Alonso skreślił gwiazdę Chelsea. Transfer do City tuż-tuż

Jan Broda

Autor:Jan Broda

29 sierpnia 2026, 14:18 • 3 min czytania 0

Reklama
Alonso skreślił gwiazdę Chelsea. Transfer do City tuż-tuż

Nie ma łatwego życia Enzo Fernandez na Stamford Bridge. Najpierw Argentyńczyk był wygwizdywany przez kibiców The Blues, a teraz nie znalazł się w kadrze na mecz z Luton w Pucharze Anglii. Trener Xabi Alonso przyznał wprost, że była to jego suwerenna decyzja. Hiszpan dodał również między słowami, że ten stracił chęć do gry w Chelsea. Tymczasem na Etihad w Manchesterze wciąż liczą na sfinalizowanie jego transferu przez zamknięciem okienka. 

Reklama

A czas leci nieubłaganie. We wtorek 1 września dokładnie o północy w Anglii letnie okienko transferowe dobiegnie końca. Enzo Fernandez już na początku lipca, słowami swojego agenta Javiera Pastore, dał jasno do zrozumienia, że nie wiąże swojej przyszłości z Chelsea. Argentyńczyk wzbudził zainteresowanie Manchesteru City, gdzie z powrotem wróciłby pod skrzydła Enzo Mareski. Problem w tym, że The Blues bynajmniej nie zamierzali pozbywać się 25-letniego pomocnika, a tym bardziej za przysłowiowe frytki.

Negocjacje więc się przeciągały w nieskończoność i w pewnym momencie znalazły się w martwym punkcie. Londyńczycy postawili nawet ultimatom The Citizens na sfinalizowanie transakcji, jednak nawet to nie pomogło w dopięciu transferu. W efekcie Fernandez kontynuował przygotowania do nowego sezonu pod wodzą Xabiego Alonso.

Szybko jednak okazało się, że na Stamford Bridge czeka go podobny los, jak Juliana Alvareza na Metropolitano. Gwizdy, niechęć i infamia. Nic zatem dziwnego, że Argentyńczyk już do reszty stracił chęci do kontynuowania kariery w barwach Chelsea. Przyznał to między słowami sam Alonso, który wykluczył go z kadry meczowej na spotkanie z Luton w Pucharze Anglii (2:0).

Rozmawialiśmy i uznaliśmy, że na mecz z Luton lepiej będzie, jeśli zostanie poza kadrą. To była moja decyzja. Powiedziałem już, że potrzebujemy graczy, którzy są w najlepszej dyspozycji do gry. Musimy brać pod uwagę wszystko: zawodników w dobrej formie oraz takich, którzy nie czują odpowiedniej energii. Dla mnie kluczowe jest, aby piłkarze czuli głód gry i byli dobrze przygotowani – wyjaśnił.

Reklama

Enzo Fernandez dopnie swego? City liczy na transfer last minute

Jak wiadomo, z niewolnika nie ma pracownika. A skoro tak, to Chelsea pogodziła się z faktem, że nie uda się zatrzymać Fernandeza pomimo kontraktu ważnego do końca sezonu 2031/32. Jak poinformowało Sky Sport, Londyńczycy są gotowi zasiąść do stołu. Manchester City tymczasem ma zamiar sfinalizować temat jeszcze przed zakończeniem okienka transferowego.

Sprawy szybko nabrały tempa, bo niedługo potem Fabrizio Romano przekazał, że Fernandez osiągnął ustne porozumienie z Manchesterem City w kwestii warunków indywidualnych kontraktu. Ostateczny transfer zależy jednak od ustaleń między klubami. Obywatele w dalszym ciągu nie wysłał oficjalnej oferty, jednak – jak zapewnia – bezpośrednie kontakty mają nastąpić w najbliższym czasie. Ostateczna decyzja co do kwoty odstępnego leży po stronie Chelsea. Według nieoficjalnych wieści, mowa o około 120 mln euro.

Reklama

Zobaczymy, co będzie w niedzielę – zakończył Xabi Alonso. Niewykluczone więc, że Fernandez w oczekiwaniu na finał negocjacji nie znajdzie się również w kadrze na spotkanie z Brighton. Jak dotąd, 25-latek rozegrał 170 meczów w barwach The Blues, zdobył 31 bramek i zanotował 30 asyst. Z Chelsea wygrał Ligę Konferencji oraz Klubowe Mistrzostwa Świata. I wszystko wskazuje na to, że to by było na tyle.

Fot. Newspix

0 komentarzy
Jan Broda

Pasją do futbolu zaraził go tata, za co jest mu dozgonnie wdzięczny - głównie dlatego, że pierwszym meczem, jaki zaliczył z trybun, był bezbramkowy paździerz Wisły ze Śląskiem jesienią 2010 roku. Skoro przetrwał tamto 0:0, przetrwa już wszystko. Dumny wychowanek Bronowianki Kraków, którego nieuchronny marsz po Złotą Piłkę brutalnie zweryfikował chroniczny brak talentu i drewniane nogi. Zamiast więc w piłkę grać, zaczął o niej pisać. Z wykształcenia politolog, którego bardziej niż cyrk odbywający się w Sejmie interesuje wpływ rządów Nicolae Ceaușescu na sukcesy Steauy Bukareszt w latach 80. XX wieku. Kręci go piłkarski plankton, outsiderskie historie spoza mainstreamu i wersy Kaza Bałagane. Baczny obserwator zjawisk na styku świata sportu i brudnej dyplomacji. Z ciekawości nauczył się kilku języków, w tym rumuńskiego, ale najwięcej do powiedzenia ma chyba po polsku. W przeszłości związany m.in. z Tygodnikiem „Piłka Nożna".

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
La Liga

Złota Piłka dla Mbappe? Mourinho nie ma wątpliwości

Jan Broda
1
Złota Piłka dla Mbappe? Mourinho nie ma wątpliwości

Piłka nożna

Reklama
La Liga

Złota Piłka dla Mbappe? Mourinho nie ma wątpliwości

Jan Broda
1
Złota Piłka dla Mbappe? Mourinho nie ma wątpliwości