Portugalia wyszłaby erasmusem, a grając po ziemi i tak stwarzałaby nam problemy

redakcja

Autor:redakcja

12 października 2018, 00:06 • 4 min czytania

Portugalia wyszłaby erasmusem, a grając po ziemi i tak stwarzałaby nam problemy

Wielu myślało, że dzisiaj nie będzie tak trudno. Choćby dlatego, że Portugalia wyszła z nami wręcz drugim garniturem. A nam nigdy nie będzie łatwo, przynajmniej wtedy, gdy rywal ma inny pomysł niż granie lagi na bałagan. Jeśli pyka po ziemi i umie to robić, jesteśmy zagubieni gorzej niż dzieci we mgle. No a, niestety dla nas, Portugalczycy nie dostają drgawek, gdy nie podnoszą piłki co pięć sekund.

Reklama

Jesteśmy za krótcy, by w linii pomocy trzech z czterech piłkarzy nie miało pojęcia o grze w defensywie. Super, że Zieliński wie jak rozegrać, świetnie, że Kurzawa ma precyzyjny stały fragment gry, doskonale, że Klich ma dobrą prasę (mimo że w dwóch meczach o punkty pokazał niewiele albo i mniej). Natomiast jednym Krychowiakiem, który do dobrej formy ma daleko jak z Gdańska do Zakopanego, niewiele ugramy. Nie potrafimy utrzymywać się przy piłce, nie umiemy narzucić rywalowi swojego stylu gry. A skoro tak, w linii pomocy potrzebujemy dwóch gości, którzy będą dbać o destrukcję. Dziś tej obrony w środku pola zabrakło kompletnie.

Reklama

Spójrzcie tylko na bramkę numer trzy dla Portugalii – Bernardo Silva miał tyle czasu na drybling, że mógł po drodze rozwiązywać krzyżówki panoramiczne i to nie takie z setką na okładce, tylko z tysiącem. Pewnie, można się czepiać Kurzawy, że w ogóle nie pomógł – i zaraz będę to robił – ale gdzie była reszta zespołu? Jak można było pozwolić, by jeden facet zszedł ze skrzydła, przebiegł z piłką dobre metry, a potem mógł uderzyć na bramkę? Przecież to się nie godzi nawet na orliku, gdy panowie z brzuszkiem grają w piątek po wyjściu z korporacji.

Wspomniany Kurzawa byłby naprawdę ciekawym piłkarzem na poziomie reprezentacji, gdyby tylko ktoś zarządził zmiany hokejowe. Niestety, w morzu durnych i durniejszych pomysłów światowych federacji, nie wyłowiono jeszcze akurat takiego planu, więc trudno mi wiązać z Kurzawą sensowną przyszłość. Okej, dorzucił z tego rożnego, ale na tym kończy się jego pozytywny udział w meczu. Przy pierwszej bramce dla Portugalii olał grę w obronie kompletnie, bo asekurował Jędrzejczyka równie mocno co wy, siedzący przed telewizorem (albo na trybunach). Przy trzeciej bramce mógłby gonić nawet emerytkę toczącą piłkę laską, a i tak pewnie nie dałby rady. Jeśli Kurzawa miałby grać na skrzydle albo odpowiadać za boki w defensywie grając w środku, zawsze będzie naszym słabym punktem. W obecnej piłce potrzeba gazu, a Kurzawa rachunków za ten gaz nigdy nie płacił.

Znów niewiele pokazał Klich. Świetnie, że strzelił gola piłkarskim chamom z Irlandii, ale choć jest chwalony za cuda w Anglii (na zapleczu tamtejszej piłki), to w drugim meczu o punkty po powrocie gra dość słabo. Fajna prasa to jedno, realia, czyli boisko, to drugie.

I tak sobie myślę: ile myśmy stworzyli sytuacji bramkowych z gry? Uczciwą odpowiedzią byłaby odpowiedź: zero. Pierwsza bramka padła po rzucie rożnym, druga głównie z przypadku, bo przecież Grosicki najpierw prawie wybiegł z piłką poza linię, potem nie podawał do Błaszczykowskiego, tylko do Lewandowskiego, a piłka do Kuby dotarła jakimś cudem. Poza tym, co sobie wykreowaliśmy? Flaka od Piątka z początku pierwszej połowy. Czyli inaczej mówiąc: druga linia nie dość, że dała dupy w defensywie, to i z przodu miała tyle kreatywności, co kot napłakał. Porównując to do Portugalii, widzimy tak naprawdę dramat. Gdyby oni się uparli, to mogliby nam wcisnąć i piątkę, jeśli nie szóstkę. Bez Ronaldo! W tak głębokiej dupie właśnie jesteśmy.

Słówko jeszcze o obronie, najpierw o Jędrzejczyku: doceniam fakt, że wrócił do grania w Legii i na poziomie Ekstraklasy wychodzi mu to całkiem dobrze. Niestety, by porównać to obrazowo, w ekstraklasie wspina się na kopiec kreta, a na poziomie kadry – przeciwko takiemu Cancelo – chce zdobywać K2 zimą, wchodząc w klapkach. To się nie ma prawa udać. Euro miał kapitalne, jasne, ale licząc w futbolowym kalendarzu, było to wieki temu. Dziś Jędrzejczyk kadry zbawić już nie ma prawa, Portugalczycy z jego strony mieli dwupasmową autostradę. Bednarek? Przy pierwszym golu heroicznie krył piąty metr, jakby ten piąty metr miał zaraz sieknąć nam z przewrotki. Nie, Janek, bramki strzelają zawodnicy, nie linie namalowane na boisku. On jest znośnym obrońcą, gdy trzeba powalczyć o głowę, gdy trzeba bronić z drużyną grającą po ziemi, nie wie o co chodzi.

Czy można po takim meczu znaleźć plusy… Zaskoczę was, bo posądzacie mnie o skrajny pesymizm. Można. Znów dobry był Bereszyński, poprawną zmianę dał Kędziora, formę strzelecką podtrzymał Piątek. I jeszcze jutro (właściwie dziś) jest piątek. Tyle.

Najnowsze

Polecane

Czy Legia przełamie się na Wiśle Płock? | CZARNA ELKA

redakcja
0
Czy Legia przełamie się na Wiśle Płock? | CZARNA ELKA
Polecane

Ojciec Świątek się odpalił. „Gó**o wiesz, w nogach śpisz”

Patryk Idasiak
15
Ojciec Świątek się odpalił. „Gó**o wiesz, w nogach śpisz”
Reklama

Felietony i blogi

Reklama
Reklama