Modrić i Chorwacja wracają na właściwe tory

Bartosz Burzyński

15 listopada 2018, 23:46 • 3 min czytania

Modrić i Chorwacja wracają na właściwe tory

Szczerze mówiąc po pierwszej połowie klęliśmy pod nosem na Hiszpanów i Chorwatów. Nastawiliśmy się na wielkie granie, a dostaliśmy coś w rodzaju poniedziałkowego meczu w ekstraklasie. Nudy, nudy i jeszcze raz nudy. Tym większe było nasze zaskoczenie, że drugą część nie tyle co dała się oglądać, a była ona wręcz fenomenalna. Pięć bramek, piękne akcje, rozstrzygające trafienie w doliczonym czasie gry. Lepiej naprawdę być nie mogło.

Reklama

Tiki-taka to gówno, jeśli polega na podawaniu piłki tylko po to, aby ją podawać, bez żadnego celu czy agresji – mówił Pep Guardiola kilka lat temu. Co tutaj dużo mówić… Pierwsze trzy kwadranse były wyjątkowo gówniane, bo piłkę bez celu i agresji podawali Chorwaci i Hiszpanie. Zaskoczeni byliśmy szczególnie postawą tych pierwszych, bo mieli przecież zemścić się za wrześniowy wpierdziel (Hiszpania – Chorwacja 6:0). Przypuszczaliśmy więc, że od pierwszej minuty ruszą na przeciwników, a było zupełnie inaczej. Jedynie Ivan Perisić w pierwszej połowie popisał się dobrą akcją na skrzydle, ale jego strzał obronił David de Gea.

Reklama

Jeszcze gorzej ten mecz rozpoczęli mistrzowie świata z 2010 roku. Niemal wszystkie dośrodkowania lądowały w rękach Kalinicia. Poza tym Hiszpanie w środku pola klepali tak wolno i anemicznie, że podziwiamy wszystkich, którym na chwilę nie opadły powieki. Dopiero pod koniec pierwszej części goście przebudzili się w minimalnym stopniu, bo strzały z dystansu oddali Saul Niguez i Isco. Ten pierwszy nie trafił jednak w światło bramki, a drugi uderzył tak, że Kalinić zdołał sparować piłkę na rzut rożny.

Jeśli ktoś przyciął komara w pierwszej połowie i obudził się na drugą, wygrał wieczór. Emocje zaczęły się od błędu Sergiego Roberto, który stracił piłkę na rzecz Ivana Perisicia. Chorwat błyskawicznie dograł do Kramaricia, a ten pewnym strzałem z bliskiej odległości pokonał golkipera gości. Gospodarze z prowadzenia długo się jednak nie cieszyli, bo już dwie minuty później wyrównał Dani Ceballos.

https://twitter.com/JogaBonito_USA/status/1063175919639166976

Od tego momentu zaczęła się naparzanka jak w filmach ze Stevenem Seagalem. Obie drużyny nagle zapomniały o męczeniu buły i wzięły się za ataki. Tak, tak doszło do znanej i lubianej przez wszystkich kibiców wymiany ciosów. Iago Aspas dośrodkował w pole karne, a Chorwaci wybili futbolówkę z pola karnego w ostatniej chwili. Na ten atak gospodarze odpowiedzieli golem. Na listę strzelców wpisał się Tin Jedvaj, który zamienił na bramkę chirurgiczne podanie od Luki Modricia. Tym samym 33-latek z Realu Madryt potwierdził, że małymi krokami wraca do formy z mundialu… Hiszpanie po stracie drugiej bramki byli lekko oszołomieni, ale Chorwaci nie potrafili tego wykorzystać. Najlepszą okazję zmarnował Ante Rebić, który przegrał pojedynek z Davidem de Geą. Chwilę później podopieczni Luisa Enrique wrócili jednak do świata żywych, ponieważ Sime Vrsaljko zagrał ręką w polu karnym. Do „jedenastki” podszedł Sergio Ramos, który pewnym strzałem skierował piłkę do siatki.

Ten mecz mógł dziś wygrać każdy, a żadne zakończenie nie powinno nas zdziwić. Dlatego kompletnie nie byliśmy w szoku, że w trzeciej minucie doliczonego czasu gry, dublet skompletował obrońca Bayeru Leverkusen, Tin Jedvaj.

https://twitter.com/ibushia/status/1063186910741319680

Po wrześniowych spotkaniach wydawało się, że Hiszpania spokojnie wygra swoją grupę w Lidze Narodów. Podopieczni Lucho po dwóch spotkaniach mieli komplet punktów i bilans bramkowy 8:1. Rewanżowa seria spotkań dla Hiszpanów była jednak na tyle tragiczna, że teraz w meczu Anglia – Chorwacja urządza ich tylko remis. W innym wypadku nie zagrają w turnieju finałowym. Cóż, jak w turniej finałowym mają być podobne emocje, chyba polubimy się z tą Ligą Narodów.

Chorwacja – Hiszpania 3:2 (0:0)

1:0 Kramarić 54′

1:1 Ceballos 56′

2:1 Jedvaj 69′

2:2 Ramos 78′ (rzut karny)

3:2 Jedvaj 93′

Fot. NewsPix

Najnowsze

La Liga

Barcelona drżała do końca, ale ma półfinał! Słaby Lewandowski

Jakub Radomski
11
Barcelona drżała do końca, ale ma półfinał! Słaby Lewandowski
Reklama

Weszło

Reklama
Reklama