Maorze, miej swój honor i miej swoją ojczyznę. Jesteś świetnym izraelskim piłkarzem…

redakcja

Autor:redakcja

08 sierpnia 2011, 17:07 • 5 min czytania

Reklama
Maorze, miej swój honor i miej swoją ojczyznę. Jesteś świetnym izraelskim piłkarzem…

Franciszek Smuda lubił się kiedyś chwalić, że dobrego piłkarza rozpoznaje w minutę. Taki z niego fachowiec! I nawet piłkarz nie musi wchodzić na boisko, wystarczy, że zejdzie po schodach. Franiu łypnie okiem i już wie. W końcu, jak to podkreślał, jest jak cygan, jak czarodziej. Patrzy i widzi.
No a z Meliksonem to do końca jednak mu nie wyszło, ponieważ jeszcze do niedawna mówił: – Poza tym nie jestem przekonany, czy Melikson naprawdę przydałby się naszej drużynie. Czy nadaje się do gry, jaką ja preferuję. Na razie zagrał kilka meczów w naszej lidze. Odpadł z Wisłą z rozgrywek o Puchar Polski. Trudno się nim przesadnie zachwycać. Owszem gra do przodu, drybluje, ale nie wraca. W mojej drużynie pomocnik musi także potrafić bronić.

Reklama

Oczywiście to żaden wstyd zmienić zdanie, sami wielokrotnie zmienialiśmy, ale jak się zestawi archiwalne wypowiedzi „Franza” i te aktualne, to można się łapać za głowę.

Dzisiaj Smuda znowu mówi o Meliksonie, na łamach „Polski”…

Najlepszy piłkarz w naszej ekstraklasie Maor Melikson ma polski paszport. Co prawda został powołany teraz na mecz do kadry Izraela, ale towarzyski. Nie przekreśli jeszcze szansy gry dla Polski.

Oj, to bardzo fajny chłopak. Gdyby była taka wola ze strony zawodnika, to byłbym zainteresowany. Byłem pod wrażeniem jego występu z Liteksem فowecz. Pasowałby do mojej koncepcji gry. Jest szybki, dynamiczny, świetnie wyszkolony technicznie.

Może powinien Pan przedzwonić…

Tak się tego nie załatwia. Gdyby to było takie łatwe, to bym sobie zadzwonił po Schweinsteigera (śmiech). Najpierw musiałoby dojść do spotkania. Inicjatywa musi wyjść z jego strony. Ale Maor wie dokładnie, jakie ma możliwości. I proszę, skończmy już temat obcokrajowców. Ja i tak mimo krytyki będę powoływał tych, których chcę. Media mnie nie powstrzymają. Jak obejmowałem kadrę, to sobie obiecałem, że dam z siebie wszystko. I zrobię wszystko, aby osiągnąć sukces. A jak mi się nie uda, to będę miał przynajmniej czyste sumienie.

Ha! „Tak się tego nie załatwia”! Zdaniem selekcjonera reprezentacji Polski to piłkarz powinien zadzwonić i powiedzieć: – Dzień dobry, chciałbym grać w waszej kadrze… Jak dla nas to jest tzw. podejście od dupy strony. Gdyby wszyscy piłkarze dzwonili do Smudy, że chcą zagrać w kadrze, to dziennie odbierałby sto telefonów, między innymi atakowałby go 24 godziny na dobę Krzysztof Król.

Franek wszędzie rozpowiada, że Melikson – jeśli chce grać w reprezentacji – to powinien się sam zgłosić. Przecież to pomieszanie z poplątaniem. Najpierw selekcjoner publicznie wypowiada się, że piłkarz z Meliksona średni, a potem oczekuje, że Melikson chwyci za telefon i spyta, czy czasem by się nie przydał. Ł»aden szanujący się piłkarz nie wpycha się do jakiejkolwiek drużyny. Tak może działać tylko ktoś skrajnie zdesperowany, a że Meliskon zdesperowany nie jest, to przecież wiadomo. Nie ma do tego powodów.

Jaką więc naiwnością, czy też głupotą wykazuje się selekcjoner, który mówi: – Czekam na telefon!

Reklama

No to, chłopie, czekaj zdrów!

Oczywiście mamy nadzieję, że Melikson nigdy w reprezentacji Polski nie zagra. Izraelczyk ma już swój kraj i swoją reprezentację. I mamy nadzieję, że fakt, iż tak wspaniale gra w Wiśle, nie odbierze niektórym rozumu. Eugen Polanski to łatwy cel – facet gra w jakimś tam Mainz, nie ma żadnego zaplecza kibicowskiego, można z nim jechać ku ogólnej uciesze. A Melikson rozkochał fanów „Białej Gwiazdy”. Nie przenośmy jednak sympatii klubowych na pole reprezentacyjne. Maor nie może grać w reprezentacji Polski, ponieważ nie spełnia podstawowego kryterium – jest Izraelczykiem. Jest REPREZENTANTEM IZRAELA. Ł»yczymy mu realizacji sportowych marzeń, ale właśnie w barwach swojej ojczyzny.

A my… miejmy swoją godność. Narodowość Meliksona jest niepodważalna i mamy szczerą nadzieję, że ten chopak będzie miał honor. Teraz wokół niego zapewne sporo cwaniaków i podpowiadaczy. Szepczą mu do ucha: – To ci się opłaca! Tu się wypromujesz… Kadra nie ma się opłacać.

Dalej w tym samym wywiadzie znajdujemy bardzo uroczy fragment.

– Zwróćcie też uwagę, że ja biorę zawodników z polskimi korzeniami, a nie Nigeryjczków czy Brazylijczyków, jak to wcześniej bywało. U mnie nie gra Roger czy Olisadebe.

Roger był.

Był, ale go nie ma.

To znaczy, że temat Kolumbijczyka Arboledy już upadł?

Nic nie upadło. W ogóle się nad tym nie zastanawiam, bo on nie ma jeszcze polskiego paszportu. Poza tym musiałby być w odpowiedniej formie, i mieć naszą akceptację.

Znakomite. Ja Rogera nie biorę! Ale był! Ale go nie ma! Czyli temat Arboledy upadł? Nie upadł! Doszukać się jakiejś konsekwencji w wypowiedziach Smudy jak zwykle nie sposób, ale przynajmniej ma facet swój styl: gada od rzeczy.

Reklama

I ostatni cytat…

Byłem na 175 meczach, bez przerwy ja i mój sztab monitorujemy wszystkich zawodników, którzy mogą się przydać. Dlatego najbardziej mnie wkurza, jak ktoś zarzuca mi, że jestem leniem. Nazwał mnie tak redaktor Rudzki z „Faktu”. To jest wyjątkowo obraźliwe i niesprawiedliwe. Można się ze mną nie zgadzać, krytykować , mieć inne zdanie. Ale nie jestem leniem, wkładam w swoją robotę całe serce. Zarzucono mi, że nie byłem na meczu Legii z Gaziantepsporem. A ja dwa dni wcześniej wróciłem z Rio de Janeiro z losowania mundialu, a dzień wcześniej obserwowałem Wisłę, nie miałem nawet czasu się z rodziną spotkać.

Prezes Lato nie wpuszcza reporterów „Faktu” na mecze kadry. Wojna z tabloidem nigdy nie jest korzystna. Pan, wychowany na niemieckim „Bildzie”, powinien chyba czuć media.

Czuję, dlatego opowiem, że to redaktor tabloidu jest leniem, bo te jego kawałki są krótkie, mają tylko po trzy linijki (śmiech). A tak poważnie, to kopią mnie, bo nie chcę z nimi rozmawiać. I nikt mnie do tego nie zmusi, rozmawiam tylko z tymi, których szanuję.

Franiu, Franiu, Franiu… Ty nie gadasz? Przecież ty do dziennikarzy „Faktu” dzwoniłeś nawet około 23.00: – Nie mogłem wcześniej odebrać, byłem w Carrefourze…

Bądź więc poważny. Nikt by cię leniem nie nazwał, gdybyś zamiast na wakacje poleciał na finały MŚ. I gdybyś zamiast na kolejne wakacje, obejrzał mecz Śląska Wrocław. Ty jesteś chłopie wiecznie na wczasach, a jak już się miałem wybrać zagranicę – do Anglii – to oświadczyłeś, że wolisz jednak nie, bo zapowiadają opady.

Najnowsze

Reklama

Weszło

Reklama