Trener Lecha zaczął się lekko kozaczyć

redakcja

Autor:redakcja

12 marca 2010, 10:58 • 2 min czytania

Reklama
Trener Lecha zaczął się lekko kozaczyć

Jacek Zieliński, trener poznańskiego Lecha, na skutek żenującej gry Wisły i Legii ma jeszcze szansę nie przegrać tego sezonu. I to mu wystarczyło, by zacząć kozaczyć się na łamach „PS”. Ł»e to śmieszne, że niektórzy go kiedyś krytykowali, a teraz chwalą (faktycznie śmieszne – krytykowali jak dawał ciała, a nie krytykują jak nie daje; nam to brzmi logicznie). Ł»e było wiadomo, iż ciężka praca przyniesie efekt. Ł»e on jako trener nigdy nie miał dobrej prasy. Z wywiadu przebija się przesłanie w stylu „no to wam, kurwa, pokazałem”.
Na miejscu szkoleniowca „Kolejorza” jednak byśmy się trochę wstrzymali. 38 punktów zdobytych w 19 meczach to naprawdę nie jest wielki dorobek. Rok temu o tej porze Lech miał 42 punkty i mistrzostwa nie zdobył. A w swoich „normalnych” sezonach Wisła w 19 meczach robiła 51, 47 albo 46 punktów.

Reklama

Oczywiście, teraz – po ograniu dwóch słabiaków, czyli Polonii i Cracovii – Lech jest poważnym kandydatem do mistrzostwa, ale pamiętajmy, że przy życiu trzymają go jednak wpadki przeciwników.

No i jeszcze jedno. W przypływie pewności siebie Zieliński stwierdził nawet, że w Lechu nie ma czegoś takiego jak „komitet transferowy”. Powiedział: – To są bzdury, nie ma żadnego komitetu i głosowania! Decydujący głos ma zawsze trener. Jeśli chodzi o aspekt sportowy, piłkarski, jest to tylko i wyłącznie moja decyzja. Nie wiem, skąd się wzięły takie plotki.

Skąd się wzięły? Hmm, Jacku, może stąd…

Prezes Rutkowski (o komitecie, wypowiedź z października 2009):
– On do dzisiaj jeszcze nie jest do końca ukształtowany, ale pewne zasady co do sposobu doboru nowych piłkarzy już od dawna obowiązują.
Andrzej Czyżniewski (były szef scoutingu): – W polskiej piłce przez lata trenerzy byli od wszystkiego. Trener odpowiadał za transfery, przeprowadzał je, szkoleniowcy mieli powiązania z menedżerami, nie zawsze czyste. Dlatego w Lechu powołany do życia został komitet transferowy, w skład którego wchodzą prezes Rutkowski, prezes Kadziński, dyrektor sportowy Marek Pogorzelczyk, trener Franciszek Smuda i moja skromna osoba. Tam, poprzez głosowanie, zapadają wszystkie decyzje. Jest tylko jedna możliwość, że Lech sprowadza piłkarza, który nie zdobywa trzech głosów komitetu transferowego – jeśli uprze się prezes Rutkowski, powie: „to są moje pieniądze, chcę go kupić”.
Franciszek Smuda (były trener):
– Ten komitet to śmiech na sali. Siadał sobie Rutkowski z synem i coś tam opowiadali o wzmocnieniach. Wciskali mi jakiś niepełnosprawnych piłkarzy i nie było dyskusji. Gdzie są te Goliki, Handziki? Jednego to nawet do Norwegii wysłali, bo bali się, że wpadnę w szał jak zobaczę co to za grajek.

Jacku, może oni po prostu na posiedzenia tego komitetu cię nie zapraszają, co?

Najnowsze

Reklama
Piłka nożna

Cristiano Ronaldo zdecydowanym liderem plebiscytu Złotej Piłki. Trwa głosowanie fanów

Adrian Mańko
4
Cristiano Ronaldo zdecydowanym liderem plebiscytu Złotej Piłki. Trwa głosowanie fanów

Weszło

Reklama