Polak o mecz od historii! Kowalski wygrał w III rundzie MŚ w snookera

Sebastian Warzecha

13 kwietnia 2026, 01:06 • 4 min czytania 0

Reklama
Polak o mecz od historii! Kowalski wygrał w III rundzie MŚ w snookera

Mateusz Baranowski odpadł w II rundzie. Michał Szubarczyk – który i tak zachwycił świat – w III. A Antek Kowalski już jest pewien tego, że zagra w IV, czyli ostatniej rundzie fazy kwalifikacyjnej mistrzostw świata w snookerze. Polak wygrał 10:8 z Joe O’Connorem i jest o jeden mecz od napisania historii polskiego snookera.

Reklama

Antoni Kowalski jeden mecz od Crucible Theatre!

Kowalski jest z naszych zawodników najdłużej w gronie profesjonalistów, bo awansował tam w 2024 roku i właśnie kończy się jego dwuletnia karta. Kwalifikacje do tegorocznych MŚ mają dla niego podwójne znaczenie – nie tylko walczy o awans do tego turnieju, ale też o obronę swojej karty w World Tourze. Do tego brakuje mu (co najmniej) jeszcze jednego zwycięstwa. Awans do legendarnego Crucible Theatre – a co za tym idzie: fazy głównej MŚ – powinien więc zapewnić mu utrzymanie.

I wydaje się, że Kowalski może tego dokonać.

Bo w dwóch dotychczasowych meczach – jako zawodnik z siódmej dziesiątki rankingu rozpoczął rywalizację na MŚ od drugiej rundy – momentami imponował formą. W swoim pierwszym meczu ograł niżej notowanego Connora Benzeya aż 10:1. Teraz rywalizował z Joe O’Connorem, 28. zawodnikiem światowego rankingu, a przy okazji snookerzystą, który zdecydowanie nie gra tak, jak Antek lubi – bo przy stole zachowuje się nie tyle cierpliwie, co momentami wręcz ślamazarnie, przymierzając się po kilka razy do niemal każdego wbicia.

To budziło pytania: czy Antek z taką grą rywala sobie poradzi? Czy nie pęknie psychicznie, bo zdarzało mu się to w przeszłości? Szybko wyszło, że najpewniej nie – bo po pierwszej sesji Polak prowadził 7:2, notując w tym czasie pięć notowanych podejść – w tym dwie setki. Gdy jednak obaj wrócili do stołu o 20.00, to sytuacja diametralnie się odmieniła. Joe O’Connor wygrał bowiem cztery frejmy z rzędu. Pierwszego wykradł Antkowi, który zgromadził 62 punkty, ale Anglik odpowiedział podejściem na ponad 50 i łącznie dorobił się ich… 63.

Reklama

Potem O’Connor pokazał, że też potrafi grać na najwyższym poziomie. W dwóch kolejnych partiach notował wysokie breaki, a Kowalski mógł tylko siedzieć na swoim krzesełku. Nieco powbijał we frejmie numer 13., ale za mało, by wygrać w nim z rywalem. Dopiero w czternastym się to udało, zresztą za sprawą niezłego breaka na 61 punktów.

Ta wygrana nie przyniosła jednak odmiany w sytuacji przy stole. O’Connor nie zwolnił bowiem tempa, wygrał kolejne dwie partie – notując przy tym podejście na ponad sto punktów – czym wyrównał stan rywalizacji na 8:8. W tym momencie wielu polskich fanów mogło już godzić się z losem, ale Kowalski naprawdę zaimponował. We frejmie numer 17 wytrzymał trwającą ponad 14 (!) minut rozgrywkę taktyczną, a potem zaczął wbijanie i podejściem na 89 punktów rozstrzygnął z miejsca losy tej partii.

Frejm 18. był z kolei bardziej skomplikowany. Obaj mieli tam kilka podejść przy stole, obaj mogli powbijać więcej, niż wbili. Antek miał w pewnym momencie przewagę, przy której O’Connor potrzebował trzech snookerów, ale niedługo potem sfaulował za sześć punktów i zmniejszyło się to do dwóch. Znów trwała więc taktyczna rozgrywka. Wkrótce faul popełnił Anglik, który jednak – co oczywiste – gry nie odpuszczał. Zrobił to dopiero wtedy, gdy Antek trafił czerwoną, bo wtedy nie było już dla Joe nadziei.

Reklama

Anglik zaliczył w tym meczu słaby start, fantastyczną pogoń, ale ostatecznie musiał uznać wyższość Antka Kowalskiego. Kowalskiego, który jest o jeden mecz od tego, by zostać pierwszym Polakiem w dziejach, jaki wystąpi w Crucible Theatre, w fazie głównej mistrzostw świata. I zdaje się, że ma na to szanse – jego rywalem w tak zwanym „Dniu Sądu” będzie Jamie Jones. Gracz to dość znany, doświadczony, kwalifikacje do MŚ przechodził wielokrotnie, ale ostatnio jest raczej w słabszej formie. W tym roku ograł go choćby… Michał Szubarczyk.

Choć akurat w tych eliminacjach w swoim jedynym do tej pory meczu zaprezentował się świetnie i 10:3 pokonał Vladislava Gradinariego. Mecz kolejnego z Anglików z Kowalskim we wtorek 14 kwietnia. Po nim dowiemy się, czy Antek zagra w Crucible i – najpewniej – czy zostanie profesjonalistą na kolejny sezon, czy też będzie musiał o to walczyć w turniejach z cyku Q School.

Fot. Newspix

Reklama

Czytaj więcej o snookerze:

0 komentarzy
Sebastian Warzecha

Gdyby miał zrobić spis wszystkich sportów, o których stworzył artykuły, możliwe, że pobiłby własny rekord znaków. Pisał w końcu o paralotniarstwie, mistrzostwach świata drwali czy ekstremalnym pływaniu. Kocha spać, ale dla dobrego meczu Australian Open gotów jest zarwać nockę czy dwie, ewentualnie czternaście. Czasem wymądrza się o literaturze albo kinie, bo skończył filmoznawstwo i musi kogoś o tym poinformować. Nie płakał co prawda na Titanicu, ale nie jest bez uczuć - łzy uronił, gdy Sergio Ramos trafił w finale Ligi Mistrzów 2014. W wolnych chwilach pyka w Football Managera, grywa w squasha i szuka nagrań wideo z igrzysk w Atenach 1896. Bo sport to nie praca, a styl życia.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne sporty

Reklama