Coutinho wraca do gry. Legendarny klub podejmie ryzyko

Marcin Ziółkowski

11 września 2026, 12:16 • 3 min czytania 2

Reklama
Coutinho wraca do gry. Legendarny klub podejmie ryzyko

W szczytowym punkcie jego kariery Barcelona płaciła za niego blisko 140 milionów euro. Aktualnie jest dość zapomnianym zawodnikiem. Coutinho, bo o nim mowa, w ostatnich latach niezbyt dawał okazje do tego, aby europejski kibic sobie o nim przypomniał. I tym oto sposobem, tak dla odmiany – właśnie dał powód do tego, aby o nim porozmawiać. Bo Coutinho ponownie będzie grał w jednym zespole z Neymarem, prywatnie dobrym kumplem. Pozostaje czekać na ogłoszenie podpisania umowy.

Reklama

Coutinho znów z Neymarem – ale pierwszy raz w klubie

Do transferu do Santosu miał przekonywać piłkarza sam Neymar. Była gwiazda PSG bardzo cieszy się z dołączenia starego kumpla do drużyny. Wrzucił nawet na instastory jak tańczy do piosenki, która wśród kibiców Vasco da Gama stała się przebojem po przybyciu Coutinho w 2024 roku. Nie brakuje też emotki magika, bo taki pseudonim miał świetny przed laty pomocnik.

Coutinho zastanawiał się, czy chce wracać na boisko jeszcze w 2026 roku czy odczekać do nowego sezonu, ale wątpliwości szybko zmieniły się w zdecydowane działanie.

34-letni pomocnik nie grał w meczu o stawkę od lutego, więc to już siedem miesięcy przerwy. Przed podpisaniem umowy w Santosie będzie musiał przejść niezbędne badania, bo choć umowa którą ma otrzymać jest krótkoterminowa (do końca sezonu, w Brazylii gra się wiosna-jesień) to ma być kluczowa dla przyszłości Coutinho. W przypadku niepowodzenia w Santosie nie wyklucza się w jego przypadku nawet końca kariery.

Reklama

Trzy miesiące do końca sezonu będą więc jak błyskawiczne połączenie okresu przygotowawczego z weryfikacją w meczach o stawkę. Santos nie jest obecnie w rewelacyjnym położeniu, bowiem Neymar wypada do końca października z gry i możliwe jest powtórzenie scenariusza z seznu 2025. Wtedy to nie do końca sprawny gwiazdor zapewnił w pojedynkę utrzymanie legendarnemu zespołowi. Brak Neymara przez półtora miesiąca może przysporzyć kłopotów Santosowi, bo nie wiadomo jak z formą Coutinho.

Tym razem może być podobnie, więc na pomocniku będzie spoczywał duży ciężar. Był to duży problem od pewnego momentu epizodu w Vasco da Gama. Coutinho nie był w stanie dłużej znosić ciągłej krytyki.

Reklama

– Noszenie tej koszulki było jedną z najważniejszych decyzji, jakie kiedykolwiek podjąłem (…) Bycie ocenianym przez niezliczone osoby za coś, co nie jest częścią mojego charakteru, jest zbyt trudne. (….) To bardzo boli. Prawda jest taka, że ​​jestem bardzo zmęczony psychicznie. Zawsze byłem bardzo powściągliwy, więc powiedzenie tego tutaj nie jest łatwe, ale muszę być szczery – pisał w oświadczeniu opublikowanym w social mediach.

Neymar na pewno będzie z tego powodu przeszczęśliwy. Everton błyszczał w Gremio, o prime Coutinho nawet nie trzeba za dużo wspominać. Ostatnio znów o Neymarze było głośno w Brazylii z powodów pozaboiskowych, bo kontuzjowana gwiazda z trybun powiedziała do jednego z kibiców Atletico Mineiro, że „nawet bez kolana, jestem lepszy od całego waszego zespołu”. Nudy w Brazylii jak widać nie stwierdzono!

Reklama

 

 

Fot. Newspix

Reklama
2 komentarze
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ameryka Południowa

Reklama