Były trener Piasta stracił pracę. Nawrzucał piłkarzom na konferencji

Maciej Bartkowiak

Opracowanie:Maciej Bartkowiak

28 maja 2026, 15:18 • 4 min czytania 11

Reklama
Były trener Piasta stracił pracę. Nawrzucał piłkarzom na konferencji

W Polsce zasłynął z jakże rewolucyjnej taktyki podań poziomych, co będzie wspominane po latach jako ciekawostka dla najpilniejszych fanów Ekstraklasy. Wytrzymał jedenaście spotkań w roli trenera Piasta Gliwice i po takiej samej liczbie meczów dali sobie z nim spokój w następnym klubie. Zanim oficjalnie stracił pracę, przez kilka dni był odsunięty od prowadzenia zespołu. Po klęsce u siebie 1:4 z beniaminkiem zgrillował na konferencji prasowej swoich piłkarzy, co najwyraźniej nie spodobało się władzom.

Reklama

Szybki powrót do pracy

Na znalezienie nowego pracodawcy po zwolnieniu z Piasta Max Molder długo nie musiał czekać. Już dwa miesiące po opuszczeniu Gliwic do 41-latka zgłosił się spadkowicz z Allsvenskan – Osters IF. Były trener Landskronej, którą w 2024 roku niemal wprowadził do elity, zaczął od remisu i trzech porażek w zimowych sparingach, a sezon od otarcia się o ćwierćfinał Pucharu Szwecji. Po pierwszych dwóch kolejkach fazy grupowej jego zespół miał na koncie cztery punkty. Jednak w meczu o awans dostał w łeb od Hammarby 0:7 i to stołeczny klub grał dalej.

Przed startem rozgrywek Superettan Osters rozegrał jeszcze trzy sparingi. W starciu spadkowiczów przegrał z Norrkoping, a kilkanaście dni później nie dał rady walczącemu o europejskie puchary Elfsborgowi. W międzyczasie piłkarze Moldera zdołali jedynie ograć czwartoligowca 4:0. Zmagania ligowe zaczęli od oklepu 1:4 oraz remisu 0:0. Następnie było siedem punktów w trzech meczach, ale kolejne trzy mecze to dwie porażki i skromne 1:0. W ostatni weekend Osters po raz pierwszy w tym roku przegrało drugi mecz z rzędu, ale już bez Moldera na ławce.

Reklama

Pocisnął piłkarzy i poleciał

Czerwono-niebieskie barwy Szwedowi chyba nie leżą, bowiem znów grający w tych kolorach klub zdążył poprowadzić w zaledwie jedenastu spotkaniach. Tyle wytrzymali z nim w Gliwicach i również Osters po tylu meczach mu podziękowało. Pracę stracił 27 maja, choć już od pięciu dni był odsunięty od swoich obowiązków. Po domowej przegranej 1:4 z beniaminkiem Molder zgrillował swoich piłkarzy, co najwyraźniej nie spodobało się klubowym władzom. Były szkoleniowiec Piasta odpalił się na konferencji prasowej.

– Pokazujemy najgorszą mowę ciała na świecie, gdzie nikt w nic nie wierzy. To mnie niesamowicie rozczarowuje i złości, bo jeszcze zostało dużo czasu do końca meczu, a my już całkowicie się poddajemy. Mamy jasny plan, jak będziemy atakować, ale żaden zawodnik nie ma nad tym kontroli, mimo że ćwiczymy i omawiamy to przed każdym meczem. Nie robimy nic z tego, co powinniśmy. To mnie strasznie wkurza. Czasami czuję się, jakbym walił się w ścianę, nie otrzymując nic w zamian – grzmiał przed dziennikarzami.

Reklama

Pięć dni po tych słowach został odsunięty, a prowadzenie zespołu powierzono dotychczasowemu asystentowi, Danielowi Fribergowi. Z nim u sterów Osters w ostatni weekend przegrało w Norrkoping i osunęło się na przedostatnie bezpieczne miejsce. Nad strefą zagrożoną spadkiem zespół ma już zaledwie punkt przewagi. Strefę barażową otwiera zresztą Norrby, które Osters podejmie w najbliższe sobotnie popołudnie.

– Oczywiście, jesteśmy rozczarowani, że tak się to skończyło, ale zgodziliśmy się, że ta decyzja jest obecnie najlepsza dla klubu. Dziękujemy Maxowi za jego wysiłki w Öster i życzymy mu powodzenia w przyszłości – mówił w klubowych mediach dyrektor sportowy, Ola Larsson.

Reklama

– Dałem z siebie wszystko od pierwszej minuty po przyjeździe do Växjö [siedziba klubu]. W krótkim czasie zbliżyłem się też do wielu ludzi, o czym nigdy nie zapomnę. Ale czasami nie wszystko idzie zgodnie z planem. Życzę wszystkim graczom, pracownikom i wszystkim, którzy pracują w klubie jako wolontariusze, wszystkiego najlepszego w przyszłości – powiedział Molder po rozwiązaniu trzyletniego kontraktu.

Wspaniała to była kadencja. Przypomnienie przygody trenera w Ekstraklasie

W jedenastu meczach na ławce Osters Molder wykręcił cztery zwycięstwa, czyli dwukrotnie więcej niż podczas trzymiesięcznej kadencji w Gliwicach. Na pierwszą wygraną w roli trenera Piasta musiał czekać aż do końcówki września. Pokonał rezerwy Korony w Pucharze Polski, a kilka dni później u siebie Bruk-Bet w lidze.

Pracę stracił tuż po październikowej przerwie reprezentacyjnej. Gliwiczanie ulegli na swoim stadionie Lechii Gdańsk 1:2. Piast grał tak, że utrzymywał się przy piłce i… kompletnie nic to nie dawało. Piłkarze podawał na boki, chyba po to, żeby w międzyczasie położyć po cichu na boisku koce, by rywale mogli się wyspać. A potem może udałoby się coś strzelić. Bo Piast czekał na gola do piątego meczu. I tak sobie klepał bez sensu.

Reklama

fot. Newspix

11 komentarzy
Maciej Bartkowiak

Przede wszystkim fan uniwersum polskiej piłki i rodowity poznaniak, więc zainteresowanie Ekstraklasą było mu pisane. Kiedy pada zdanie, że "po takich historiach młodzi chłopcy zakochują się w piłce", to czuje się wywołany do tablicy w związku z mistrzostwem Leicester City. W wolnych chwilach lubi zmęczyć się bieganiem, a po nim zasiąść do czytania kryminału.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne ligi zagraniczne

Reklama