w związku z niedawnym tematem w Internecie z kategorii mnożenia, konkretnie: „ile to jest siedem razy dziewięć?”. Wywołało to irytację koszykarza, który wyczuł, że nagrywający całą sprawę osobnik chce narobić mu problemów w mało komfortowej sytuacji.

Reklama

Gortat w nawiązaniu do filmiku postanowił wydać oświadczenie w sprawie. Doprecyzował też, co się stało w tamtej sytuacji, ponieważ nagrywający pominął istotne detale.

– Odnosząc się do krążącego w sieci filmiku, chcę przedstawić swoją wersję wydarzeń. Nagranie nie pokazuje całej sytuacji ani tego, co ją poprzedziło. Wracałem do domu ze śpiącym dzieckiem, kiedy zostałem zaczepiony przez mężczyznę, który poprosił mnie o zdjęcie. Odpowiedziałem: „przepraszam, dziecko mi śpi, nie mogę teraz, spieszę się do domu”.

– Najwyraźniej moja odmowa mu się nie spodobała, bo usłyszałem: „a ile to jest 7 razy 9, pajacu?”. Odwróciłem się i z uśmiechem zapytałem: „a ty znasz twierdzenie Pitagorasa?”. Wtedy nastąpił fragment, którego zabrakło w przedstawionej przez niego relacji. Usłyszałem, że mam „wyp***dalać” z tego miejsca, bo on mieszka tam całe życie. Dodał też, że „dobrze mi radzi” żebym się przeprowadził.

Reklama

– W tym momencie zatrzymałem się i podszedłem do niego, żeby wyjaśnić co ma oznaczać taka wypowiedź. Dopiero wtedy wyciągnął telefon i zaczął nagrywać. Dalszy ciąg widać na filmie. Rozumiem, że jako osoba publiczna spotykam się z zainteresowaniem. Mam jednak prawo odmówić zdjęcia, szczególnie gdy wracam do domu ze śpiącym dzieckiem.

Taka odmowa nie usprawiedliwia wyzwisk ani zastraszania. Słowa tego mężczyzny odebrałem jako groźbę. Nie ma mojej zgody na takie zachowanie wobec mnie i mojej rodziny – zakończył Gortat.

Reklama

Fot. Newspix

16 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ligue 1

Trzęsienie ziemi w klubie Polaków. Trener zwolniony po kilku meczach

Braian Wilma
0
Trzęsienie ziemi w klubie Polaków. Trener zwolniony po kilku meczach

Koszykówka

Reklama