Wiele wskazuje na to, że FC Barcelona pozyska nowego napastnika. Po nieudanych zakusach na Juliana Alvareza „Duma Katalonii” postawi na Gabriela Jesusa z Arsenalu. Koordynator ds. futbolu Blaugrany wyjaśnił, dlaczego Brazylijczyk pasuje do koncepcji Hansiego Flicka.
Barcelona z nowym napastnikiem
Gabriel Jesus trafił na Stary Kontynent blisko dekadę temu. Gdy miał dziewiętnaście lat, Manchester City zapłacił za niego 32 miliony euro. Na Etihad sięgnął po jedenaście trofeów, w tym czterokrotnie wygrywał mistrzostwo Anglii, po czym przeniósł się do Arsenalu.
W londyńskim zespole strzelał jednak niewiele. W swoim najlepszym sezonie pod kątem liczby zdobytych bramek zakończył zmagania z zaledwie jedenastoma golami na koncie. Nie pomagały mu też liczne problemy zdrowotne, przez które opuścił 80 meczów w ciągu ostatnich czterech lat.
Jak podają zagraniczne media, wiele wskazuje na to, że Brazylijczyk zmieni otoczenie i zasili szeregi FC Barcelony. Zawodnika bardzo mocno komplementuje koordynator ds. futbolu Dumy Katalonii.
– Bardzo w niego wierzyłem. Raporty były niezwykle pozytywne. Pojechałem zobaczyć go na żywo dwa razy, gdy grał jeszcze dla Manchesteru City. Mówiło się, że może odejść, to było jeszcze zanim trafił do Arsenalu. Nie tylko ja miałem o nim takie zdanie. To niezwykle utalentowany technicznie zawodnik. Swobodnie operuje obiema nogami, świetnie kontroluje piłkę i dobrze odnajduje się na małych przestrzeniach – powiedział Bojan Krkić, cytowany przez hiszpański Sport.
„Jesus może okazać się dla klubu kapitalnym wzmocnieniem”
– Gabriel Jesus nie jest statycznym środkowym napastnikiem. Potrafi pojawić się w każdym sektorze pola karnego, a także zejść na skrzydło. Właśnie tego oczekuje Hansi Flick: by zawodnicy nieustannie wymieniali się pozycjami – dodał.
– Wspaniałe w nim jest to, że potrafi ciężko harować. To gracz, dla którego liczy się drużyna. Wkłada dużo sił przy zakładaniu pressingu. Kiedy trzeba podejść wyżej i zaatakować rywala, naprawdę daje z siebie wszystko – ocenił.
– To bardziej zawodnik do gry kombinacyjnej niż typowy snajper. Jego liczby nigdy nie były statystykami wielkiego strzelca. Gwarantuje jednak dogranie piłki co do centymetra. (…) Może okazać się dla klubu kapitalnym wzmocnieniem – podsumował Krkić.
W poprzednim sezonie we wszystkich rozgrywkach Jesus rozegrał 27 meczów, w których zdobył sześć bramek oraz zanotował dwie asysty. Warto jednak zaznaczyć, że przebywał na boisku przez niecały tysiąc minut (średnio 37 minut na spotkanie). W trwającej kampanii zabrakło go w kadrze na mecz o Tarczę Wspólnoty oraz starcie ligowe z Coventry City, co było czytelnym sygnałem, że Mikel Arteta nie wiąże z nim już żadnej przyszłości.
Barcelona z kolei pilnie szukała (szuka?) następcy Roberta Lewandowskiego i Ferrana Torresa. Polski napastnik przeniósł się za ocean, do amerykańskiego Chicago Fire, natomiast Ferran Torres zasilił szeregi francuskiego PSG. Jesus stylem gry zdecydowanie bardziej odpowiada charakterystyce Torresa.
Brak nominalnej dziewiątki nie przeszkodził jednak Dumie Katalonii w zdobyciu siedmiu bramek w dwóch pierwszych meczach ligowych. Barca wygrała 5:0 z Elche, a cztery dni później pokonała u siebie Athletic Bilbao.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix