Ciężko wskazać drugą drużynę w Polsce, która wywoływałaby aż tyle negatywnych emocji. Nie klub, bo nie o to chodzi, tylko właśnie drużynę – pełną piłkarzy przepłacanych, mało ambitnych, no i też kilku pseudopiłkarzy. Ostatnie w tabeli Zagłębie jedzie dziś do Szczecina z prostym zamiarem: odbić się od dna.
Wojciech Kowalczyk: – Orest Lenczyk ma podwójne wyzwanie: utrzymać Zagłębie i zagrać w finale Pucharu Polski.
Czesław Michniewicz: – Spoko, po zimie to będzie zupełnie inny zespół, gdyby teraz musieli grać to mieliby problem.
Kowalczyk: – Jak wytrzymają przygotowania z Orestem, to pełna zgoda.
Oto jedna z ostatnich rozmów na Twitterze, na temat Zagłębia i Lenczyka właśnie. Zima dla lubinian może i faktycznie będzie przełomowa, ale do zimy to jeszcze trochę czasu zostało. Dla wszystkich, którzy kibicują Miedziowym, to zła wiadomość – w końcu Zagłębie z ostatnich siedmiu meczów wygrało zaledwie jeden mecz, u siebie z Widzewem. Odmienić ten zespół miała zmiana trenera, ale w tym momencie pomóc nie jest w stanie nawet Lenczyk. On ani nie kopnie prosto piłki za Bilka, ani nie podpowie w ostatniej chwili Widanowowi, że zamiast ręką to lepiej piłkę uderzyć nogą. Trzeba czekać do zimy…
– Wielu piłkarzy Zagłębia nie zasługuje na to miejsce w tabeli, które zajmujemy. Jest wiele rzeczy, które będziemy musieli poprawić przed rundą wiosenną. Pamiętajmy, że mamy najmniej zdobytych w lidze goli. Czeka nas praca z grą ofensywną i skutecznością – mówi Orest Lenczyk. Dziś jego piłkarze grają w Szczecinie, gdzie akurat Pogoń trochę bramek traci. A przed tygodniem podopieczni trenera Wdowczka, walcząc o podium na półmetku ligi, rozegrali fatalny mecz z Widzewem. I nie wiadomo, czy to tylko kwestia zlekceważenia słabszego w teorii rywala, czy gorsza dyspozycja.

Fot. FotoPyk