Bez sensu z takim Superpucharem. Zamiast święta, wszyscy źli

redakcja

Autor:redakcja

07 lipca 2014, 14:47 • 3 min czytania

Reklama
Bez sensu z takim Superpucharem. Zamiast święta, wszyscy źli

Trwa medialne zamieszanie przed środowym meczem o Superpuchar Polski. Bo najpierw wszyscy ochoczo wyrazili chęć grania o to trofeum (zawsze coś nowego do gabloty), a teraz się okazuje, że mecz troszkę koliduje z innymi sprawami. W efekcie promocji tego spotkania niemal nie ma, są tylko dyskusje, że jedni chcą zagrać nie najmocniejszym składem (bo dzień wcześniej grają z klubem izraelskim mecz towarzyski), a drudzy być może nie chcą zagrać w ogóle.

Reklama

– Zawisza zagra w końcu w Superpucharze? Straszył pan wczoraj, że nie przyjedziecie – zagadujemy Radosława Osucha.
– Jedziemy, ale jestem w piłce 14 lat i nie spotkałem się z czymś takim, żeby drużyna dzień przed Superpucharem robiła sobie sparing. Powtarzam: sparing! Nie po to wygrywaliśmy Puchar Polski, żeby teraz ktoś robił sobie z nas jaja. Dla mnie to jest poniżające. Od początku nie dostaliśmy żadnej umowy. Gramy na Legii, Legia ma z tego dochody. Z nami nikt się nie kontaktował. Wszystkiego dowiaduję się z Internetu. Do tego trzy razy zmieniany był termin meczu. Czy to jest poważne? Musiałem obóz skrócić, za który wszystko było już góry zapłacone.

– Rozmawiał pan z Bogusławem Leśnodorskim? Macie dobre relacje, więc zastanawiam się, skąd tyle złości. Kuba Rzeźniczak napisał na Twitterze, że te groźby wycofania to cyrk i piaskownica.
– Piaskownicę to będzie miał w tym sparingu. Rozmawiałem z Bogusiem. Tłumaczył mi, że mają 25 równorzędnych zawodników i że będzie to jakoś rozdzielane na pół. Zły jestem, ale co zrobić? PZPN też miesza. Najpierw wyznaczył termin z 9 na 10 lipca po to, żeby nie grać jak jest półfinał mundialu. Później okazało się, że Legia ma mecz 15 lipca, więc znowu zaczęli zmieniać. Dla mnie to jest chore. Znowu musiałem zmieniać wszystkie plany. Jeszcze raz powtórzę: w jakiej normalnej lidze klub bierze sparing przed Superpucharem? Wygramy i co? Znowu będę słuchał, że ograliśmy rezerwy…

Legia dla odmiany przekonuje, że gra o Superpuchar na poważnie, tylko ma tak wielu zawodników, że wszyscy się równocześnie na boisku nie pomieszczą. I że jednego dnia zagra jedna jedenastka, a drugiego druga – wciąż mocna i wciąż taka, przed którą będzie proste zadanie: ograć Zawiszę. Nie mamy wątpliwości, że faktycznie drugi skład Legii jest w stanie wygrać taki mecz, ale nie mamy też wątpliwości, że reaktywacja Superpucharu nie wygląda poważnie. I skoro to spotkanie miało zostać sprowadzone do rangi piątego koła u wozu i testowania obiecujących juniorów, to można było sobie od razu darować.

Dlaczego można zrozumieć Zawiszę? To żadna przyjemność przegrać z rezerwami Legii (obciach) i to żadna przyjemność wygrać z rezerwami Legii (umniejszenie sukcesu). Mecz stał się po prostu z perspektywy bydgoskiego klubu troszkę bezsensowny.

Reklama

Dlaczego można zrozumieć Legię? To nie jej problem, że ma kadrę znacznie szerszą niż Zawisza, to raczej jej przywilej. Ściągnęło wielu zawodników i oni też muszą gdzieś grać. Jeśli klub chce zaryzykować i spróbować zdobyć trofeum jedenastką, która nie jest optymalnego – jego prawo.

Tak czy siak, meczem za bardzo nie ma co zawracać sobie głowy. Jak to w polskiej piłce: miało być wszystko profesjonalnie i pięknie, ale skończyło się na pięknych zapowiedziach.

Najnowsze

Reklama

Weszło

Reklama