Adam Małysz: „Próbny skok Dawida? Zarąbisty. Dawno tak nie skakał”

Sebastian Warzecha

11 stycznia 2026, 19:54 • 5 min czytania 3

Po niedzielnym konkursie Pucharu Świata w Zakopanem z mediami porozmawiał Adam Małysz. Prezes Polskiego Związku Narciarskiego mówił o Kamilu Stochu, szukaniu jego następców, sytuacji trenera Macieja Maciusiaka, ale też o głośnych ostatnio sprawach – fluorze na nartach Pawła Wąska oraz nieprzygotowaniu skoczni w Zakopanem na trening Dawida Kubackiego. – Rozliczenia pójdą po sezonie – żartował.

Adam Małysz: „Próbny skok Dawida? Zarąbisty. Dawno tak nie skakał”
Reklama

Adam Małysz po konkursach w Zakopanem. Co powiedział prezes PZN?

O Kamilu Stochu i jego formie:

– Kamila wczoraj „zbetonowało”, dziś również. Ktoś mógłby powiedzieć, że tak doświadczony zawodnik nie powinien się denerwować. A to nie jest takie proste. Tak to jest, jak zawodnik bardzo chce szybko wrócić do tej formy – tym bardziej, że na początku sezonu wszystko fajnie szło. A potem coś się wywróciło i Kamil nadal ma problemy, by iść na pełnym gazie, ale też na luzie. Bez spinki, bez kontroli. Nie jestem jednak w głowie Kamila, trudno mi powiedzieć, z czym dokładnie się boryka.

Reklama

CZYTAJ TEŻ: KAMIL STOCH PO OSTATNIM SKOKU W ZAKOPANEM: „PUŚCIŁY MI NERWY”

– Natomiast trenerzy – zresztą Kamil chyba korzysta z psychologa – na pewno nad tym pracują cały czas, żeby te skoki były jak najbardziej automatyczne. Żeby nie kontrolował tego, co miał zrobić. Ja też tak miałem, że jak za bardzo kontrolowałem, to skoki szły odwrotnie. Praca z Jasiem Blecharzem nauczyła mnie, żeby myśleć pozytywnie, ale dawać z siebie wszystko. U Kamila tego trochę brakuje. Ale myślę, że po Zakopanem go już „puści”. On wiedział, że to pożegnanie, że nie będzie tu więcej skakać. A to jest z tyłu głowy.

O pracy trenera Macieja Maciusiaka:

– Może część zawodników nie przygotowywała się z Maćkiem, ale trenowali jednym systemem.  Juniorzy, kadra B oraz A – trenują tak samo. Jeśli chodzi o młodzież – ja wielokrotnie mówiłem, że to nie tylko Kacper. Mamy 4-5 zawodników, którzy byli na jego poziomie. On teraz wyskoczył i mam nadzieję, że tej pozostałej czwórce czy piątce da to kopa, że można i dołączą do tego. Oczywiście, chciałoby się, żeby zawodnicy, którzy odnieśli już duży sukces czy Paweł Wąsek albo Olek Zniszczoł byli w innym miejscu, niż w tej chwili są. Mają jeszcze trochę pracy do igrzysk, by sporo się zmieniło. Jeszcze jakieś treningi zostaną przeprowadzone. Nie wszyscy jadą do Japonii, będziemy walczyć do końca.

O tym, czy możliwa jest zmiana trenera:

– W trakcie sezonu? Słabo trochę, tym bardziej, że olimpijski. Tak samo mówiło się o Thomasie Thurnbichlerze, były głosy, żeby pożegnać się z nim szybciej. Ja jestem przekonany, że nie robi się takich ruchów w trakcie sezonu. Ja dalej uważam, że Maciek jest dobrym trenerem. U nas w Polsce jest taki problem, że media są liczne i towarzyszą skoczkom. Rozmawiałem z wieloma trenerami i wielu nawet przed Thomasem mówiło, że przyszliby chętnie, ale nie poradzą sobie w Polsce z mediami. (śmiech) Dla nich to duże wyzwanie – przyjść do Polski i być cały czas obserwowanym. Raz być chwalonym, a raz dociskanym do ziemi.

– Po sezonie na pewno przyjdzie czas na rozliczanie. Zarząd Polskiego Związku Narciarskiego doszedł do wniosku, że jeśli zatrudniamy jakiegoś szkoleniowca, to dajemy mu szansę i rozliczamy po sezonie. Nie da się rozliczyć w trakcie sezonu. Ja zresztą jestem z kadrą często i nie widzę, by była tam zła atmosfera czy zawodnicy się kłócili albo mieli pretensje do trenerów. Myślę, że jesteśmy jednak dalej ze sprzętem.

fluorze na nartach Pawła Wąska:

– Czy spadły głowy? Na pewno były nagany. I to bardzo mocne. Nie możemy robić takich rzeczy. Wina była po stronie teamu, nie powinno się to zdarzyć. Oni widzieli, że smar ma certyfikaty FIS-u i Unii Europejskiej. Przez to nie przypuszczali, że te pierwsze partie [starsze] mogły zawierać fluor. Przepisy zmieniły się w 2023 roku i wtedy tego zabroniono. Stąd ten błąd. Przepraszali za niego bardzo, dostali nagany i więcej w tym momencie nie zrobimy. Szczęścia o tyle, że nie był to Kacper, który skakał wtedy super, tylko Paweł. Pawłowi wszyscy współczuli, my też, jego też team przeprosił. Więcej tego nie zrobimy, rozliczenia pójdą po sezonie. (śmiech)

O formie Dawida Kubackiego:

Wczoraj nas ucieszył. Może nie były to perfekcyjne skoki, ale były stabilne. Stąd decyzja trenerów, że to on wystartuje. Dziś ten skok próbny Dawida… zarąbisty. Dawno nie widziałem, żeby tak skakał. Potem trochę stres i presja spowodowała, że ten skok w konkursie był zupełnie inny.

O nieporozumieniu z Wielką Krokwią i Dawidem Kubackim:

– To, co się wydarzyło, to nie była w stu procentach wina COS-u. Problem rozpoczął się od tego, że za późno zostały założone siatki na zeskok, potem trzeba było tę skocznię odśnieżyć. A sytuacja z Dawidem była jednym wielkimi nieporozumieniem. Bo on 28 grudnia i tak był w Engelbergu, nie skakałby [na Wielkiej Krokwi]. Najwcześniej 30 grudnia. Ale przed świętami COS zwrócił się do nas z pytaniem, czy mogą zamknąć skocznię, bo potrzebują „dostrzelać”, bo po bokach było już wytopione. Więc strzelali. Później były święta, robotnicy dostali wolne, a potem trzeba było tygodnia, żeby tę skocznię przygotować. Do tego – jak w komunikacie – nie było tego oficjalnego zgłoszenia [treningu]. Po prostu jedno wielkie nieporozumienie. Dawid też powiedział, że trochę palnął, bo nie było gotowe. Ale zgłoszenia, że ma skakać, też nie było.

O kwestiach sprzętowych i kontrolach:

– Rozmowy na ten temat cały czas trwają. Widać, że coś jest nie tak. Jak na przykład Austriacy nie mają nikogo w „15”, jak w Wiśle, a potem jest ich sześciu czy siedmiu w najlepszej „10”, to można podejrzewać, że coś jest nie tak. To jest sport bardzo techniczny, jak Formuła 1. Czasem mały szczegół może zmienić bardzo dużo. Ja proponowałem w Trondheim pewne rozwiązanie związane z krokiem kombinezonu. Twierdzili, że to jest niebezpieczne, ja uważam, że nie. Chodzi o to, czemu zawodnicy mają mieć gumki czy paski w dole kombinezonu. Gdyby je zabrać, to kombinezon nie miałby oparcia i gdyby ktoś wyciągał go ramionami, to kombinezon poszedłby do góry. Stwierdzono, że miałoby to być niebezpieczne przy upadkach. Nie rozumiem trochę tego. 

O tym, czy doczekamy się kolejnego Kamila Stocha:

– Na pewno będzie trudno. Te czasy już minęły. Tak utalentowanego zawodnika będzie trudno znaleźć. Wierzę jednak, ze ta młodzież da radę. Myślę, że w tym miejscu, w którym jest teraz Kacper Tomasiak, to jest silniejszy od Kamila. Pytanie, na ile to wszystko wytrzyma i na ile uda mu się robić cały czas postępy, a w efekcie postawić na swoim. 

Fot. Newspix

Czytaj więcej o skokach na Weszło:

3 komentarze

Gdyby miał zrobić spis wszystkich sportów, o których stworzył artykuły, możliwe, że pobiłby własny rekord znaków. Pisał w końcu o paralotniarstwie, mistrzostwach świata drwali czy ekstremalnym pływaniu. Kocha spać, ale dla dobrego meczu Australian Open gotów jest zarwać nockę czy dwie, ewentualnie czternaście. Czasem wymądrza się o literaturze albo kinie, bo skończył filmoznawstwo i musi kogoś o tym poinformować. Nie płakał co prawda na Titanicu, ale nie jest bez uczuć - łzy uronił, gdy Sergio Ramos trafił w finale Ligi Mistrzów 2014. W wolnych chwilach pyka w Football Managera, grywa w squasha i szuka nagrań wideo z igrzysk w Atenach 1896. Bo sport to nie praca, a styl życia.

Rozwiń

Najnowsze

Hiszpania

Lewandowski z golem w El Clasico. Tak oceniła go hiszpańska prasa

Braian Wilma
0
Lewandowski z golem w El Clasico. Tak oceniła go hiszpańska prasa
Reklama

Polecane

Hiszpania

Lewandowski z golem w El Clasico. Tak oceniła go hiszpańska prasa

Braian Wilma
0
Lewandowski z golem w El Clasico. Tak oceniła go hiszpańska prasa
Reklama
Reklama