To był mecz dwóch największych włoskich drużyn eksportowych. Od Interu i Como oczekiwaliśmy fajerwerków, tymczasem jakość faktycznie była, ale wyłącznie po stronie Nerazzurrich. Mistrzowie Włoch sprawili, że pełen talentu zespół Cesca Fabregasa był bezbronny i przegrał w Mediolanie 0:2.
Kilka dni temu obie ekipy przyniosły chlubę Serie A w Lidze Mistrzów. Sukces Interu w postaci wyjazdowej wygranej 3:0 z Feyenoordem Rotterdam był spory, ale w granicach spodziewanego. Como natomiast zmiażdżyło Lens we Francji, pokonując je 9:1. To wszystko tylko podsyciło nastroje przed niedzielnym hitem 11. kolejki ligi włoskiej.
Tym razem Cristian Chivu postawił w wyjściowym składzie na Piotra Zielińskiego. Polak utworzył drugą linię Mediolańczyków wraz z Nicolo Barellą i Hakanem Calhanoglu. Sporym osłabieniem pozostawał brak Lautaro Martineza. Kapitan Interu już od kilku tygodni leczy kontuzję uda.
Inter ustawił sobie Como jak tylko chciał
Mecz się rozpoczął i szybko okazało się, że Como chyba zostało we Francji i myślami nadal było przy pucharowym sukcesie. Piłkarze Nerazzurrich czuli się natomiast jak ryby w wodzie i wrzucili swoich przeciwników na niezłą karuzelę.
Wynik został otwarty już w 12. minucie. Mistrzowie Włoch rozegrali akcję jak po sznurku od własnego pola karnego, aż wreszcie Djed Spence zagrał z prawej strony wzdłuż pola bramkowego i Francesco Pio Esposito wykorzystał sytuację wślizgiem.
Przybysze znad jeziora dobrze nie zdążyli jeszcze ochłonąć, a było już 2:0. Tym razem walny wkład w bramkę miał Zieliński. Zagranie Polaka z lewej strony pola karnego wybił co prawda Alex Valle, ale wprost pod nogi Marcusa Thurama. Francuz natychmiastową bombą z narożnika pola bramkowego podwyższył wynik.
Fenomenalny Barella poprowadził Inter
Do końca pierwszej połowy Inter znakomicie zarządzał już wypracowanym wynikiem. Brylował zwłaszcza Barella. Włoch pokazywał swoją najlepszą odsłonę, będąc szefem środka pola, pojawiając się wszędzie o właściwej porze i podejmując praktycznie wyłącznie słuszne decyzje. W efekcie Nerazzurri do przerwy prowadzili dwiema bramkami, ale – co zasługuje na jeszcze większe uznanie – uczynili z Como drużynę po prostu niegroźną. Rozrobili ich.
Questa sera ©️ https://t.co/7T4OQoBTqd
— Inter ⭐⭐ (@Inter) November 8, 2026
Ekipa, która bazuje na agresywnym doskoku do przeciwnika i agresywnej grze, tym razem przypominała uczniaka, który przyjechał wziąć korepetycje od doświadczonego mistrza.
W drugiej połowie Mediolańczycy szybko mogli postawić kropkę nad „i”, ale strzał Federico Dimarco obronił Robert Sanchez. Centymetrów zabrakło natomiast Thuramowi, żeby skompletować dublet. Przez pierwszą godzinę Como nie miało do powiedzenia absolutnie nic, na czele ze swoją gwiazdą, Nico Pazem. Argentyńczyk nie był w stanie pokazać nam choćby i odrobiny umiejętności, z których jest znany na włoskich boiskach.
Coś minimalnie drgnęło w zespole gości w końcówce. Josep Martinez musiał się wysilić broniąc centrostrzał właśnie Paza, którzy z rzutu wolnego posłał ni to strzał, ni to dośrodkowanie. W każdym razie bramkarz Interu wyszedł z opresji obronną ręką. Precyzji zabrakło z kolei Anastasiosowi Douvikasowi czy Jacobo Ramonowi.
W ostatnim kwadransie wysilać musiał się jednak ponownie Sanchez, bo czy to Dimarco, czy wprowadzony w trakcie spotkania Ange-Yoan Bonny uderzali celnie. Swojego koncertu w międzyczasie nie przerywał Barella, który przebiegł w tym starciu ponad dwanaście kilometrów. Włoch był niezmordowany zarówno w obronie, jak i w ataku, stanowiąc po prostu absolutny filar Interu.
Inter zmniejszył dystans do Lazio, Como za Milanem
Nerazzurri zainkasowali zatem trzy punkty, pokonując Como 2:0 bardzo pewnie. Powetowali sobie w ten sposób straty po zeszłotygodniowej porażce z Milanem w derbach Mediolanu.
Pio Esposito e Thuram, l’Inter supera il Como 🔥
#InterComo #SerieAEnilive https://t.co/CeJPKq089Z
— Lega Serie A (@SerieA) November 8, 2026
Po jedenastu kolejkach Serie A, Inter jest drugi i do liderującego Lazio traci punkt. Como natomiast spadło na piątą lokatę i aktualnie ma o punkt mniej od Rossonerich, którzy dzięki wygranej 2:1 z Genoą otwierają strefę awansu do Ligi Mistrzów.
Dodajmy, że Zieliński spędził na boisku 73 minuty, po czym zastąpił go Henrich Mychitarian. Polak zanotował 23 celnych podań przy 25 próbach, a także miał swój udział przy golu na 2:0 napędzając akcję ofensywną Nerazzurrich. Tego wieczoru nikt nie miał jednak podejścia do Barelli, który spisał się fenomalnie i poprowadził Inter do zwycięstwa.
Inter Mediolan – Como 2:0 (2:0)
- 1:0 – Esposito 12′
- 2:0 – Thuram 19′
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix