Prawie wszystkie dzisiejsze dzienniki skupiły się na najważniejszej kwestii – czy Waldemar Fornalik powinien zostać. Zbigniew Boniek udzielił dwóch wywiadów na ten temat, a nudnawą rozmowę z samym selekcjonerem znajdziecie w „Rzeczpospolitej”.
FAKT
Rozmówka ze Zbigniewem Bońkiem.
Zwolni pan Fornalika?
Tylko mądrzy zrozumieją jedną rzecz. Po co mam zwalniać trenera teraz? Niech dokończy to do czego został zatrudniony i moim zdaniem tego wymaga umowa. Bądźmy dżentelmenami. Spokojnie. Boli mnie to, że ludzie wymagają decyzji na już. Każdy, kto myśli, że w miejsce Fornalika przyjdzie na przykład Lars Lagerback lub inny trener z zagranicy i odczaruje tę kadrę grubo się myli. Przecież polski trener ma znacznie większe rozeznanie w reprezentacji niż człowiek, który przygląda jej się z zewnątrz.
Po eliminacjach trener będzie z Polski?
Bez komentarza. Moim trenerem jest Waldemar Fornalik. Nie zastanawiałem się nad jego zwolnieniem i proszę się tego trzymać. Zbigniew Boniek nie ulega naciskom. Zbigniew Boniek nie ulega presji. Zbigniew Boniek nie będzie zwalniał na życzenie dziennikarzy i tłumu.
Dymisja Fornalika zbyt kosztowna.
Fornalik jest już zwolniony, ale jeszcze o tym nie wie. Dogra eliminacje do końca. Zda raport o porażce i odejdzie. Nie ma sensu wrzucać nowego selekcjonera na tzw. minę. Po co miałby wchodzić nie na swoje pole? Po co miałby kończyć coś, co nie jest jego? Po co miałby przyjmować krytykę za coś, czego jeszcze nie zbadał? Niech rozpocznie pracę w listopadzie, podczas meczów towarzyskich, kiedy inni będą bili się w barażach o mundial.
Boniek chce Fornalikowi dać pewnego rodzaju szansę. Masz eliminacje. Dograj je do końca. Wymyśl coś, co się sprawdzi na mecze z Ukrainą i Anglią. Pracuj za pieniądze związku, zamiast dostać je po prostu za darmo – myśli prezes. Boniek wyznaje jedną prostą zasadę: zero nerwowych ruchów.
RZECZPOSPOLITA
Rozmówka z Waldemarem Fornalikiem.
Końcówka eliminacji ma dla pana znaczenie? Gdyby z Charkowa i Londynu udało się przywieźć dobre wyniki, to nawet w przypadku braku awansu może prezes Zbigniew Boniek zaproponowałby panu przedłużenie kontraktu?
Rozmawiamy przed meczem z San Marino i myślę teraz tylko o tym. Zwycięstwo we wtorek jest obowiązkowe, chcemy pójść za ciosem także w kolejnych spotkaniach. W drużynie jest bojowe nastawienie, a gdybyśmy wygrali z Ukrainą i Anglią, to dopiero wtedy będziemy patrzyli w tabelę. Wtedy będzie czas na podsumowania. Wyniki są ważne, ale dla mnie istotne jest również to, czy piłkarze będą częściej pokazywać tak dobrą grę, jak fragmentami z Czarnogórą czy Danią.
Chciałby pan dalej pracować z kadrą? Prowadzić ją w kolejnych eliminacjach?
Oczywiście. Ta praca jest bardzo surowo oceniana, ale też daje dużo satysfakcji. Dłuższy okres to więcej szans na przeprowadzenie swojego pomysłu na grę do końca.
Myśli pan, że jest na to szansa? Boniek powiedział, że koniec przegranych eliminacji to także koniec pana kadencji.
Nie zastanawiam się nad tym.
DZIENNIK POLSKI
Tekst o Mateuszu Klichu.
– Nauczyłem się tam walki o piłkę w środku boiska, pracy w defensywie – przyznaje. Ważne też, że, ciężko pracując, zmężniał. Dorastając, był bardzo szczupły, trudno mu było bić się o piłkę z silnymi rywalami. Przy wzroście 183 cm wciąż nie imponuje nadzwyczajnymi warunkami fizycznymi, ale jego obecne 70 kg wskazuje, że mięśnie zaczęły swoje ważyć. Był moment w trakcie piątkowego meczu w Warszawie, gdy opadło go naraz dwóch nieprzebierających w środkach rywali. Nie dał im się ani przewrócić, ani wyrwać sobie piłki.
W palecie jego możliwości najważniejsza jest jednak wyobraźnia w ofensywie. Podanie, jakie zaserwował na początku potyczki z Czarnogórą, jest tego najlepszym dowodem, był w nim wręcz przebłysk geniuszu. – Byłoby genialne, gdyby padła po nim bramka – mówi bez fałszywej skromności.
GAZETA WYBORCZA
Wywiad z Franciszkiem Smudą.
Mimo to kadra nie jest imponująca.
– Już nie jest tak tragicznie, do zimy jakoś dotrzymamy. Kiedyś mieliśmy na treningach siedmiu siedemnastolatków, a teraz jest tylko dwóch. Powoli kadra się krystalizuje. Bardzo dobrze, że z powodu problemów finansowych postanowiliśmy budować zespół spokojnie. Ci zawodnicy, którzy są w Wiśle obecnie, mają szansę się pokazać. Po rundzie jesiennej może się więc okazać, że zimą nie będziemy musieli kupować sześciu zawodników, ale np. tylko dwóch, trzech.
Pewnie odlicza pan dni do okna transferowego.
– No tak, bo ustaliliśmy z właścicielem Bogusławem Cupiałem, że wtedy będziemy mogli dokooptować do zespołu ponadprzeciętnych zawodników, którzy będą dominowali w naszej drużynie.
PRZEGLĄD SPORTOWY
Wywiad z Maciejem Szczęsnym.
Ogarnia mnie pusty śmiech, że nikt nie ma odwagi powiedzieć tego głośno. W telewizji puszczano sześć powtórek, widać było dokładnie, jak Boruc bezsensownie wychodzi do wrzutki, taranuje własnego zawodnika, piłka przelatuje mu między palcami i leci za plecy. Miał dużo szczęścia, że nasz obrońca go zaasekurował. Było sześć powtórek, a pan Szpakowski opowiadał za każdym razem bzdury na inny temat, zamykał oczy i marzył, by realizator nie pokazał już tego po raz siódmy. Kpina. Nikt o tym nie mówi, tylko ludzie powtarzają, że Wojtek powinien skupić się na robocie. A gdy ostatnio gra świetnie w klubie, to twierdzą, że wreszcie futbol jest dla niego najważniejszy. Jakby kiedykolwiek nie był… Wszystkie tego typu komentarze mogę porównać do opinii z czasów, gdy ja konkurowałem o miejsce w składzie z kilkoma bramkarzami. Nikomu się nie podobało, że mam swoje zdanie, że jestem wyluzowany. I przenoszono moje podejście do życia codziennego na to, co robię na boisku, mówiono, że jestem lekceważący w bramce, co było kompletną bzdurą. Myślę, że Wojtka spotyka teraz to samo.
Rozmowa ze Zbigniewem Bońkiem.
A jeżeli Fornalik ostatecznie przegra te eliminacje?
To jasne, że wtedy trzeba będzie ocenić jego pracę i zastanowić się, co robimy dalej. Nie ulega wątpliwości, że dzisiaj Fornalik jest lepszym, mądrzejszym selekcjonerem niż przed rokiem. Bo jest bogatszy o ten rok doświadczeń. Ale czy pod koniec roku się rozstaniemy? To nie jest dobry pomysł, by akurat teraz snuć takie rozważania.
W meczu z Czarnogórą przekonaliśmy się, że Fornalik przez ten rok nie potrafił zbudować solidnej, scementowanej drużyny. Na kilku pozycjach pojawili się tacy piłkarze, którzy jeszcze kilka miesięcy temu nie mieliby żadnych szans na występ w kluczowym meczu kadry.
Nie czyniłbym z tego faktu zarzutu wobec Fornalika. Przecież on szuka najlepszych rozwiązań. Tak kadra aż tak bardzo się nie zmienia – selekcjoner próbuje ją udoskonalać. W ataku gra Lewandowski, na prawej stronie Błaszczykowski. Z lewej strony grywał na przykład Mierzejewski, ale skoro Sobota jest w lepszej formie, to naturalne, że zagrał w wyjściowym składzie. Do postawienia na Krychowiaka też chyba nikt rozsądny nie ma zastrzeżeń.
I rozmówka z Łukaszem Fabiańskim.
Boss ostatnio przedstawił mi sytuację. Powiedział, że chce, żebym został w klubie i że jeżeli będę pracował tak jak do tej pory, to swoją szansę dostanę. Cały czas walczę, staram się wywierać ciśnienie. Moja dyspozycja jest na tyle dobra, że jestem w stanie to robić. Czasem jednak walkę uniemożliwiają mi kontuzje.
(…)
Nie kończy się panu cierpliwość? Nie chciał pan odejść w tym okienku transferowym do klubu, w którym rozegra pan kilkadziesiąt, a nie kilka meczów w sezonie?
Wszystko zależy od tego, jak ten sezon się potoczy. Jeżeli nie będę grał, poszukam czegoś innego.
Załóżmy, że nie wywalczy pan miejsca w pierwszym składzie do stycznia – postawi pan sprawę jasno i będzie chciał odejść?
Tak.