Na zakończenie sezonu 2025/2026 Ekstraklasy, Raków Częstochowa podjął Arkę Gdynia. Zgodnie z przewidywaniami Medaliki pokonały pewnego już degradacji rywala znad morza, ale pozycji w końcowej tabeli nie poprawiły. Doszusowali na czwartym miejscu i zagrają w eliminacjach Ligi Konferencji.
Raków z nadzieją, Arka pogodzona
Przed pierwszym gwizdkiem Częstochowianie mogli jeszcze liczyć na naprawdę ciekawe scenariusze. Musieli wygrać z Gdynianami i spoglądać na Górnika Zabrze oraz Jagiellonię Białystok. Jeśli punkty straciłaby jedna z tych ekip, Raków byłby trzeci i w kwalifikacjach do Ligi Europy, jeśli obie – nawet drugi i latem walczyłby o Ligę Mistrzów.
Arka natomiast pojechała do Częstochowy z nosami spuszczonymi na kwintę. Miała jeszcze obowiązek do odbębnienia, ale ani nie mogła już sobie pomóc, ani zaszkodzić. Swój spadek przypieczętowała w poprzedniej kolejce i teraz żegnała się z Ekstraklasą w smutnych okolicznościach, nawet bez swoich kibiców w sektorze gości, jako że ci podjęli decyzję o bojkocie wyprawy na ostatni mecz sezonu.
Raków – Arka: pierwszą połowę rozstrzygnął Marko Bulat
Tempo meczu nie było szczególnie wysokie, ale miejscami temperatura nieco wzrastała. Jak w 10. minucie, kiedy Jonatan Brunes wpadł w pole karne Arki i przewrócił się po interwencji Dawida Gojnego. Gwizdek sędziego Tomasza Kwiatkowskiego jednak milczał, wobec czego piłkarze nie mieli wyjścia i grali dalej.
Kapitan Gdynian doigrał się chwilę później, kiedy jego wślizg w nogi Patryka Makucha rozjemca z Warszawy wycenił już na żółtą kartkę. W 20. minucie natomiast Patryk Szysz bardzo nieśmiało sprawdził formę Kacpra Trelowskiego, ale ten nie miał żadnego problemu z interwencją po lekkim strzale z woleja.
Pierwsza połowa upływała całkiem spokojnie, ale wpisywać się w to nie miał zamiaru Alassane Sidibe. Piłkarz Arki kilkukrotnie faulował swoich rywali, aż w końcu po nieco ponad pół godzinie gry się doigrał i zarobił napomnienie. Tak jak i doigrał się cały zespół gości, jako że pozwalał operować piłką gospodarzom i dawał spychać się do coraz głębszej defensywy.
W 37. minucie Amorim podał krótko z lewego skrzydła do Marko Bulata, a Chorwat właściwie z kroka posłał mocny strzał sprzed pola karnego i osiągnął sukces. Do strzelca nie doskoczył Patryk Szysz, a lepiej mógł spisać się na pewno także Jędrzej Grobelny, który miał piłkę na rękawicy.
Do przerwy Raków prowadził z Arką 1:0 i była to zaliczka zasłużona. Częstochowianie nie forsowali tempa, ale z ich gry na pewno biła większa jakość niż z prób gości znad morza.
Do przerwy prowadzimy z Arką! 👏#RCZARK pic.twitter.com/NmVN1DyY3h
— Raków Częstochowa (@Rakow1921) May 23, 2026
Ekstraklasa. Raków zabawił się z Arką w drugiej połowie
Druga odsłona? Właściwie po części trochę jak i pierwsza – bez gigantycznych emocji i z unoszącą się atmosferą samego końca sezonu. Kibice Rakowa wykorzystywali tę okazję, żeby pożegnać zasłużonych dla klubu piłkarzy. Z trybun kilkukrotnie skandowano „Zoran Arsenić„, a kiedy w 60. minucie na boisku pojawił się Ivi Lopez, zaprezentowano transparent „Nuestra Leyenda” z wizerunkiem hiszpańskiego piłkarza.
Zoran 🥹#RCZARK pic.twitter.com/R9qj5MszCk
— Raków Częstochowa (@Rakow1921) May 23, 2026
Już kilka chwil po przerwie z boiska za drugą żółtą kartkę wyrzucony został Gojny, który zdaniem sędziego powalił Makucha. Po analizie VAR arbiter anulował jednak karę dla gracza Arki i zrobił to słusznie, bo najpierw to napastnik nadepnął na swojego przeciwnika. W 52. minucie z dobrej strony pokazał się natomiast Grobelny, który paradą na refleks zareagował na mocne uderzenie z bliska Brunesa.
Kiedy na boisku był już Ivi, koledzy często go szukali, ewidentnie chcąc dać mu się pożegnać z Częstochową golem. W jednej z takich akcji przekombinowali, bo zamiast posłać piłkę do pustej bramki po słabym wyjściu golkipera Arki, to podali futbolówkę do Hiszpana, a w efekcie odgwizdano spalonego.
Raków odzyskł akusteczność w końcówce. W 71. minucie Jean Carlos Silva podał do Brunesa, a ten w przepiekny sposób najpierw przyjął sobie piłkę plecami do bramki, a następnie odwrócił się i z półobrotu oraz kilkunastu metrów trafił do siatki przyjezdnych. Minęły raptem cztery minuty, a Hiszpan sam wpisał się na listę strzelców. Tym razem asystę dołożył Bulat „ustawiając” piłkę koledze, a ten uderzeniem z pola karnego podwyższył na 3:0.
75′ | CAAARLOOOSS!!! 🤩#RCZARK 3:0 pic.twitter.com/4MnbO4m8Pe
— Raków Częstochowa (@Rakow1921) May 23, 2026
Rywale nie zagrali dla Rakowa. Czwarte miejsce Medalików
Częstochowianie swoje zadanie wykonali na piątkę z plusem. Bez najmniejszych trudności rozbili Arkę różnicą trzech goli, ale miejsca w klasyfikacji nie poprawili. Jagiellonia pokonała bowiem Zagłębie Lubin, natomiast Górnik Zabrze wygrał z Radomiakiem Radom. Tym samym ekipa spod Jasnej Góry trafiła do eliminacji Ligi Konferencji z czwartego miejca w tabeli.
Tabela rozgrywek dostarczona przez Superscore
A Arka? Za drużyną wyglądająca tak słabo jak w sobotni wieczór w Częstochowie, tęsknić w Ekstraklasie na pewno nie będziemy.
Zmiany:
Legenda
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. Newspix