Krivets, Lewandowski, Jop, sędziowie: sposób na majstra

redakcja

Autor:redakcja

11 maja 2010, 21:07 • 3 min czytania

Reklama
Krivets, Lewandowski, Jop, sędziowie: sposób na majstra

Na kolejkę przed końcem sezonu Lech Poznań jest liderem ekstraklasy! Przeskoczył Wisłę w okolicznościach nieprawdopodobnych. Na minutę przed końcem „Kolejorz” wyszedł na prowadzenie w spotkaniu z Ruchem, a minutę później gola straciła Wisła. I to w jakich okolicznościach! Mariusz Jop – człowiek katastrofa – skierował (mimo że nie był atakowany) piłkę do własnej bramki. Był to swojak, który bez dwóch zdań przejdzie do historii polskiego futbolu. Był Jojko w XX wieku, teraz jest Jop – czyli Jojko XXI wieku. Nowa, lepsza wersja. Cudów dokonuje na zamówienie. I czeka do samiutkiego końca.
Są ludzie, z którymi strach wchodzić do windy – Jop się do takich zalicza. Ten strzał był najlepszym podsumowaniem całej jego piłkarskiej kariery – i pomyśleć, że ten człowiek został wystawiony w Euro 2008 w pierwszym składzie reprezentacji Polski! Jak to mawiał Alan Shearer – „Sunday league level”. Ale co tam Euro 2008, kto by teraz o tym pamiętał. GOOD JOP! to hasło dla całego Poznania. To jest prawdziwy bohater tego sezonu. To jest człowiek, który zatrząsł całą tabelą. Jego łysa glaca powinna zostać – po śmierci – codziennie umieszczona w muzeum klubowym na Bułgarskiej i codziennie polerowana.

Wisła sama prosiła się o tragedię – przetrzymywanie w klubie Jopów, Pawełków czy Juszczyków to brak szacunku dla przeciwników. Nie można wiecznie dawać innym fory i wygrywać. Nie można bezkarnie igrać ze śmiercią. Trzeba jednak zakontraktować zawodników cokolwiek potrafiących. Lech zainwestował i dziś uśmiechnęło się do niego szczęście.

Tym szczęściem był także sędzia. Bo rozstrzygnięcia tej kolejki to także błędy arbitrów. Gol Głowackiego na 1:0 w meczu z Cracovią był absolutnie prawidłowy. Z kolei gol dla Lecha na 2:1 padł po faulu na Piechu (powinna być czerwona kartka dla Arboledy i rzut wolny dla Ruchu – to nie podlega dyskusji). Sędzia nie zareagował, puścił grę i Krivets trafił. Sytuacja była absurdalna, bo Lewandowski chciał wybić piłkę w aut, ale rozmyślił się w ostatniej chwili…

Czy się to komuś podoba czy nie, przy całym gadaniu (słusznym), że Wisła zapracowała na katastrofę, to ta katastrofa wydarzyła się na skutek błędów sędziowskich. I czy się to kibicom Lecha będzie podobało, czy nie, to – drodzy fani „Kolejorza” – wasze mistrzostwo będzie w duuuuużej mierze zasługą arbitrów. W przekroju całego sezonu – jak mogli pomóc, to pomogli, natomiast nigdy nie przeszkodzili. „Postęp mamy, jeśli chodzi o sędziowanie” – powiedział Kazimierz Węgrzyn po kolejce, która mogła potoczyć się zupełnie inaczej, gdyby nie arbitrzy. Kpina.

Reklama

Ale nie zrzędzimy – trochę dzięki sędziom, ale w dużej mierze dzięki sobie również. Dzięki tej wierze, że nie wszystko stracone. Tej wierze, że cuda się zdarzają. Dzięki zainwestowanym pieniądzom (Krivets). I proszę, jest, słynny, upragniony „majster”.

Wiślacy – dajcie się pocieszyć innym. Długo pracowaliście na to, by poderżnąć sobie gardło, chociaż faktycznie styl tej dzisiejszego samobójstwa jest spektakularny.

Najnowsze

La Liga

Klub La Liga napisał do… Madonny. Celem odzyskanie koszulki

Patryk Idasiak
0
Klub La Liga napisał do… Madonny. Celem odzyskanie koszulki

Weszło