Reklama

Strzał w dychę – wielki pojedynek Jevticia i Radovicia wśród skrzydłowych

redakcja

Autor:redakcja

22 czerwca 2017, 16:25 • 3 min czytania 36 komentarzy

Stworzenie poniższego rankingu przede wszystkim wiązało się z odpowiedzią na jedno kluczowe pytanie – Jevtić czy Radović. Pierwszy rozegrał kapitalny sezon, ale też jego popisy na niewiele się Lechowi zdały. Drugi najjaśniej błyszczał jesienią, gdzie notował rewelacyjne liczby zarówno w ekstraklasie, jak i Lidze Mistrzów. Wiosną jednak zdecydowanie obniżył loty, ale też grał z kontuzją i nie na swojej pozycji. A mimo to pomógł Legii obronić mistrzostwo Polski.

Strzał w dychę – wielki pojedynek Jevticia i Radovicia wśród skrzydłowych

Każdy z nich ma swoje argumenty i każdy znajdzie swoich zwolenników. My postanowiliśmy postawić jednak na regularność oraz docenić tendencję. Wiosną to Jevtić był na krzywej wznoszącej, a Radović przeciwnie, w głównej mierze był zajęty męczeniem buły. Bo gdybyśmy mieli napisać, z czego naprawdę zapamiętamy ostatnią rundę legionisty, to wahalibyśmy się pomiędzy żenującą symulką po starciu z Gonzalezem, rzutem karnym wykonanym w meczu z Pogonią i faulami bez piłki, jakich dopuścił się w kilku innych spotkaniach. Cztery gole i jedna asysta na wiosnę to bilans, z jakiego Serb z pewnością nie będzie dumny, tak jak i ze swojej gry. Doceniamy fakt, że był kapitanem drużyny, która sięgnęła po tytuł, ale w bezpośrednim starciu z Jevticiem jednak przegrywa.

Lechita był bowiem najlepszym potwierdzeniem faktu, że – pomimo braku trofeów – Nenad Bjelica wykonał w Poznaniu kawał dobrej roboty. Widać ją między innymi po liczbie piłkarzy, których doprowadził do używalności, a flagową przemianę pod jego okiem przeszedł właśnie Jevtić. Tak jak Kolejorz ostatecznie nie dojechał do mistrzostwa, tak Szwajcar z całą pewnością osiągnął swoją formę z mistrzowskiego sezonu, a nawet ją przebił. Strzelił osiem goli, siedem kolejnych wypracował, a przy trzech następnych popisał się kluczowym podaniem. Był zdecydowanie najgroźniejszym orężem ofensywy Lecha i udowodnił, że czeka go jeszcze naprawdę ciekawa przyszłość.

Trzecie miejsce na podium zajął Adam Gyursco, który w mającej swoje problemy Pogoni wykręcił naprawdę fajny wynik w klasyfikacji kanadyjskiej – 5 goli i 10 asyst. A to pozwoliło mu wyprzedzić Guilherme, który – oprócz pozytywnego finału całego sezonu – nabił sobie punkty także występami w Lidze Mistrzów. Natomiast dopiero na piątym miejscu witamy pierwszego Polaka w zestawieniu, czyli Sławomira Peszkę. Liczby lechista miał dosyć przyzwoite (3 gole, 8 asyst, 4 KP), zwłaszcza jeśli dodamy tu fakt, że rozegrał stosunkowo niewiele minut. No ale właśnie, wiosną grał mało między innymi dlatego, że w najważniejszych meczach puszczały mu nerwy i notował przedwczesny zjazd do bazy. Gdyby umiał lepiej się kontrolować, byłby tu pewnie znacznie wyżej.

Drugą piątkę rozpoczyna dwóch wiślaków, czyli Patryk Małecki oraz Rafał Boguski, który zanotował najlepsze liczby w całej swojej karierze (12 goli!). Za nimi przeżywający drugą młodość Jacek Kiełb, który pociągnął Koronę do piątego miejsca w tabeli. A klasyfikację zamykają dwaj przedstawiciele grupy spadkowej, czyli Badia i Bonin. Mimo że ich drużyny zanotowały sezon znacznie poniżej oczekiwań, obaj skrzydłowi indywidualnie wypadli bardzo przyzwoicie, przez co wyrzucili z rankingu takich graczy, jak Flavio, Frankowski, Makuszewski czy Pich. Całe zestawienie prezentuje się następująco:

Reklama

ranked1

Najnowsze

Ekstraklasa

Komentarze

36 komentarzy

Loading...