U Andrzeja Niedzielana, odkąd dostał mocno w łeb, odkryto żyłkę reporterską. I pstryknął kilka zdjęć w szpitalu w Katowicach, do którego trafił po meczu z Zagłębiem Lubin. To nie jest atak na tę placówkę, ani szpilka wbita lekarzom czy dyrekcji – wręcz przeciwnie, wykonują dobrą robotę. Współczujemy, że sytuacja budżetowa jest taka, a nie inna i że w takich właśnie warunkach muszą pracować…
No dobra, nie przynudzamy – przyjrzyjmy się polskim absurdom. Przesuń ekran w dół – najpierw prysznic, potem – i to jest prawdziwy hit – kolacja!
(jeszcze niżej)
(i jeszcze)
(jeszcze trochę)
(kolacja niżej)
(już za chwilę)
(przygotuj się)
(będzie wyglądało… smacznie!)
(już, już)
Aż narobiliśmy sobie smaka – chyba skoczymy do Katowic na taką wyżerkę. A kibiców Ruchu informujemy, że Andrzej przeszedł kilka dni temu operację i czuje się całkiem dobrze.

