Uwaga: tym razem przeciwnikom, nie swojej drużynie! Trener Cracovii chyba zaczyna rozumieć, o co tak naprawdę chodzi z Marcinem Cabajem. Golkiper ten wykazywał w ostatnich latach taki ciąg na bramkę, że Artur Płatek wreszcie dał mu szansę w ataku.
I dziś, podczas noworocznego treningu Pasów, Marcin Cabaj zagrał obok Kamila Witkowskiego w napadzie! Co więcej, zgodnie ze swoją ukrytą naturą, zdobył bramkę na 2:2. Jak powiedział po meczu: Trener ustalił taki skład, więc grałem w ataku od początku do końca. Strzeliłem drugiego gola. Szkoda, że nie pierwszego, bo miałem ku temu świetną okazję.
Gol i stuprocentowa sytuacja? Nieźle jak na debiut na nowej pozycji! Niestety, na YouTube jeszcze nie ma relacji z tego spotkania, więc nie możemy ich wkleić, chcielibyśmy za to zobaczyć, czy Marcin w ataku wypadł naturalnie. Jeśli tak, to czemu nie miałby całego 2009 roku spędzić jako atakujący? Powiedzmy sobie szczerze: gorszy, niż Marcin „Majewski nazwał mnie Crouchem” Krzywicki, raczej nie będzie. Za to od dziś zaczniemy go nazywać Polskim Camposem. Choć z drugiej strony, ma on (Polski Campos, nie Polski Crouch) o wiele lepsze warunki fizyczne niż meksykański pierwowzór: 190 cm wzrostu może sprawić, że od czasu do czasu strzeli coś głową.
Aha, wynik. Pierwsza drużyna (to w niej właśnie swą nową życiową drogę odkrył Cabaj) Cracovii pokonała rezerwy 4:3. Pierwszego gola w tym roku strzelił Przemysław Kulig.
Jak sądzimy, po meczu drużyna oddaliła się z ulgą w stronę domostw, by odespać sylwestrowego kaca.