Poniedziałkowa „Gazeta Wyborcza” znów zaskoczyła. Tym razem nie felietonem Jacka Sarzały, ale materiałem na pierwszej stronie. Sami sprawdźcie…
PRZEGLĄD SPORTOWY
Dzisiaj „PS” nie jest nadzwyczajny, raczej jazda obowiązkowa, ogólnie wrażenie gorsze niż w piątek. Liga przedstawiona poprawnie, chociaż jak zobaczyliśmy noty Górnika Zabrze (ależ oni fatalnie zagrali!), to się złapaliśmy za głowy – takie wysokie. To tylko potwierdza, że dla dziennikarzy drużyna wygrana musi dostać szóstki i siódemki, a przegrana w piątki i szóstki, poziom spotkania nie ma znaczenia. Gdyby na plac wyszli niewidomi, by zagrać ze ślepymi, to przy wyniku 0:0 jedni i drudzy mogliby liczyć na bardzo przyzwoite oceny.
Co nam się dziś w „PS” podoba – krótka „spowiedź” Tomasza Frankowskiego, chociażâ€¦ No właśnie, zdecydowanie za krótka. Jest interesujący wywiad z Sylwestrem Cackiem, ale interesujący głównie ze względu na głupoty opowiadane przez właściciela Widzewa (o tym piszemy w innym miejscu). Natomiast nie podoba nam się, że Piotr Włodarczyk został chyba nowym felietonistą/ekspertem i komentuje rozgrywki ekstraklasy, co ani nie jest ciekawe, ani błyskotliwe, ani poważne. Jak ekspertem jest Zbigniew Boniek, to w porządku. Ale Piotr Włodarczyk? Za dziesięć lat zluzuje go Ćwielong? Włodarczyk przez całe życie powiedział jedno ciekawe zdanie, a raczej rymowankę: „Albo Włodar coś pokaże, albo będzie po Włodarze”. Już może kończyć literacką karierę.
Jest też jakaś absurdalna lista pod tytułem: „Ściągawka dla Smudy”. Są tam opisane występy pięciu zawodników: Jan Pawłowski, Przemysław Szuszkiewicz, Piotr Mroziński, Michał Ł»yro, Arkadiusz Milik. Informujemy dziennikarzy „PS”, że Smuda nie prowadzi juniorskich reprezentacji Polski, tylko reprezentację dorosłą i występ Przemysława Szuszkiewicza interesuje go mniej niż ślub Agnieszki Popielewicz.
Dwa cytaty, na które się natknęliśmy w „Przeglądzie Sportowym”. Sławomir Peszko: – Nie wiem, jak to się stało. Przecież w sparingach, choćby tym z Arsenalem, graliśmy znacznie lepiej. Teraz wiele rzeczy po prostu nam nie wychodziło… Ha! Lepiej nie grać sparingów z Arsenalem. Dokładnie rok temu dokładnie to samo mówili piłkarze Legii.
No i drugi cytat. Bartłomiej Konieczny (Podbeskidzie): – Wierzę, że uda nam się wyeliminować błędy. Zamiast dochodzić do piłki, odsuwaliśmy się. Bełchatowianie na pewno mieli ułatwione zadanie… Faktycznie odsuwanie się od piłki to pewien błąd. Nieznaczny oczywiście, ale… trudno nam wyobrazić sobie większy.
FAKT
„Fakt” zaczyna interesującą informacją, że Euzebiusz Smolarek miałby zarobić w Katarze przez dwa lata gry 10 milionów złotych – a to robi wrażenie. Z ciekawości przejrzeliśmy dzisiaj kadry zespołów z ligi katarskiej i generalnie na kolana nie rzucają, ale kilka ciekawych nazwisk tam jest. Na przykład: Afonso Alves (ależ on strzelał bramki w Holandii, pamiętacie?) czy Aruna Dindane.
Jest też materiał pod tytułem „Franz, Maor nie zadzwoni!”, odnoszący się do głupkowatych wypowiedzi selekcjonera. Ale znowu napiszemy to, co w zeszłym tygodniu: tej sprawie musimy poświęcić osoby tekst na Weszło. Już prawie nam się chce.
GAZETA WYBORCZA
„GW” nie byłaby sobą, gdyby na pierwszą stronę dodatku sportowego nie dała jakiejś kompletnej bzdury. Uwaga: „Kibole biją piłkarzy”. Ale to już nie o „Staruchu”, czy Rzeźniczaku, niestety dla Agory nikt nikomu w ekstraklasie nie wpierdolił, w pierwszej lidze też nie. Idziemy więc w dół! Pierwszy akapita tekstu: „To, co się dzieje, budzi zgrozę. Pozwalamy bandytom, by rządzili piłką – mówi trener grającego w V. lidze Cyklonu Kończewice. Jego piłkarz został w sobotę pobity przez kiboli po meczu z B-klasowym Ogniwem Zegartowice”.
Powiedzcie nam, czy to jest poważne – olbrzymia gazeta daje na pierwszą stronę dodatku sportowego informację, że ktoś kogoś uderzył po meczu Cyklonu Kończewice z Ogniewem Zegartowice. Przecież to nie ma nic wspólnego ze sportem, to są jakieś rozgrywki dla zwolnionych z wuefu!
W środku trochę lepiej. Jest materiał o Voskampie, ale wyciągnięty z szuflady, więc pominięto w nim informację, że Holender wbił gola także ŁKS-owi (wymieniono tylko Dundee United i Górnika Zabrze). Jest też trochę przepisywanki z Weszło i jedna nowość: podobno Voskamp kosztował tylko 150 tysięcy euro.
Dalej wywiad z Tomaszem Frankowskim. Nawet dobry, z Aleksandarem Vukoviciem w tym samym wydaniu też dobry. Końcówka z „Franka”…
– Włączysz się do walki o koronę króla strzelców?
– Chyba już nie. Jesienią może jeszcze pogram, ale w następnej rundzie trener pewnie zacznie wystawiać Jasia Pawłowskiego, Bartka Grzelaka, Trytkę czy Maycona.
– Masz trzy gole, Tyle, co Rudniew…
– I Popek. Nie zapominajmy o Jacku Popku z Bełchatowa.
– W życiu nie strzeli trzech goli w meczu.
– Następnego strzeli pewnie w kwietniu.
Do tego wywiad z Tomaszem Hajtą na temat startu Bundesligi. Fajny, ale jeden fragment (o Bayernie) nas rozśmieszył: „Rozmawiałem z Bastianem Schweinsteigerem, który powiedział, że tam musisz wygrywać. Nikogo nie interesuje, czy jesteś wypoczęty, zmęczony, czy grasz na wyjeździe, czy co trzy dni. Musisz i już”. Tomku, my z Bastianem nie rozmawialiśmy, ale mogliśmy ci powiedzieć dokładnie to samo. Nasz kolega rozmawiał z Xavim i Xavi w tajemnicy mu wyznał, że w Barcelonie liczą się zwycięstwa.
POLSKA THE TIMES
“Polska” dzisiaj bardzo przyzwoita – jest całostronnicowy wywiad z Franciszkiem Smudą. Mówi mniej więcej to samo, co zawsze, czyli trochę głupio i bez sensu. Odniesiemy się do tego w innym artykule. Tak też myślimy, że nie powinniśmy pisać „Polska”, tylko „pewna gazeta”, bo właśnie w rozmowie ze Smudą dziennikarz (Cezary Kowalski) określa nas „jednym z portali”. Czarku, nie nazywamy się www.jedenzportali.com, tylko weszlo.com, o czym przecież doskonale wiesz.
Jest też duży wywiad z Mariuszem Lewandowskim, ale upominać się o tego piłkarze nie pozwala nam przyzwoitość. Rozmowę przeczytać można, Lewandowski sugeruje, że w przeciwieństwie do Smudy zna się na piłce. Rozśmieszyło nas natomiast jedno zdanie. Lewandowski zapytany o najlepszego defensywnego pomocnika w Polsce odpowiada: – Darek Dudka. Patrzę na niego z perspektywy mojej pozycji na boisku i widzę, że ma wielkie zadatki na znakomitego pomocnika… Zadatki? Na Boga, on ma 28 lat! Zadatki to mógł mieć 10 lat temu, a teraz albo jest znakomitym pomocnikiem, albo nie jest.
SPORT
To sztuka zapisać tyle stron o piłce i nie napisać niczego ciekawego. Nuda. Ta gazeta może mieć czytelników tylko w myśl zasady: „Jeden lubi pomarańcze, a drugi, jak mu nogi śmierdzą”.
SUPER EXPRESS
Dzisiaj nic takiego. Felieton Michała Listkiewicza, który zapoczątkował śmietnik w polskiej kadrze. „Listek” – taki obywatel świata, że kiedyś do programu telewizyjnego przyszedł ubrany w indiański koc – napisał: „Arboleda? Jest fajny, jak my wszyscy. Kocha ludzi. Ale gdy ktoś go skrzywdzi, nie wybacza – opisują Manuela Arboledę jego rodacy. W Kolumbii wszyscy wiedzą, że „Maniek” może już niedługo zagrać dla Polski. I jeśli tak się stanie, nasza reprezentacja zyska w tym kraju ogromne rzesze kibiców”. Halo, a co nas obchodzą rzesze kibiców w Kolumbii? Mniej więcej tyle, co rzesze kibiców w Burundi.
Jest też tekst o Bruno Coutinho. Cytujemy obszerny fragment:
To skandal! Gramy drugi mecz w tym sezonie u siebie i po raz drugi moja rodzina, która przyleciała specjalnie, żeby mnie zobaczyć na boisku, ma problemy z wejściem na stadion. Mokli pod bramą, bo nikt nie wiedział, gdzie mogą odebrać bilety. Jestem wściekły. W Polonii nie szanuje się mojej rodziny i mnie – żalił się po meczu Bruno Coutinho (25 l.), najlepszy w tym sezonie piłkarz „Czarnych Koszul”.
– Moi rodzice i siostra przyjechali do Warszawy tylko na dwa tygodnie, przede wszystkim po to, by zobaczyć, jak mi się żyje i gra w Polsce. Są zszokowani, bo po raz drugi mało brakowało, by nie weszli na stadion – opowiada oburzony Bruno.
– Bilety dla rodziny pana Coutinho czekały w znanym piłkarzowi punkcie odbioru – ripostują pracownicy działu marketingu Polonii.
– Owszem, były, ale zwykłe, a nie VIP-owskie. Chyba moja najbliższa rodzina zasługuje na to, by oglądać mecze z moim udziałem w dobrych warunkach? – pyta rozgoryczony pomocnik Polonii. – Przed Lechią w ogóle nie było dla nich wejściówek. Wydałem 400 złotych, by mogli na żywo zobaczyć inaugurację sezonu – żali się zawodnik.
No straszne, Bruno, straszne. Zwykłe bilety! Zarabiasz ok. 70 tysięcy złotych miesięcznie, to jak dopłacisz do wejściówki dla rodziny, to naprawdę krzywda ci się nie stanie. Oczywiście, powinieneś te VIP-owskie bilety dostać, ale aż takie spłakiwanie się w prasie jest co najmniej niesmaczne.





