Nawet Estończycy usłyszeli o naszej eksportowej „Kiełbasie”

redakcja

Autor:redakcja

19 lutego 2018, 10:54 • 1 min czytania

Reklama
Nawet Estończycy usłyszeli o naszej eksportowej „Kiełbasie”

Gdyby postanowił wtedy zacząć karierę saneczkarza, pewnie wracałby z igrzysk olimpijskich w Turynie ze złotym medalem. Gdyby zaczął się bawić w gotowanie, na luzie wygryzłby z Hell’s Kithcen Gordona Ramsaya. Sezon 2005/06 był bowiem dla Grzegorza Piechny okresem, w którym udawało mu się absolutnie wszystko. Został królem strzelców ekstraklasy, a na dokładkę zaliczył w starciu z Estonią debiut w kadrze. Oczywiście ze strzelonym golem.

Reklama

Jak to w starciach towarzyskich bywa, sporo szans w tamtym meczu dostali zawodnicy, którzy później w kadrze kompletnie nie zaistnieli. Wśród nich takie ananasy jak Piotr Giza, ale i właśnie Piechna. Może i przeciwnicy nie byli najwyższych lotów, ale styl, w jakim „Kiełbasa” zaliczył swoje pierwsze – i jedyne – trafienie w pierwszym – i jedynym – meczu w reprezentacji, to krótko mówiąc „cud, miód, orzeszki”. Przełożenie pilnującego go defensora i dokładne, mocne uderzenie.

Najnowsze

Reklama
La Liga

Chelsea rusza po Alvareza. W ofercie… Nicolas Jackson

Kacper Korpak
0
Chelsea rusza po Alvareza. W ofercie… Nicolas Jackson
Piłka nożna

Mistrzowski atak przykrył fatalną obronę. Chelsea rozpoczęła sezon od zwycięstwa

Braian Wilma
2
Mistrzowski atak przykrył fatalną obronę. Chelsea rozpoczęła sezon od zwycięstwa

Weszło

Reklama