Birka nie chce Smudy w Śląsku, Cracovia walczy z Ntibazonkizą

redakcja

Autor:redakcja

28 sierpnia 2012, 09:27 • 5 min czytania

Józef Birka, w rozmowie z „Przeglądem Sportowym” podkreśla, że optuje za kandydaturą zagranicznego szkoleniowca, jest przeciwko Smudzie, aczkolwiek wciąż nie wie, czy Lenczyk zostanie zwolniony.
FAKT

Birka nie chce Smudy w Śląsku, Cracovia walczy z Ntibazonkizą
Reklama


Konfliktu Cracovii z Saidim Ntibazonkizą ciąg dalszy…

Reklama

– Nie mam zamiaru grać w pierwszej lidze – zawyrokował Ntibazonkiza. Klub chciał rozwiązać z nim kontrakt, jednak piłkarz zgodził się jedynie na niewielką obniżkę zarobków. Ale w zespole Pasów nadal nie miał zamiaru grać. – Ł»yczę mu powodzenia w szukaniu nowego klubu – ironizował trener Wojciech Stawowy (46 l.).

Ntibazonkiza miał trafić do Lecha Poznań, jednak na przeszkodzie stanęła kontuzja kolana. Piłkarz ma zerwane więzadła tylne. Nie jest to kontuzja, która uniemożliwia grę. Piłkarz stwierdził inaczej, odmówił udziału w treningach i czeka na operację. Przepychanki trwają od kilku tygodni. Do tej pory klub nie miał zamiaru płacić za operację krnąbrnego zawodnika. Ten wyjechał do Holandii, do Krakowa wrócił kilka dni temu. Wiele wskazuje na to, że Cracovia zapłaci jednak za operację. Ntibazonkiza nadal jest przecież piłkarzem Pasów. Odmowa mogłaby wpakować klub w tarapaty.

SUPER EXPRESS

Felieton Michała Listkiewicza.

Młodemu piłkarzowi Górnika zrobiono krzywdę, naśmiewając się, że w wieku dwudziestu lat po raz pierwszy w życiu wziął się do czytania Trylogii. Przecież w jego pokoleniu takich jest większość. Sam się dziwiłem, że mój syn czyta „Lalkę” w wersji odchudzonej, skrót wspaniałej powieści. Prus w grobie się przewraca, ale syn maturę zaliczył.

Czy ktoś uczy się jeszcze w Polsce ortografii? Komentarze internautów – nie tylko na sportowych portalach – świadczą, że niekoniecznie. Cenne jest za to rozładowywanie frustracji poprzez obrażanie kogo tylko się da. Skopanie znanego trenera, piłkarza, sędziego, wyżycie się na nielubianym klubie sprawia, że świat wydaje się piękniejszy, a autor lepszy niż w rzeczywistości. Można być z siebie dumnym. I tak trzymać, i o to chodzi! A że wracamy do epoki kamienia łupanego? To już całkiem inna sprawa.

Wywiad z Ryszardem Tarasiewiczem.

– Trener Lenczyk po raz nie wiadomo już który odsunął od drużyny Cristiana Omara Diaza. Pan też miał problemy z tym piłkarzem?
– Raz ze złości, że za wcześnie zdjąłem go z boiska, nie podał mi ręki. Ale szybko wszystko sobie wyjaśniliśmy. Konflikt szkoleniowca z piłkarzem to nie problem. Zawsze można dojść do porozumienia. Ja lubię takich piłkarzy jak Cristian. Ambitnych do bólu, głodnych gry. Piłkarz musi mieć charakter, a trener powinien umieć tak go nakierować, by miała z tego pożytek drużyna.

– Wróciłby pan do Śląska, mimo trwających kilka miesięcy utarczek z działaczami na temat rozwiązania kontraktu?
– Między nami nie było żadnych utarczek! Działacze powinni doceniać, że to ja stworzyłem tę drużynę. Ściągnąłem za darmo Kelemena, Spahicia, a za Milę zapłaciliśmy milion złotych, choć był wart dwa miliony, ale euro. Niektórym w klubie zabrakło cierpliwości, bo ja już w 2010 roku zapowiadałem, że w sezonie 2011/2012 będziemy grać o mistrzostwo Polski. Do Śląska wrócę zawsze, nawet na piechotę w środku nocy.

GAZETA WYBORCZA

Felieton o sytuacji Wisły Kraków.

Teraz jednak okazuje się, że są młodzi, którym warto się przyjrzeć. Na każdym treningu jest po kilku nastolatków, a trener Michał Probierz udziela im rad, jakby już jutro mieli zaliczyć debiut. Nie oznacza to jednak, że przy Reymonta coś w szkoleniu drgnęło i nagle zaczął się wysyp talentów. U młodych wszystko po staremu, ale kryzys zmusił klub do zmiany myślenia. Bo gdy w kasie pusto, to lepiej szukać pomocy wśród wychowanków, niż płacić setki tysięcy za transfer.

Dlatego dziś z utęsknieniem ściąga się Łukasza Burligę, choć przez rok w Ruchu Chorzów tylko dziewięć razy wystąpił w pierwszym składzie. Gdyby w Wiśle było więcej pieniędzy, być może Burliga dziś dalej szukałby klubu, a tak dostał szansę i od początku był szykowany do pierwszego składu (takiego przywileju doświadczyło niewielu wychowanków). W ciężkich momentach z nieba spada też Michał Czekaj, a klub tak bardzo chce stawiać na swoich, że za uszy ciągnie do ekstraklasy Daniela Bruda (progi okazały się jednak za wysokie) i wychwala kilku innych wychowanków.

I artykuł o Radosławie Osuchu.

– Ja lubię luz. Taki już jestem – mówi o sobie właściciel Zawiszy. – Kocham życie, piękne kobiety, szybkie samochody – dodaje. Do tej listy można też dodać zegarki, do których ma ogromną słabość. – Mam ich chyba ze dwadzieścia – odpowiada, pytany o ich liczbę.

Ale najważniejszą pasją Radosława Osucha jest piłka nożna, a właściwie Zawisza. – Ten klub całkowicie mnie pochłania. Bardzo emocjonalnie się w to zaangażowałem. To jest jak narkotyk. Teraz rozumiem Zbigniewa Drzymałę [były właściciel Groclinu Grodzisk Wielkopolski – przyp. red.], który płakał, gdy rozstawał się z futbolem. Piłka wciąga jak hazard – mówi Osuch.

(…)

Do piłki nożnej trafił dziewięć lat temu przez przypadek. – To zasługa Tomka Jarzębowskiego, byłego zawodnika m.in. warszawskiej Legii. Kiedyś pojechaliśmy nawet na wspólne wakacje. Właśnie wtedy namówił mnie na pracę menedżera piłki nożnej. Potrafię porozumieć się w pięciu językach, zawsze interesowałem się piłką. Pomyślałem sobie, dlaczego nie? – wspomina okoliczności swojego wejścia do branży.

Bardzo szybko zaczął piąć się w hierarchii. W pewnym momencie miał już w swojej piłkarskiej „stajni” 17 reprezentantów Polski. – I to w dodatku sam ich wyszukałem. Gdy zostawałem ich menedżerem, nie byli jeszcze członkami kadry – chwali się Osuch. W sumie przez osiem lat przeprowadził 170 transferów. Te najbardziej spektakularne? – Było ich kilka. Sprzedaż Artura Boruca do Celticu Glasgow, Dariusza Dudki do Auxerre, Grzegorza Sandomierskiego do Genk, czy Pawła Strąka do austriackiego SV Reid – wylicza.

PRZEGLĄD SPORTOWY

Rozmówka z przewodniczącym Rady Nadzorczej Śląska, Józefem Birką.

No więc, co teraz zrobicie z Orestem Lenczykiem?
Najpierw poszukamy porozumienia. Ale przecież nie zaprzeczę, że z oczywistych powodów łatwiej jest zwolnić trenera niż na przykład piętnastu piłkarzy.

(…)

Ktokolwiek zostanie szkoleniowcem mistrzów Polski, jeśli w ogóle on się zmieni, na pewno nie będzie nim Smuda. Nie wiem, skąd się biorą takie spekulacje. Bo my nie zatrudnimy człowieka, który jako selekcjoner kadry ignorował piłkarzy Śląska i wypowiadał się o nich lekceważąco.

Najnowsze

Reklama

Weszło

Reklama
Reklama