Edi Iordanescu się obudził i grzmi! „Nie będę frajerem”

Mikołaj Duda

14 kwietnia 2026, 13:01 • 3 min czytania 6

Reklama
Edi Iordanescu się obudził i grzmi! „Nie będę frajerem”

No cóż, po włoskiej Genoi i saudyjskim Al-Shabab także reprezentacja Rumunii nie będzie miejscem, w którym pracę – przynajmniej w najbliższym czasie – podejmie Edward Iordanescu. Były trener Legii najwyraźniej porządnie się wyspał i postanowił opowiedzieć, jak to czuje się oszukany przez rodzimą federację.

Reklama

Przed kilkoma dniami komisja techniczna przy rumuńskim odpowiedniku PZPN-u oficjalnie podała, że zarekomendowała Gheorghe Hagiego oraz Edwarda Iordanescu na stanowisko nowego selekcjonera. Ostateczną decyzję miał podjąć komitet wykonawczy z prezesem federacji na czele. I cóż, los tak chciał, że dziwnym trafem postawiono akurat na 61-letniego byłego piłkarza Realu Madryt. Oficjalne ogłoszenie ma być kwestią najbliższego czasu, czego najwyraźniej nie może przeboleć sam Iordanescu.

– Rekomendacje komisji technicznej zostaną przedstawione komitetowi wykonawczemu federacji w przyszłym tygodniu, dokładnie w środę, 8 kwietnia. Jego członkowie przegłosują, z kim rozpocząć negocjacje, a także ustalą ramy finansowe i warunki kontraktu. Po uzyskaniu mandatu prezes federacji rozpocznie negocjacje z wybranym kandydatem lub kandydatami – warto zapamiętać ten fragment z komunikatu rumuńskiej federacji.

Federacja przekazała: Iordanescu kandydatem na selekcjonera!

Edward Iordanescu wyraźnie wzburzony. „Nie będę frajerem”

Iordanescu mocno nie spodobał się sam fakt, że znalazł się na publicznie przedstawionej liście rekomendacji na nowego selekcjonera reprezentacji Rumunii. Jak przyznał, czuję się wykorzystany, bowiem nikt nawet się z nim nie skontaktował. I właśnie w tym momencie istotny robi się wskazany powyżej fragment. Jasno z niego wynika, że federacja miała dopiero zdecydować, czy warto skontaktować się z Iordanescu i nie był on równoznaczny z podjęciem rozmów. Jak widać działacze doszli do wniosku, że jest lepszy kandydat od byłego szkoleniowca Legii.

Reklama

Mimo to, Iordanescu jest przekonany, że został oszukany i zapowiada, że nie da z siebie robić frajera.

Jestem tym bardzo poirytowany. Nie będę frajerem! Nie jestem zadowolony, wręcz przeciwnie – jestem rozczarowany, że moje nazwisko zostało użyte. Wyrwane z kontekstu wygląda to może dobrze, bo zostało przegłosowane przez komisję, którą szanuję. Ale w obecnej sytuacji umieszczanie mnie na formalnej liście to duża niesprawiedliwość. To nie jest wobec mnie ani fair, ani moralne – grzmi Rumun w trakcie podcastu iAM Stucan.

I dodaje: – Jestem na wyciągnięcie ręki, wystarczyłby jeden telefon. Można zapytać: „czy jesteś gotowy wrócić?”. Mógłbym odpowiedzieć „tak” albo „nie”. Ale wpisywanie mnie na listy bez rozmowy – po co? Dla wizerunku? – pyta Iordanescu.

Panie Iordanescu, proszę się nie martwić. Chciała pana Genoa, później był pan o krok od Al-Shabab, a teraz na oficjalną listę wciągnęła pana rodzima federacja. Następnym razem już na pewno się uda!

Reklama

Czytaj więcej na Weszło:

Fot. Newspix
6 komentarzy
Mikołaj Duda

Legenda w rodzinie głosi, że piłka podobno towarzyszyła mu już podczas narodzin. Jego pierwsze wspomnienia sięgają do MŚ w Brazylii w 2014 roku, kiedy jako siedmiolatek z zafascynowaniem oglądał jak przyszły piłkarz Górnika Zabrze sięga po trofeum. 100% na 100% jego uwagi zajmuje polska piłka. Przy trzeciej godzinie monologu o rezerwowym Radomiaka jego słuchacze często tracą cierpliwość. We wtorek i środę zbiera siły przed czwartkowym wieczorem, spędzanym wspólnie z jego ulubioną Ligą Konferencji. Gdy ktoś się go zapyta o piłkarza o imieniu Lamine, to bez zawahania odpowie Diaby-Fadiga

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Kto najczęściej w Ekstraklasie „zwalnia” trenerów rywala?

AbsurDB
1
Kto najczęściej w Ekstraklasie „zwalnia” trenerów rywala?

Inne reprezentacje

Reklama