Sądziliśmy, że w brazylijskiej lidze od robienia show są piłkarze. Myliliśmy się, gdyby spojrzeć na mecz Gremio z Portuguesą. Niby wielkie emocje, niby wiele bramek (3:2 dla Gremio), niby wielkie nazwiska (jak weteran Ze Roberto), ale i tak swoim blaskiem wszystkich przyćmił komiczny sędzia. Skompromitowany, prowokujący i proszący się o liścia od zawodników. Poszło nawet nie o samego karnego, który wypaczył wynik, a o… ustawienie piłki przed jego wykonaniem.
W każdym razie – 19. kolejka ligi, trudny wyjazd do Portuguesy, która broni się przed spadkiem i znajduje na 16. miejscu w tabeli. Bum, bum, cios za ciosem, zrobiło się 2:0 dla gospodarzy, ale goście walczyli. I jakimś cudem wyszli w 78. minucie na remis, ale 10 minut później ich wysiłki poszły na marne. Gwizdek, karny dla Gremio (powiedzielibyśmy, że z kapelusza), do piłki podchodzi Kleber i… nie ustawia piłki na jedenastym metrze, a bliżej. I to nie w kółku, a normalnie, o kroczek do przodu już na zielonej części murawy. A sędzia nie reaguje. Ruszają (no dobra, wypadają wymachując rekami, choć słusznie) zatem do niego piłkarze Portuguguesy i… dwóch z nich dostaje czerwone kartki (Bruninho i Valdomiro). Kiedy w ruch mają pójść pięści, na murawę wylewa się policja, a jeden z zawodników rusza na funkcjonariuszy. Zresztą, całą scenkę rodzajową zobaczycie poniżej. Polecamy.