Pięć powodów, dla których Bayern nie zostanie dziś mistrzem

redakcja

Autor:redakcja

01 grudnia 2012, 13:50 • 3 min czytania

Reklama
Pięć powodów, dla których Bayern nie zostanie dziś mistrzem

Niemieckie El Classico. Mecz, który będzie transmitowany rekordowo w 203 państwach. Starcie dwóch mocarstw, które niczym Real i Barcelona mają rządzić i dzielić na krajowym podwórku. I tak jak w Hiszpanii, jednym wiedzie się znacznie lepiej i są o wiele bliżej mistrzostwa. Dziś Borussię Dortmund dzielą od Bayernu nie tylko pieniądze i kwoty, za jakie ściągani są nowi zawodnicy, ale również jedenaście punktów w tabeli. Za kilka godzin ta różnica może już wzrosnąć do czternastu, a wtedy Bawarczycy mistrzostwo będą już mieli w kieszeni… Przedstawiamy powody, dla których dziś w Monachium fajerwerki nie wystrzelą, a szampany pozostaną w lodówce.
1. BVB potrafi grać z mocnymi rywalami.
– Jeśli będą dalej tak grali w Lidze Mistrzów, to mogą ją wygrać – nie ma wątpliwości Franz Beckenbauer. Bo Borussia w Bundeslidze, a Borussia w Champions League to dwie zupełnie inne drużyny. Jeszcze rok temu BVB wręcz kompromitowało się na międzynarodowej arenie, by na krajowym podwórku z łatwością strącać kolejne poprzeczki. I teraz, gdy mistrzowie Niemiec trafili do grupy znacznie trudniejszej, do grupy śmierci, grali jak z nut. Ajax? Dwa zwycięstwa, w tym 4:1 na wyjeździe. Real? Zwycięstwo i remis. Manchester City? Na razie tylko remis w Anglii. Może to kwestia koncentracji, może odpowiedniej mobilizacji, ale z drużynami z najwyższej półki Borussia w końcu nauczyła się grać.

Reklama

2. Nikt poważny nie zweryfikował jeszcze Bayernu.
Z Monachium co chwila docierają wieści o kolejnych ustanawianych rekordach, a najnowszy jest taki, że nikt w 50-letniej historii Bundesligi nie został mistrzem jesieni tak szybko, jak Bayern. Bawarczycy czują się coraz mocniejsi, twierdzą, że są co najmniej na poziomie Barcy i Realu, które mogliby ograć. W tym sezonie nie pokonali jednak jeszcze żadnej drużyny wielkiego formatu, po prostu z żadną taką jeszcze nie grali. Potrafią ograć Schalke na wyjeździe, rozgromić Lille, ale też przegrać u siebie z wiceliderem z Leverkusen czy dostać w czapę od BATE. Na podstawie takich rywali ciężko wyciągnąć jednak odpowiednie wnioski.

Image and video hosting by TinyPic

3. Klopp ma patent na Bayern.
Pięć zwycięstw w sześciu ostatnich meczach odniosło BVB – nie, nie ma w tym przypadku. Bawarczycy mogą grać nieźle, nie popełniać rażących błędów, ale z drużyną Juergena Kloppa mają ogromny problem, bo rywal jest kilka kroków przed nimi. I nawet jeśli w sierpniu wygrali, to jednak tylko w mało prestiżowym Superpucharze Niemiec, będącym raczej przetarciem przed ligą. – Dlatego najwyższa pora przerwać tę paskudną passę – mówi Franck Ribery. Francuz wspólnie z kolegami przede wszystkim pamięta, jak w maju przegrali aż 5:2. Jupp Heynckes, chcąc pokazać, że wyciągnął odpowiednie wnioski, sytuację porównuje do swojej babci, która w zeszłym roku nie miała zębów, ale teraz ma protezę i znów może ugryźć… 7/10, panie Heynckes.

4. Mario Goetze wraca do składu.
Niemiecki gwiazdor po drobnym urazie, który wykluczył go jeszcze z wtorkowego meczu, już jest gotowy do gry. Pewnie byłby gotowy już wcześniej, ale w klubie woleli dmuchać na zimne. I trudno im się dziwić. – BVB jest nie tylko silniejsze, niż rok temu, ale ma duet Goetze-Reus, który jest najlepszy na świecie. Nie znam żadnej lepszej dwójki – twierdzi Beckenbauer. Każdy z nich jest w stanie dać drużynie bardzo wiele, ale najwięcej dają, gdy obaj przebywają na boisku. Wiele zmieniło przyjście Reusa, którego sprowadzenie Ottmar Hitzfeld nazywa strzałem w dziesiątkę i piłkarzem znacznie lepszym od Shinjiego Kagawy.

Reklama

5. Klopp rozpoczął tradycyjną przedmeczową gierkę.
Przed każdym starciem Bayernu z Borussią mają miejsce kolejne przepychanki medialne. Tym razem Karl-Heinz Rummenigge zaatakował z grubej rury, twierdząc, że nie pozyska żadnego piłkarza BVB, bo… osłabiłby rywala tak mocno, że liga starałaby się nudniejsza i nie przynosiłaby już żadnych zysków. Riposty wyjątkowo się nie doczekał. Klopp w mediach mówi to samo, co zawsze, że to nie jego piłkarze, mistrzowie Niemiec, tylko Bayern jest zdecydowanym faworytem. Podobno takie wypowiedzi pomagają jego zawodnikom, zdejmują z nich presję. A akurat dziś wyjątkowo BVB gra z nożem na gardle – jeśli przegra, pożegna się z marzeniami o tytule.

Najnowsze

Reklama
Inne reprezentacje

Courtois (znowu) zawiesił reprezentacyjną karierę. Van Bommel chce uniknąć kolejnego konfliktu

Braian Wilma
0
Courtois (znowu) zawiesił reprezentacyjną karierę. Van Bommel chce uniknąć kolejnego konfliktu
Ekstraklasa

Doceńmy zarządzanie Nielsa Frederiksena. Po Aarhus nie ma już śladu

Mikołaj Duda
15
Doceńmy zarządzanie Nielsa Frederiksena. Po Aarhus nie ma już śladu

Weszło

Reklama