Legia wygrała z Widzewem 1:0 po rzucie wolnym, który Wojciech Myć podyktował po starciu Frana Alvareza z Rubenem Vinagre. W ocenie eksperta sędziowskiego arbiter popełnił jednak błąd. Były sędzia międzynarodowy stwierdził, że interwencja gwiazdora Widzewa była prawidłowa. Odniósł się też do gola Adamskiego, który mógł paść ze spalonego.
Niewiele zabrakło, by po raz pierwszy od ćwierć wieku Legia nie wygrała obu ligowych meczów w Widzewem. Ostatni raz taka sytuacja miała miejsce w sezonie 2000/01, gdy w obu starciach padł remis 0:0. Listopadowa rywalizacja tych drużyn zakończyła się remisem 1:1, a jeszcze w ostatniej sekundzie doliczonego czasu gry w majówkę było 0:0. Wtedy jednak Wojciech Myć podyktował bardzo ważny dla Legii rzut wolny. Po strzale Kapustki piłka odbiła się od Żyry, a potem od ustawionego tuż przed linią bramkową Adamskiego.
LEGIA WYGRYWA! Rafał Adamski bohaterem! 😱🔥
📺 Oglądaj mecze @_Ekstraklasa_ w CANAL+: https://t.co/ggj8f4RI2h pic.twitter.com/9UwXgFup8T
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) May 1, 2026
Ekspert sędziowski: Arbiter się pomylił
Były sędzia międzynarodowy i ekspert TVP Sport Rafał Rostkowski twierdzi jednak, że rzut wolny dla Legii po starciu Frana Alvareza z Rubenem Vinagre się nie należał. Portugalczyka już wcześniej próbował zatrzymać Angel Baena, ale najpierw zarył w ziemię, a następnie raz jeszcze został minięty. Wtedy wślizg wykonał jego rodak, a Myć wycenił je żółtą kartkę. To już trzecie w tym sezonie takie napomnienie dla gwiazdora Widzewa, więc następne skutkować będzie jednomeczowym zawieszeniem.
– Vinagre przewrócił się, padł na murawę i zaczął zachowywać się tak, jakby został sfaulowany niezwykle brutalnie albo przynajmniej bardzo boleśnie. Arbiter od razu podyktował rzut wolny dla Legii, a Alvarezowi pokazał żółtą kartkę. Piłkarz Widzewa rozłożył ręce, nie dowierzał, gestem wskazał na siebie, jakby dopytywał, czy sędzia naprawdę gwizdnął z powodu jego zagrania. Z żółtą kartką na koncie odchodził kiwając głową z niedowierzaniem. Miał rację. Arbiter się pomylił – pisze Rostkowski w swoim tekście na portalu TVP Sport.
Minimalizm Widzewa jest zupełnie niezrozumiały [KOMENTARZ]
– Najlepiej to było widać od strony linii bocznej, po stronie trybuny vis a vis trybuny głównej. Wykonując wślizg Alvarez prawą nogą czysto zatrzymał piłkę, a lewą nogę miał podwiniętą pod siebie. Vinagre przewrócił się o piłkę i blokującą ją nogę Alvareza. To było prawidłowe zagranie. Żółta kartka też została pokazana niesłusznie. Skoro nie było faulu, to tym bardziej nie był on nierozważny – dodał.
Spalony przy golu Adamskiego?
Rostkowski odniósł się również do kwestii potencjalnego spalonego, na którym Adamski znajdował się w momencie uderzenia Kapustki.
– Trudno jednoznacznie odpowiedzieć bez ujęcia z kamery ustawionej na linii bramkowej lub przynajmniej bez odpowiedniego materiału z systemu VAR. Asystent Adam Kupsik nie podniósł chorągiewki, a sędziowie VAR Kornel Paszkiewicz i Jakub Winkler raczej dość szybko przestali analizować tę sytuację, co może wskazywać na to, że być może mieli ujęcia świadczące o tym, że spalonego nie było.
#LEGWID W minutę VAR sprawdził, czy Adamski nie był tu na spalonym (a musi być dwóch obrońców Widzewa bliżej bramki). pic.twitter.com/ArAMdBs1KG
— Kuba Seweryn (@KubaSeweryn) May 1, 2026
Ze względu na finał Pucharu Polski Arka nie podejmie w ten weekend Górnika, więc Legia zakończy tę kolejkę z czteropunktową przewagą nad kreską. Strefę spadkową otwiera Widzew, który aktualnie traci dwa punkty do ostatniego bezpiecznego miejsca. W tej chwili zajmuje je Cracovia. Do końca sezonu piłkarzom Aleksandara Vukovicia pozostają domowe mecze z Lechią oraz Piastem i w międzyczasie wyjazd do Kielc. Z kolei drużyna Marka Papszuna następne dwa spotkania rozegra w Niecieczy i Gdańsku, a sezon zakończy podjęciem Motoru.
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Katastrofa Widzewa coraz bliżej. „Musimy wygrać dwa mecze”
- Ulga Papszuna. „Sytuacja klaruje się korzystnie. Wydrapaliśmy się z dołka”
- „Chciałem się pokazać z lepszej strony”. Adamski bohaterem Legii
fot. 400mm.pl