Reklama

Kim tak właściwie są kumple Ondreja Dudy?

redakcja

Autor:redakcja

05 czerwca 2016, 17:13 • 7 min czytania 0 komentarzy

Albania, Islandia, Irlandia Północna – te kraje wymienia się zwykle, gdy mowa o największych zaskoczeniach wśród reprezentacji na Euro. Zupełnie zapominamy o Słowacji, która też nie jest futbolową potęgą, a na mistrzostwa Europy zakwalifikowała się… po raz pierwszy.

Kim tak właściwie są kumple Ondreja Dudy?

To dla nas o tyle bliska reprezentacja, że dla wielu Słowaków wciąż jesteśmy kierunkiem, w którym można nieźle zarobić, a i pograć na nie najgorszym poziomie i przy – to często dość ważny czynnik dla naszych sąsiadów – atmosferze, która podnosi ciśnienie nieco bardziej niż podwójna kawa. To, co u nas jest normalne, na Słowacji jest kompletną abstrakcją. Nie wierzycie? Wystarczy porównać dwa zdjęcia. Na jednym i na drugim odbywa się właśnie hit kolejki.

Polska:

slow3

Słowacja:

Reklama

slow4

Jest różnica, co? Pod względem otoczki – dwa inne światy. Nic dziwnego, że w reprezentacji Słowacji znalazło się miejsce na ekstraklasowy pierwiastek. Oprócz Ondreja Dudy jest przecież dobrze nam znany Jan Mucha, blisko dostania się na pokład byli także Robert Pich i Patrik Mraz.

A jak wypadają pod względem sportowym? Słowacja to taka trochę Polska. Też mają swoją największą gwiazdę – gościa, którego na świecie zna każdy – i też wokół niego zbudowali reprezentację. Też mają kilku graczy grających w poważnych klubach (Skrtel, Kucka), też w jej składzie ważnymi uzupełnieniami są ligowcy (bądź piłkarze z pokrewnej ligi czeskiej). Co więcej, też najlepiej czują się w grze z kontry.

Jakie dajemy im szanse? Weźmy pod uwagę, że Słowacy

a) są w gazie,
b) mają w składzie piłkarzy na najwyższym poziomie,
c) świetnie sobie radzą, kiedy mają naprzeciw lepszego od siebie rywala.

Faworytami nie są, ale specjalnym szokiem nie będzie, jeśli wyjdą z grupy.

Reklama

SKŁAD

slow1

NAJWIĘKSZA ZALETA

Słowacy trochę jak my – najlepsi są w roli underdoga. W swojej grupie eliminacyjnej nie byli faworytami, a awans przyklepali jeszcze przed wakacjami. Sześć meczów – sześć zwycięstw. Zlanie Hiszpanów? Nie ma sprawy, co to za problem. Niemcy w sparingu przed kilkoma dniami? Okej, czemu nie? Tamtemu spotkaniu towarzyszyła spora ulewa i niemieccy dziennikarze śmiali się nawet, że jeśli we Francji w czerwcu będzie lało, Słowacja powalczy o tytuł. Problem zaczynał się, kiedy trzeba było zmierzyć się z kimś słabszym od siebie. Na przykład w sparingu Łotwą, który bezbramkowo zremisowali. Duszą się w ataku pozycyjnym, za to kiedy można skontrować – są w siódmym niebie. Zresztą nawet piłkarzy mają idealnych do kontry – Weiss, Mak czy Stoch najlepiej czują się, kiedy mogą wrzucić czwarty bieg.

Dobra informacja jest taka, że na Euro drużyn pokroju Łotwy nie ma. Te na poziomie Hiszpanów czy Niemców – jak najbardziej.

NAJWIĘKSZA BOLĄCZKA

Brak napastnika. Niby mają kilku klasowych piłkarzy, ale w ataku… Dramat. Gdyby przenieść rywalizację Durisa i Nemca na polskie warunki, to tak, jakby o pierwszą jedenastkę bił się Stępiński i Wilczek. Sami zobaczcie:

Michal Duris – 16 bramek w Viktorii Pilzno. W poprzednich sezonach – odpowiednio pięć i cztery. W reprezentacji – 23 mecze i cztery bramki. Ogórek, który przeżywa sezon życia (zaznaczmy, że Stępińskiego za ogórka nie uważamy, bo jeszcze ma przed sobą całą karierę – po prostu na ten moment to podobny poziom).

Adam Nemec – zero bramek w Willem II, gdzie nie łapał się nawet do składu. Z jednej strony Eredivisie to poważniejsza liga niż czeska, z drugiej – klub Nemca z niej spadł, a on sam był za słaby, by ktokolwiek pozwolił mu ratować tonący okręt.

Czy my bylibyśmy spokojni o atak, kiedy walczyłby o niego Stępiński i Wilczek? Oczywiście, że nie. Czy spokojni są Słowacy? Domyślmy się. Prawda jest taka, że przed takim towarzystwem nie narobiłby w gacie nawet Pavol Stano czy Radek Dejmek, a co dopiero wieże z Walii czy Anglii.

KLUCZOWY ZAWODNIK

Skrtel czy Kucka to bez wątpienia poważni piłkarze, ale Hamsik nie pozostawił nam żadnego wyboru. Absolutna gwiazda. Ktoś taki jak u nas Lewy. W pojedynkę wart mniej więcej tyle, co reszta kadry. W ostatnich siedmiu latach pięć razy był wybierany piłkarzem roku na Słowacji, w swoim klubie – Napoli – powoli staje się ikoną. Jakiś czas temu powiedział: – Ciężko sobie to dziś wyobrazić, ale chciałbym być dla Napoli kimś takim jak Del Piero dla Juventusu albo Totti dla AS Romy.

Póki co konsekwentnie się tego trzyma. Prawdopodobnie przechodzi mu koło nosa ogromna kariera – umówmy się, o wiele łatwiej o sukcesy będąc na przykład w Premier League – a na pewno ogromne pieniądze. Hamsik ma jeszcze parę lat grania przed sobą, a już jest blisko pobicia rekordu występów w barwach Napoli. Ten należy do Giuseppe Bruscolottiego (387 występów). Słowak ma ich 319.

W Neapolu już nikt nie pyta o to, czy go przebije. Co najwyżej o to, kiedy.

TURNIEJOWY SCENARIUSZ

Być może właśnie rozstajemy się z logiką, ale nie wykluczamy, że napalony na transfer Duda zacznie wreszcie grać jak z nut, w pierwszym meczu wyjdzie w jedenastce jako wolny elektron i wsadzi bramkę (kurs w EXPEKT – 11,0). Patrząc na wyniki Słowaków z ostatnich dwóch lat – choćby na zwycięstwa z Hiszpanią i Niemcami – zakładamy, że mogą utrzeć nosa faworytom grupy, Anglikom (kurs w EXPEKT – 5,5). A że to będzie ich ostatni mecz, w spektakularny sposób przyklepią awans do kolejnej fazy (kurs w EXPEKT – 2,2).

Pesymistyczny scenariusz? No cóż, Słowacy dostają od wszystkich jak leci i z Euro żegnają się jak ostatnie gamonie z zerowym dorobkiem punktowym (kurs w EXPEKT – 7,0).

KOMU BĘDZIEMY KIBICOWAĆ?

Widzimy trzech gości, którym będziemy przyglądać się uważniej.

Pierwszy: Jan Mucha. Bo to nasz dobry znajomy sprzed lat i generalnie mamy z nim same pozytywne wspomnienia.

Drugi: Ondrej Duda. Niech się pokaże, wypromuje i wreszcie da Legii zarobić.

Trzeci: Miroslav Stoch. Bo to niezły ananas, a my lubimy ananasów.

O ile pierwszą dwójkę znacie doskonale, o tyle sylwetkę Stocha spróbujemy wam nieco przybliżyć. Skłamalibyśmy, gdybyśmy napisali, że gość miał papiery na duże granie. On miał papiery na bardzo duże. Kiedy w wieku 20 lat odchodził z Chelsea za 5,5 milionów wszyscy pukali się w czoło. Za 5,5?! Czołowy junior, który otrzaskał się na wypożyczeniu?! Jedna z największych nadziei Chelsea?!

No tak. Właśnie on. Ktoś mądry stwierdził, że lepiej teraz opchnąć go za piątaka, niż za chwilę wyrzucać z hukiem.

W słowackiej prasie bez problemu znajdziemy jego kolejne aferki. Potrafi je rozkręcić byle czym. Przykład? Wracał ze Stambułu samolotem i… obrażał w koło pasażerów. Lot był do Wiednia, widocznie myślał, że nikt nie skuma słowackiego. Skumał. Inna akcja – jazda po pijanemu. Alkomat wykazał u niego 1,1 promila. Kolejna – bójka z dziennikarzami. Największy dym był, kiedy do sieci wyciekło nagranie z jednego z jego melanżów.

Przyznacie, Stoch nie bawi się tu najgorzej. W jego ojczyźnie nie mają wątpliwości: z niego wielkiego grajka już nie będzie. Za bardzo polubił życie piłkarza, a nie samą piłkę. Zresztą regularny zjazd widać choćby klubach, w których gra. Po Chelsea przyszło Fenerbahce, a potem PAOK, Al Ain (klub ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich), Bursaspor. Nie są to miejsca, w których spełnia się sny z dzieciństwa.

Oczywiście według Stocha wszystkiemu winne są media: – Nie twierdzę, że jestem niewinny, ale zostały napisane o mnie rzeczy, które nigdy nie miały miejsca. Media zniszczyły moją reputację, to jeden z powodów, dla których niechętnie się z nimi komunikuję.

Mały, zwinny kurdupel o bajecznej technice. To on strzelił najładniejszego gola w 2012 roku (poniżej). Chcielibyśmy, by na Euro napsuł krwi rywalom, ale spodziewamy się, że najwięcej problemów sprawi jednak Dariuszowi Szpakowskiemu. Panie Darku, prosimy pamiętać, że Kamil Stoch NIE bierze udziału w Euro.

OKIEM EKSPERTA

Oburzony piłkarz słowackiej reprezentacji, Ondrej Soda:

– Krytyczne głosy w moim kierunku? W ogóle mnie to nie obchodzi. Zdanie ludzi, którzy chcą tylko ponarzekać, nie ma dla mnie żadnej wartości. To ludzie, którym nic się w życiu nie udało. Euro? Oczywiście zrobimy wszystko, by pokazać się jak najlepiej, ale ja nie muszę nic udowadniać. W ogóle nic nie muszę. Długo jeszcze? Skąd wy w ogóle jesteście? Z Weszło?! Kurwa, nie wstyd wam o nas pisać? Po tym wszystkim?! Nie liczcie, że znajdziecie tu przyjaciół!  Nie macie wstępu na Słowację! 

SZALENIE ISTOTNY FAKT

Słowacy mają jeszcze większy burdel w papierach niż my. Całkiem niedawno sąd w Trenczynie wezwał 192-letnią kobietę, by potwierdziła swój zgon. Tak, nieżyjąca od 125 lat kobieta miała przyjść i podpisać, że już nie żyje. Rzecznik sądu z poważną miną tłumaczył w mediach, że „to mało prawdopodobne, by wciąż żyła, ale bez jej oświadczenia nie można kontynuować postępowania spadkowego”. Cała szopka dlatego, że w archiwach nie zachował się jej akt zgonu.

Kabaret.

OKIEM WESZŁO

Wiemy już jak będzie wyglądało Euro w wykonaniu Jana Muchy. Słowak podobno szykuje wniosek o dodatek za siedzący tryb pracy.

 

SONDA WESZŁO

NAJSILNIEJSZA JEDENASTKA GRUPY B

To żadne zaskoczenie, że w jedenastce grupy znalazło się dwóch gości. Obrońca-skała i facet, którego chciałaby chyba każda reprezentacja.

slow2

Fot. stadionu Legii: FotoPyk

Najnowsze

Komentarze

0 komentarzy

Loading...