Dobiega końca obecny sezon Serie A, a wraz z nim wygasa kontrakt Luki Modricia z Milanem. Chociaż chorwacki maestro wciąż musi mierzyć się z pytaniami o sportową emeryturę, to nie jest powiedziane, że ona nadejdzie lada chwila. Przeciwnie – coraz głośniej o tym, że zdobywca Złotej Piłki 2018 będzie kontynuował karierę na San Siro.
[hoc]
Pokochany od początku
Główną rolę w sprowadzeniu Modricia do Milanu miał odegrać dyrektor sportowy klubu, Igli Tare. Kiedy Albańczyk dowiedział się, że pomocnik nie będzie kontynuował przygody w Realu Madryt, natychmiast włączył się do akcji. Poleciał na Bałkany i tam osiągnął porozumienie.
Roztaczana wizja przed piłkarzem była prosta – Rossoneri są po fatalnym sezonie, w którym zajęli ósme miejsce, więc muszą się odbić i wrócić do Ligi Mistrzów. Chorwat to zaakceptował, po czym w glorii i chwale zameldował się w Mediolanie.
Już podczas samej prezentacji, kiedy pozdrawiał kibiców z balkonu niczym papież wiernych w Watykanie, mógł spotkać się z ogromnym uwielbieniem tłumu. A ono tylko rosło, na co zapracował sobie sam piłkarz.
Zaczęło się fatalnie, bo od domowej porażki 1:2 z Cremonese. Potem było już tylko lepiej – po wrześniowej przerwie na kadrę, Modrić swoim golem poprowadził Milan do skromnego zwycięstwa z Bologną.
W tym samym miesiącu Rossonerim udało się ograć 2:1 także Napoli. Reakcja zawodnika, który dopiero co zdmuchnął czterdzieści świeczek na torcie, stała się viralem w mediach. Zachwycano się jego zaangażowaniem i podejściem do gry w Milanie, który przecież nie musiałby go już tak mocno elektryzować po długim czasie w blasku chwały Królewskich.
Luka Modrić’s reaction to the final whistle in Milan’s 2-1 win over Napoli. 😤❤️ pic.twitter.com/qkeoBMzal7
— EuroFoot (@eurofootcom) October 1, 2025
Spełnienie dziecięcych marzeń
Dla samego Modricia, Milan od początku był jednak czymś więcej niż miejscem, w którym na dobrym poziomie może się przygotować do nadchodzących mistrzostw świata. Na finiszu kariery piłkarz zafundował sobie bowiem spełnienie marzeń z dzieciństwa.
– Byłem kibicem Milanu z powodu bohatera mojego dzieciństwa, Zvonimira Bobana. Był kapitanem Chorwacji, która prawie sięgnęła po mistrzostwo świata we Francji w 1998 roku – mówił Modrić w rozmowie z La Gazzetta dello Sport.
Wiadomo – piłkarze po transferze do danego klubu często mówią, że o tym marzyli, ale zdobywca Złotej Piłki akurat na to ma dowody. Już jako dziecko śmigał w dresie Rossonerich, który miał mu zakupić ojciec na bazie fascynacji Bobanem i jego występami w mediolańskim klubie.
Luka Modric in Milan gear as a child 👦🏼
🔴⚫️ pic.twitter.com/LsYHZHj3q1
— Matt Santangelo (@Matt_Santangelo) November 29, 2017
Co ciekawe, Zvonko miał robić podchody pod sprowadzenie Modricia już w 2019 roku, kiedy przez kilka miesięcy współpracował z Paolo Maldinim w strukturach dyrektorskich klubu. Wtedy jednak, świeżo po wygraniu przez Chorwata Złotej Piłki, było po prostu za wcześnie, żeby zejść sportowo kilka półek niżej.
Modrić podbił Serie A
Obecny sezon się rozkręcał, a Modrić zachwycał. Nie musiał notować nie wiadomo jakich liczb (na razie uzbierał dwa gole i trzy asysty), ale każdy oglądający mecze Milanu musi przyznać, że od Modricia czuć było po prostu jakość. Gigantyczną jakość.
Jeszcze w listopadzie portal MilanNews.it pisał o Chorwacie w taki sposób:
„Pomimo konsekwentnych i regularnych występów Luki Modricia na ponadprzeciętnym poziomie, nie przestajemy być pod wrażeniem 40-letniego mistrza, który biega jako 20-latek i jest filarem takiej drużyny jak Milan. Na początku wiele osób było sceptycznych, zwłaszcza kibiców Rossonerich, którzy znali klasę Chorwata, ale nie spodziewali się takiego poziomu”.
Przy tym zamieszczono fakty:
– 559 celnych podań, najlepszy wynik w lidze,
– 508 przejętych podań, najlepszy wynik w lidze,
– 748 kontaktów z piłką, najlepszy wynik w lidze,
– 606 wykonanych podań, najlepszy wynik w lidze.
Kozak.
A jednocześnie zawodnik, którego wcale nie trzeba było oszczędzać. Wiadomo – Milan w tym sezonie nie gra w europejskich pucharach więc odpadł temat rywalizacji co trzy dni i potrzeba większego rotowania składem. I tak jednak zaskakuje, jak bardzo Modrić trzyma się pod względem fizycznym.
Na 32 mecze ligowe Rossonerich w tym sezonie, pomocnik wybiegł w podstawowej jedenastce… 30 razy. Jedyne nieobecności – w styczniu z Fiorentiną, kiedy już musiał odpocząć i przesiedział mecz na ławce, oraz chwilę później z Lecce, gdy dostał tylko kilka minut w końcówce.
Warto też dodać, że aż 24 występy Modricia w Serie A są pełnowymiarowe – od 1. do 90. minuty. Trener Massimiliano Allegri oparł na Chorwacie swoją drużynę. Zauważają to także rywale, którzy w kolejnych meczach różnymi metodami starali się uprzykrzyć życie gwieździe Milanu.
– Po meczu z Genoą Modrić powiedział mi, że po raz pierwszy w całej jego karierze ktoś podążał za nim dosłownie krok w krok. W pewnym momencie Luka zapytał go, czy na sekundę może odejść. Usłyszał, że nie ma szans, bo ma za zadanie podążać za nim cały mecz. Włoska piłka nie jest łatwa – opowiadał Allegri w styczniu na jednej z konferencji.
Przygotowania do mundialu jak się patrzy
Chorwat został doceniony w Serie A bardzo szybko, już wczesną jesienią otrzymując ogromne wyróżnienie. Wybrano go Piłkarzem Miesiąca za wrzesień. Doceniono wspomnianego gola z Bologną i wkład w pokonanie Napoli w głośnym meczu na San Siro.
Upływały miesiące i Modrić jak był główną postacią Milanu, tak pozostawał nią nadal. Jasne – zdarzały się i słabsze momenty, ale nawet jeśli Rossoneri zawodzili jako drużyna, Chorwat często był pierwszym, którego dało się usprawiedliwić.
Wielkiego marzenia, które pomocnik mógł w sobie nosić przez kilka miesięcy, w tym sezonie jednak nie uda się zrealizować. Rossoneri nie wygrają mistrzostwa Włoch – tytuł lada chwila, zapewne na przestrzeni dwóch-trzech tygodni, przyklepie Inter. Nie zmienia to jednak faktu, że przygoda utytułowanego piłkarza w czerwono-czarnych barwach jest bardzo udana.
Za całą miłość, którą otrzymał od kibiców, Modrić postanowił się odwdzięczyć nawet przenosząc czasowo swoją Złotą Piłkę z muzeum Realu Madryt do muzeum Milanu. Był to symboliczny gest docenienia faktu, że Chorwat ze swoją rodziną czuje się we Włoszech naprawdę kochany i szanowany.
Swój najważniejszy cel indywidualny pomocnik na pewno spełnił – rozegrał cały sezon na wysokich obrotach, fizycznie i mentalnie jest gotowy na kolejny mundial w swojej karierze. Zasadne jest jednak pytanie, co dalej, jako że sezon kończy się już za kilka tygodni.
Luka Modrić zostanie w Milanie? Sądne tygodnie
Długo wydawało się, że po mundialu Modrić może już nie mieć większej motywacji, by kontynuować karierę w Milanie. Pozytywny dla niego rok sprawia jednak, że optyka nieco się zmienia. Według znanego włoskiego dziennikarza Gianluki Di Marzio, zdecydowanie nie należy wykluczać, że piłkarz zdecyduje się zostać na San Siro na kolejny rok.
Warunki? Piłkarz stawia ponoć trzy.
Po pierwsze, Milan miałby być konkurencyjny. Innymi słowy wychodzi na to, że Modrić uzależnia swoją przyszłość w klubie od tego, czy ten zamierza rywalizować o trofea. Nie wystarczy mu celowanie w czołową czwórkę – chciałby pobić się o mistrzostwo kraju i występować na godnym poziomie w Lidze Mistrzów.
Po drugie, no właśnie – Champions League. To ma być również jeden z wymogów Chorwata. Chciałby raz jeszcze zagrać w elitarnych rozgrywkach. Milan na finiszu obecnego sezonu musi przypilnować, żeby nie doprowadzić do sportowej tragedii i nie wypaść z TOP4 Serie A.
I po trzecie, nie mogłoby dojść do rozłamu pomiędzy klubem a Allegrim. Pomocnik ceni sobie współpracę z trenerem, który uczynił go centralną postacią zespołu. Jeśli projekt miałby być kontynuowany – a wiele na to wskazuje – również Modrić mocno rozważałby pozostanie. W przypadku zmiany strategii na ławce, Chorwat raczej już by się w to nie pakował.
Nie od dziś wiadomo, że Serie A to liga, która szanuje siwe włosy. Przykład Modricia raz jeszcze to potwierdza. Jeśli jesteś w zaawansowanym piłkarsko wieku, a przy tym wciąż marzysz o odgrywaniu sporej roli w czołowej lidze Europy, Włochy są zdecydowanie najlepszym kierunkiem.
Modrić zawstydził Serie A
I choć chorwacki mistrz zbiera w Italii niemal same pochwały, to jego przykład wykorzystano także do ukazania negatywnego zjawiska. Uczynił to szef Napoli, Aurelio De Laurentiis, który po trzecim z rzędu braku awansu kadry na mundial, również poszukiwał przyczyn wielkiego kryzysu.
– Czy to normalne, że Modrić, który w zeszłym sezonie nie rozegrał wielu minut w Realu Madryt, przyjeżdża tutaj w wieku 40 lat, gra ciągle w wyjściowym składzie i nie da mu się odebrać piłki? – zapytał właściciel Azzurich na łamach Il Corriere dello Sport.
Cóż – z jednej strony docenił Modricia i podkreślił jego umiejętności pokazywane w Serie A, z drugiej zwrócił uwagę na inną kwestię. To oczywiście ogromny, systemowy problem Włochów, co uczynili ze swojej ligi, najlepszej niegdyś na świecie.
Chorwat w pewien sposób uwypukla problemy ligi włoskiej, ale jednocześnie cieszy kibiców swoją grą. I to nie tylko tych Milanu, ale pewnie też Lecce, Cagliari, Torino oraz wielu innych ekip, których fani mieli okazję podziwiać mistrza z Bałkanów na żywo.

Forma, miłość i pokora
Przy tym wszystkim Modrić zachwyca we Włoszech nie tylko swoją formą i miłością do futbolu, ale i pokorą. Podkreślają to koledzy z drużyny, a on sam od czasu do czasu mimowolnie daje temu wyraz. Tak jak w listopadzie, kiedy wraz z Mario Pasaliciem z Atalanty Bergamo polecieli na zgrupowanie reprezentacji Chorwacji… Ryanairem.
Czy zdobywca Złotej Piłki zawsze musi wybierać prywatne loty i drogie środki transportu? Jak widać – nie. Ale trzeba mieć przy tym mentalność Modricia, który pomimo wszystkich sukcesów, jakie osiągnął w sporcie, po prostu zawsze pozostał sobą. To niby tak proste, a jednocześnie tak trudne.
Fajnie byłoby pooglądać maestrię Chorwata jeszcze chociaż przez kolejny rok. Raz jeszcze ujrzeć go szykującego się do meczu w otoczeniu symboli Ligi Mistrzów. Chociaż bliżej mu już do 41. niż do 40. urodzin, to po prostu żal byłoby stracić z radarów piłkarza, który wciąż potrafi zachwycać swoją techniką i wizją.
Zobaczymy, czy Modrić podejmie decyzję jeszcze przed mundialem, czy dopiero po jego zakończeniu. A może stwierdzi, że do już dwóch medali mistrzostw świata z Chorwacją, warto byłoby dorzucić jeszcze sukces na Euro, na którym nigdy jeszcze nie osiągnął nic spektakularnego?
Luka Modrić w aktualnej formie z całą pewnością nie wygląda na piłkarza, który nie zdołałby kontynuować kariery jeszcze przez kolejne dwa lata. I z perspektywy fana piłki nożnej, który docenia wysokie umiejętności i cieszy oko grą na poziomie, chyba warto za ten scenariusz po prostu trzymać kciuki.
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO O SERIE A
- Zieliński chwalony we Włoszech. „Ależ on piłkarsko dojrzał”
- Juventus zatrzymał swojego lidera. Kapitan z nowym kontraktem
- Ziółkowski przestał grać w Romie. Jest się czym martwić? [WIDEO]
Fot. Newspix
MARCIN DŁUGOSZ