Podbeskidzie bliskie utrzymania, Piast z małymi szansami na puchary

Damian Smyk

Autor:Damian Smyk

11 maja 2021, 13:36 • 3 min czytania

Reklama
Podbeskidzie bliskie utrzymania, Piast z małymi szansami na puchary

Z tą naszą „Niewydrukowaną tabelą” jest tak, że im bliżej końca sezonu zaczynamy rozkminiać „co by się stało, gdybyśmy żyli w świecie idealnym bez błędów sędziowskich”. No i na kolejkę przed końcem widzimy: bliżej utrzymania byłoby Podbeskidzie, a nie Stal. A gra o czwarte miejsce premiowane awansem do pucharów wcale nie zależałoby tylko od Piasta Gliwice.

Reklama

Ale najpierw zajmijmy się konkretami. Przenosimy się do Mielca i oglądamy starcie De Amo z Wieteską w polu karnym Legii.

Obrońca Stali mocno protestował, dostał nawet za to żółtą kartkę. Twierdził, że był nadepnięty przez rywala i Stali należał się rzut karny. I owszem, nadepnięty został. Ale trudno tutaj mówić o wskazaniu na wapno. Obaj zawodnicy są skupieni na piłce. Ta przelatuje nad głowami De Amo i Wieteski. Kontakt stóp nie wpływa raczej na jakość wyskoku zawodnika gospodarzy. Poza tym Wieteska nie wykonuje nierozważnego ataku, po prostu stawia stopę na ziemi i przez totalny przypadek zaczepia o nogę przeciwnika. Nie ma tu mowy o karnym.

Były też wątpliwości po drugiej stronie boiska – bo Kostorz był w polu karnym podcinany przez Strączka. Ale wcześniej piłkarz Legii był na spalonym. Dlatego sędzia słusznie cofnął akcję do rzutu wolnego dla Stali.

Reklama

Lecimy dalej i zastanawiamy się – czy Śląsk powinien mieć rzut karny po zagraniu ręką przez Grzesika?

Jak zwykle w takich sytuacjach operujemy na przepisach i wytycznych. Zagranie z bliskiej odległości, piłka nieoczekiwana, ręce ułożone naturalnie, ruch rękoma mający na celu schowanie ich za plecami, brak ruchu do piłki. To wszystko składa się na decyzję o tym, by karnego nie dyktować. Dobra decyzja sędziego.

Reklama

I wieńczymy to wszystko chyba najtrudniejszą sytuacją z weekendu. Akcja Pogoni przy wyniku remisowym, piłka trafia do Kowalczyka, ten wykłada ją na strzał koledze, piłka wpada do siatki…

Ale w momencie podania od Kowalczyka rozlega się gwizdek. Zatem nie ma tu nawet mowy na ingerencję VAR-u, bramka nie została uznana, piłkarze Zagłębia też stanęli w miejscu i odpuścili sobie bronienie. Problem w tym, że tego spalonego… no, chyba nie było. Nie mamy wyrysowanych linii przez VAR, więc trudno tutaj o precyzyjną ocenę. Fakt, że sędzia odgwizdał spalonego przez końcem akcji, wiąże ręce i nam przy weryfikacji tej sytuacji, i sędziom z wozu.

Reklama

Pomyślcie sobie o tej sytuacji następnym razem, gdy będziecie się zżymać na to, że sędzia podnosi chorągiewkę dopiero po zakończeniu akcji. Zasada „wait and see” w dobie VAR-u naprawdę ma sens. Tutaj zabrakło cierpliwości sędziemu asystentowi i sędziemu głównemu.

A jak wygląda nasza tabela przed ostatnią kolejką? Legia ma mistrzostwo, to jasne. Ale ciekawie jest w walce o czwarte miejsce. Piast nie stoi na pole position. Śląsk, Lechia i Zagłębie rozstrzygają między sobą walkę o TOP4. Bliżej utrzymania jest za to Podbeskidzie, a nie Stal. Mielczanie musieliby wygrać i liczyć na to, że Podbeskidzie swojego meczu nie wygra.

Damian Smyk

Pochodzi z Poznania, choć nie z samego. Prowadzący audycję "Stacja Poznań". Lubujący się w tekstach analitycznych, problemowych. Sercem najbliżej mu rodzimej Ekstraklasie. Dwupunktowiec.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
MLS

Lewandowski znów bez gola, Chicago przegrało. Jest coraz gorzej

Mikołaj Duda
3
Lewandowski znów bez gola, Chicago przegrało. Jest coraz gorzej
Ekstraklasa

Colak ma dość. „Nie możemy udawać, że problemu nie ma”

Jan Broda
23
Colak ma dość. „Nie możemy udawać, że problemu nie ma”

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

Colak ma dość. „Nie możemy udawać, że problemu nie ma”

Jan Broda
23
Colak ma dość. „Nie możemy udawać, że problemu nie ma”