Reklama

Chwała ukraińskim piłkarzom

redakcja

Autor:redakcja

01 czerwca 2022, 23:24 • 4 min czytania 89 komentarzy

Możemy tylko przypuszczać jak wielką motywację do gry i dobrego występu ma piłkarz, który niedawno stracił bliską osobę i chce jej zadedykować swój występ. Widzimy to również po reakcjach piłkarzy, którzy poprzez celebrację gola ogłaszają światu zbliżające się przyjście na świat ich potomka. Są to niewyobrażalne emocje z życia prywatnego, które dają dodatkową siłę na boisku. Jak więc opisać słowami, ile tych sił mieli w dzisiejszym meczu Ukraińcy?

Chwała ukraińskim piłkarzom

SZKOCJA – UKRAINA. Waleczne serca

Nasi wschodni sąsiedzi nie grali jako reprezentacja od kilku dobrych miesięcy. Niektórzy z nich długo mieli problem, by kontynuować swoją karierę. Mówimy jednak o sprawach wykraczających bardzo daleko poza piłkę nożną. Agresja Rosji sprawiła, że futbol nie był wtedy w głowie żadnego kibica w Kijowie, Doniecku, Charkowie czy Lwowie. Wciąż pozostaje zupełnie nieistotną sprawą, ale ukraińscy piłkarze wiedzieli, że dobrym występem mogą dać swoim rodakom choć trochę radości. Wiedzieli, że to jedyne co mogą zrobić, więc zamierzali wywiązać się z niego wzorowo. Wspominał przecież o tym na konferencji przedmeczowej Oleksandr Zinczenko.

Udało im się.

Pokonanie Szkocji na Hampden Park nigdy nie należy do łatwych zadań, a zawsze jest w gronie tych nieprzyjemnych. Podopieczni Ołeksandra Petrakowa od pierwszych minut starali się jednak pokazywać swoją dominację. Nie przestraszyli się, bo czego mieli się przestraszyć? Tłumu Szkotów wspierających swoich piłkarzy? Pewnie zrobiliby to piłkarze niejednej europejskiej reprezentacji, ale nie Ukrainy, nie w czerwcu 2022 roku.

Reklama

Statuetkę MVP za pierwsze pół godziny meczu mógłby odebrać Craig Gordon, który stał między słupkami szkockiej bramki, a to najlepiej pokazuje przebieg pierwszych dwóch kwadransów. Z daleka uderzał Wiktor Cygankow, a bardzo blisko trafienia z kilku metrów był Roman Jaremczuk. Szkoci nie mieli nic do powiedzenia, a głos w ich sprawie zabierał jedynie Gordon, któremu kumple zawdzięczali wówczas bezbramkowy remis. Ukraińcy poszli jednak za ciosem i nie poprzestawali w atakach, widząc swoją przewagę.

Kapitalnym kilkudziesięciometrowym podaniem popisał się Rusłan Malinowski, a kilkanaście metrów przed bramką rywala idealnie opanował je Andrij Jarmolenko. Zobaczył wychodzącego bramkarza, obliczył sobie szybko wszystkie potrzebne dane i posłał pięknego loba. Nie było w nim zbyt wiele siły, była zegarmistrzowska precyzja. Gordon nie sięgnąłby piłki lecącej nad jego głową, nawet gdyby był postury centra którejś z drużyn NBA, a piłka wylądowała tuż pod poprzeczką. Jednobramkowe prowadzenie utrzymało się do przerwy, a gra obu drużyn nie zakładała zmiany obrazu wydarzeń w drugiej połowie.

SZKOCJA – UKRAINA. Wypunktowali rywala

Mimo absolutnej dominacji Ukraińców do czasu zejścia do szatni, Szkoci zaczęli mocniej naciskać tuż po powrocie do gry. Ich próby na nic się zdały, bo dostali cios w najgorszym możliwym momencie. Gdy liczyli na złapanie wiatru w żagle, piłkę do ich siatki wpakował Jaremczuk, który odnalazł się w polu karnym i przeskoczył wszystkich obrońców, po czym główką precyzyjnie skierował piłkę obok bezradnego Gordona.

Goście mogli więc spokojnie kontrolować grę i trzymać dwubramkowe prowadzenie, ale niemający nic do stracenia gospodarze nie zamierzali tak zostawić tej sytuacji. A pomagał im w tym ukraiński bramkarz. Heorhij Buszczan wydawał się być podpiętym do wszystkich wtyczek z prądem na Hampden Park, a każdy jego kontakt z piłką generował niespodziewane spięcie. A to odskoczyła mu piłka, a to podawał pod nogi znajdujących się w jego polu karnym Szkotów… Mówi się, że bramkarz powinien być lekko szalony, ale dzisiejsza postawa Buszczana nie miała nic wspólnego z szaleństwem, a była jedynie popisem lekkomyślności. Chociaż trzeba mu też oddać, że uratował swój zespół w kilku sytuacjach.

Szkoci mogli sobie pluć w brodę, że długo nie potrafili zmniejszyć rozmiarów porażki, mimo ciągłego naciskania i widocznych błędów w ukraińskiej defensywnie. Dublet mógł ustrzelić sam John McGinn, który fatalnie pomylił się w dwóch sytuacjach. Ostatecznie do siatki trafił Callum McGregor, ale gol ten spowodował jedynie szarżę Szkotów w pogoni za wyrównującą bramką. To automatycznie otworzyło wiele stref na boisku i dało możliwości do kontry.

Ukraiński napastnik Artem Dowbyk pojawił się na boisku dopiero w 78. minucie, a mimo to miał conajmniej trzy dogodne sytuacje, które umówmy się, powinien pozamieniać na bramki. Prawdziwy napastnik musi potrafić zabrać się z piłką, poradzić w pojedynku biegowym i oddać celny strzał. Zwłaszcza jak dopiero wszedł na boisko, zwłaszcza jak jego drużyna prowadzi tylko jedną bramką i można zamknąć mecz. Dowbyk strasznie się jednak gubił, tracił piłkę w pokraczny sposób, a do siatki trafił ostatecznie dopiero w ostatniej minucie doliczonego czasu gry. Gdyby tego nie zrobił, sędzia skończyłby mecz chwilę po jego akcji, ale przynajmniej wpisał się ostatecznie do protokołu i podwyższył zwycięstwo.

Reklama

Ukraina wciąż pozostaje więc w grze o mundial. Patrząc na wszystkie okoliczności, byłby to niesamowity wyczyn naszych sąsiadów.

SZKOCJA – UKRAINA 1:3

C. McGregor 79′ – A. Jarmolenko 33′, R. Jaremczuk 49′, A. Dowbyk 90+5′

Czytaj więcej o ukraińskiej piłce:

Fot. Newspix

Najnowsze

Komentarze

89 komentarzy

Loading...