Kibic w szpitalu po uszkodzeniu trybuny. Grała drużyna z Ligi Mistrzów

Marcin Ziółkowski

08 listopada 2026, 19:49 • 2 min czytania 0

Reklama
Kibic w szpitalu po uszkodzeniu trybuny. Grała drużyna z Ligi Mistrzów

W Norwegii podczas ważnego meczu ligowego doszło do uszkodzenia struktury trybuny. Wszystko to w spotkaniu z udziałem drużyny z Ligi Mistrzów. Kilku kibiców upadło, a jeden z nich trafił do szpitala, był przytomny. Policja wszczęła śledztwo w sprawie.

Reklama

Problem z trybuną na meczu Bodo/Glimt

Jeden z kibiców trafił do szpitala po tym jak grupka fanów upadła po uszkodzeniu trybuny na stadionie w Norwegii. Wszystko to stało się podczas spotkania Elitserien pomiędzy Tromso a Bodo/Glimt, a dokładniej na kilka minut przed przerwą w meczu.

Konstrukcja zawaliła się, gdy kibice skakali w rytm okrzyków wspierających drużynę. Świadek powiedział VG, że podłoga trybuny zaczęła się rozpadać w jednym z rzędów, a niektórzy ludzie wpadli do środka. Po zawaleniu się części trybuny, doszło do ewakuacji kibiców gości. Piłkarze zostali wezwani do szatni przez arbitra.

– Upadło pięć osób, a jedna trafiła do szpitala – powiedział w rozmowie z VG Simen Pedersen, rzecznik prasowy klubu uczestniczącego w rozgrywkach Ligi Mistrzów.

Reklama

Norweg potwierdził także, że hospitalizowany sympatyk był przytomny. Na trybunie obecnych było 600 osób. Policja wszczęła śledztwo w sprawie.

Mecz przerwano na blisko 50 minut. Po powrocie na boisko, Bodo/Glimt błyskawicznie objęło prowadzenie po bramce Ole Brynhildsena. Norweg, który wszedł jeszcze w pierwszej połowie w miejsce Ole Blomberga, dołożył drugie trafienie w 73. minucie, w związku z czym na cztery kolejki przed końcem drużyna Kjetila Knutsena jest nadal w walce o mistrzostwo Norwegii. Ich jedynym rywalem jest inny uczestnik LM – Viking Stavanger.

Zespół Knutsena spisuje się nieco gorzej w Lidze Mistrzów w porównaniu do zeszłorocznych rozgrywek. Po wysokiej porażce z Bayernem, Norwegowie wygrali z Borussią Dortmund, przegrali z SSC Napoli i bezbramkowo zremisowali z LOSC Lille. To plasuje ich na pierwszej pozbawiającej gry wiosną pozycji – 25. lokacie.

Reklama

 

 

Fot. screen X/ Nordic Football

Reklama
0 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl gry Barcelony i Bayernu Hansiego Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne ligi zagraniczne

Reklama