Ranking Weszło – napastnicy 2019

redakcja

Autor:redakcja

31 grudnia 2019, 18:08 • 4 min czytania

Reklama
Ranking Weszło – napastnicy 2019

Wygrał w 2013 roku, gdy startowaliśmy z naszymi rankingami. W 2014 powtórzył ten wyczyn, rok później – można powiedzieć, że w swoim stylu – ustrzelił hat-tricka. 2016? Znów on. Pewnie już się domyślacie, ale dla formalności – w 2017 i 2018 też był najlepszy. Robert Lewandowski zdominował wybory najlepszego polskiego napastnika jak Liverpool ligę angielską w tym sezonie, a najlepsze jest w tym to, że mimo przewidywalnego zakończenia nie ma nudy (i z „Lewym”, i z bandą Kloppa). Ostatnie 12 miesięcy to być może nawet najlepszy rok w karierze snajpera Bayernu Monachium i reprezentacji Polski. 

Reklama

Nie podzielają tego zdania co prawda ludzie, którzy są odpowiedzialni za wyniki plebiscytu Złotej Piłki, bo w tym roku – mimo wielkich apetytów w naszym kraju – ich głosy dały „Lewemu” dopiero ósme miejsce, a w 2015 roku był przecież zaraz za podium. Jednak liczby mówią same za siebie – w 2019 roku Lewandowski zapakował 54 gole we wszystkich rozgrywkach (do których dołożył 12 asyst). W klasyfikacji najskuteczniejszych Polak wyprzedził Leo Messiego (o cztery trafienia), a także pobił swój osobisty rekord (2017 rok kończył z jedną bramką mniej na swoim koncie).

I na tym zakończymy, bo dalsze rozwijanie wątku jego osiągnięć grozi tym, że spóźnimy się na fajerwerki.

Dość ciekawie było za plecami Lewandowskiego, gdzie rywalizują przede wszystkim Krzysztof Piątek i Arkadiusz Milik. Jeśli wiosną komuś wydawało się, że pierwszy z tej dwójki gna tak, że kapitan reprezentacji Polski już musi czuć jego oddech, to kolejne miesiące uczyły pokory, momentami nie przebierając w środkach. Trzeba snajperowi Milanu oddać, że do nowej drużyny wkroczył z przytupem (11 goli w rundzie wiosennej), a także to, że był bohaterem pierwszej fazy eliminacji, ratując naszej kadrze skórę w meczach z Austrią i Macedonią Północną (gole na wagę zwycięstw), a także otwierając wynik z Izraelem (potem dołożył też bramkę w rewanżu). No ale jesień jest tak rozczarowująca (4 gole w klubie, 3 trzy z karnych), że w Mediolanie niczym zbawca witany jest niemal emeryt Ibrahimović, w kontekście naszego rodaka coraz częściej pada hasło „one-season wonder”, a zaraz po nim nazwy klubów, w których powinien poszukać szczęścia.

Dlatego wyżej stawiamy Arkadiusza Milika, dla którego to powrót na drugiej miejsce. Za nim gorszy rok w kadrze (1 gol, 1 asysta), choć uczciwie trzeba przyznać, że czasem ograniczało go zdrowie. Ale nawet pomimo tych perturbacji w klubie pokroju Napoli Milik był skuteczny zarówno wiosną (10 goli i 3 asysty), jak i jesienią (9 goli w ledwie 11 meczach, w tym hat-trick w Champions League). Imponujące.

Reklama

Dalej mamy pechowców, którzy nie żyją w najłatwiejszych dla napastników czasach. Bywały bowiem w XXI wieku okresy, że taki Kamil Wilczek (autor 31 goli dla Broendby w tym roku) spokojnie byłby naszą strzelbą numerem jeden, a o powołanie do kadry na pewno nie musiałby się też martwić Karol Świderski z PAOK-u, aktualnie wicelider klasyfikacji strzelców greckiej ekstraklasy. Szansę dostałby wtedy zapewne również Kacper Przybyłko – dość niespodziewanie piąty strzelec ostatniego sezonu MLS.

Teraz wracamy do kraju, choć jeden z napastników już Ekstraklasę opuścił, a drugi ma na to spore szanse w trakcie zimowego okienka. Adam Buksa i Jarosław Niezgoda. Długo zastanawialiśmy się, jaką klasę im przyznać, a także którego umieścić wyżej. Ostatecznie trochę naciągnęliśmy na „C” i na siódmą lokatę wrzuciliśmy byłego już napastnika Pogoni. Co prawda jesienią walkę na liczby przegrał on z Niezgodą zdecydowanie (7 goli i 4 asysty do 14 goli i 2 asyst), ale nie możemy zapominać o wiośnie, w trakcie której napastnik Legii praktycznie nie grał w piłkę (łącznie 131 minut, 1 asysta), a Buksa kilka punktów dla Pogoni w tym czasie jednak ugrał (5 goli i 1 asyst). No i nie zapominajmy o tym, że nowy zawodnik New England Revolution to jednak trochę inny typ napastnika, niekoniecznie typowy egzekutor.

Ranking zamykają Jakub Świerczok, który może pochwalić się przyzwoitymi liczbami w Bułgarii, choć analiza tego, komu strzela i kiedy to robi, raczej nie wychodzi na jego korzyść i nie jest dowodem progresu, a także Piotr Parzyszek, bez którego goli nie byłoby mistrzostwa Polski dla Piasta Gliwice. Jesienią bywał wręcz irytująco nieskuteczny, ale siedem trafień jednak zaliczył, a w ekipie Waldemara Fornalika chętnych do strzelania raczej brakuje. Oczywiście to nie tak, że nie rozważaliśmy nikogo innego. W trakcie rundy jesiennej – cytując klasyka – coś przestawiło się w głowie Patryka Klimali, szóstą młodość przeżywał Paweł Brożek, całkiem nieźle wygląda dorobek bramkowy Łukasza Zwolińskiego w Chorwacji, kilka ważnych goli w drodze po Puchar Polski i ligowe podium (a także jesienią) strzelił dla Lechii Artur Sobiech, no a przecież jest jeszcze Mariusz Stępiński, który regularnie gra w Serie A, choć z zatkaną lufą (tylko 3 gole w 2019 roku). Całkiem przyjemny ranking, szczególnie w porównaniu z innymi.

JhCefrg

Reklama

To ostatni odcinek cyklu, poniżej znajdziecie pozostałe rankingi:

– bramkarze,

– prawi obrońcy,

– środkowi obrońcy,

Reklama

– lewi obrońcy,

– ofensywni pomocnicy,

– defensywni pomocnicy, 

– skrzydłowi.

Reklama

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Raków był już dogadany na duży transfer. Kontuzja pokrzyżowała plany

Mikołaj Duda
0
Raków był już dogadany na duży transfer. Kontuzja pokrzyżowała plany
Ekstraklasa

Angel Rodado zagra dla… reprezentacji Polski? „To byłby zaszczyt”

Mikołaj Duda
11
Angel Rodado zagra dla… reprezentacji Polski? „To byłby zaszczyt”

Weszło

Reklama