Łaska kibica na pstrym koniu jeździ. Jednego dnia jesteś kochany, uwielbiany i traktowany jak Bóg, drugiego natomiast możesz być znienawidzony i uznany za wroga publicznego numer jeden. Tę drogę z nieba do piekła przechodzi właśnie Julian Alvarez. Argentyńczyk stał się persona non grata w oczach kibiców Atletico po publicznych deklaracjach o chęci odejścia z klubu. Tak soczystej porcji gwizdów nie powstydziliby się najzagorzalsi fani z Bałkanów czy też Turcji.
Trzeba przyznać, że kibice Atletico nie mieli litości pod adresem Juliana Alvareza. Pokazali to już podczas meczu w pierwszej kolejce z Malagą. Wówczas wprawdzie Argentyńczyk nie znalazł się w kadrze z powodu zaległości treningowych po mundialu, jednak to nie sprawiło, że fani Los Colchoneros zapomnieli o nim. – „Julian Alvarez s***wysyn” – skandowali na trybunach Metropolitano.
Prawdziwe piekło zgotowali mu jednak przy okazji następnego spotkania z Villarrealem. Tym razem Alvarez znalazł się w kadrze meczowej i jeszcze przed rozpoczęciem spotkania, w trakcie odczytywania składów przez spikera, otrzymał ogłuszającą porcję gwizdów ze strony kibiców Atleti. Zresztą, zobaczcie sami. Uwaga – nie włączajcie na pełny regulator, można ogłuchnąć. Serio.
Así reaccionó el Metropolitano al regreso de Julián Álvarez. 🔊🔥#LALIGAenDAZN⚽️ pic.twitter.com/KvQctofaSk
— DAZN España (@DAZN_ES) August 23, 2026
Alvarez znienawidzony w Atletico. Ogłuszające gwizdy
Miłe przywitanie, prawda? To był dopiero początek. Alvarez zaczął mecz na ławce i wszedł na boisko w 66. minucie. Gdy zmieniał Marca Pubilla, kibice Atletico momentalnie zareagowali kolejnymi gwizdami. Ponawiamy apel – jeśli macie słuchawki, lepiej je zdejmijcie.
🚨 Julián Álvarez getting whistled by the whole stadium as he enters the pitch. 🔫💥🗣️ pic.twitter.com/ZIUQ9EZ5l8
— All About Argentina 🛎🇦🇷 (@AlbicelesteTalk) August 23, 2026
Każdy kontakt z piłką? A jakże – gwizdy. Nie inaczej było po ostatnim – nomen omen – gwizdku, kiedy to podopieczni Diego Simeone ruszyli pod trybuny, chcąc podziękować fanom za wsparcie. Ruszył również Alvarez, jednak natychmiast został zawrócony przez jednego z pracowników Atletico, który wybił mu ten pomysł z głowy. Reakcja kibiców? Tak, zgadliście, fala nienawiści w postaci gwizdów.
Julian Alvarez is not a happy player. 😬
He refused to acknowledge the Atleti fans after the game. 😬 pic.twitter.com/d1ctHtjvim https://t.co/UCvirxTSfg
— Football Tweet ⚽ (@Footballtweet) August 23, 2026
Życie jak w Madrycie – nie dla Juliana Alvareza. Argentyńczykowi nie będzie łatwo odkupić sympatię kibiców. Klub natomiast stoi za nim murem i wspiera go w tych trudnych chwilach. – Myślę, że musimy trzymać się razem. Julián jest częścią tego zespołu i dopóki z nami gra, ma nasze pełne wsparcie. Życzymy mu jak najlepiej, bo wiemy, na co go stać. To dla nikogo nie jest łatwa sytuacja, ale mam nadzieję, że wszystko ułoży się pomyślnie i na koniec sezonu wszyscy będziemy zadowoleni – tonował nastroje Jan Oblak.
Wtórował mu Simeone, który z jednej strony nie chciał zbytnio komentować tej sytuacji, lecz z drugiej dał jasno do zrozumienia, że nie będzie tolerował wewnętrznych podziałów. – Jeśli chcemy walczyć o trofea, musimy być jednością i posiadać w składzie klasowych napastników. Każdy z nas musi teraz pracować z myślą o tym, co jest najważniejsze dla drużyny – podsumował.
Na szczęście dla Alvareza, kolejny mecz Atletico zagra na wyjeździe. W sobotę 29 sierpnia Los Colchoneros zmierzą się z Sevillą na Estadio Ramon Sanchez Pizjuan. Po dwóch kolejkach LaLiga Simeone i spółka mają na swoim koncie cztery punkty.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix