Kiedyś trio Polaków w Serie A, dziś degrengolada. Niemiła niespodzianka przed domem dyrektora

Marcin Ziółkowski

31 października 2026, 09:40 • 4 min czytania 1

Reklama
Kiedyś trio Polaków w Serie A, dziś degrengolada. Niemiła niespodzianka przed domem dyrektora

To już nie jest ta Sampdoria z Linettym, Bereszyńskim i Kownackim. Od wielu lat to synonim marazmu. Po spadku do Serie B trudno pochwalić działaczy w klubie za jakiekolwiek działania. W nie do końca jasnych dla kibiców okolicznościach właścicielem klubu stał się singapurski inwestor Joseph Tey. Gdy wydaje się, że coś już może zadziałać to notowany jest kolejny regres. Nie pomagały uznane na rynku nazwiska trenerów (tj. Semplici, Sottil), wynalazki transferowe z pomocą sztucznej inteligencji (Victor Narco) czy zawodnicy znani Jesperowi Fredbergowi z pracy w lidze belgijskiej (Verschaeren, Lauritsen, Meijer).

Reklama

Duński działacz doczekał się niespodzianki ze strony kibiców. I nie jest to przedświąteczny prezent z gatunku wymarzonych…

Sampdoria znów w sportowym dołku. I tak już kolejny sezon

Kibice Blucerciatich są bardzo niezadowoleni z kolejnego sezonu, w którym Fredberg pociąga za sznurki. Dali oni upust swoim emocjom przed derbami regionu z Virtusem Entellą. Wysypali mu pod bramą wjazdową do posesji obornik i wywiesili transparent „Fredberg – smacznego, gówniany człowieku”.

Sampdoria potępiła ten akt, uznała go za naruszenie prywatności dyrektora i jego rodziny, podkreślając, że krytyka sportowa jest zrozumiała, ale ataki osobiste przekraczają wszelkie granice.

Klub z Genui, który w 1991 roku został mistrzem Włoch, plasuje się na 19. miejscu, a więc w strefie spadkowej Serie B. I dokonał już na tym etapie sezonu zmiany trenera.

Reklama

Bernardo Corradi, dla którego była to pierwsza praca w roli pierwszego szkoleniowca, poleciał po porażce 1:2 z Arezzo. W siedmiu meczach ligowych wygrał raptem raz. W jego miejsce zatrudniono Lucę D’Angelo, który choć jest uznanym szkoleniowcem na poziomie Serie B, to w ostatnim sezonie spadł ze Spezią do Serie C.

Dużym wzmocnieniem okazało się pozyskanie Lorenzo Insigne, ale potrzebuje mieć kogoś do „grania na fortepianie”. Wydawałoby się solidne nazwiska na poziom klubu z Serie B, a więc pozyskani latem: jednokrotny reprezentant Szwajcarii Stefan Gartenmann i były bramkarz AZ Alkmaar Peter Vindahl – regularnie popełniają błędy i dają wiele powodów do krytyki. Sampdoria to trzecia najgorsza defensywa Serie B (18 goli straconych w dziewięciu meczach).

Reklama

Jak wygląda Sampdoria po spadku z Serie A?

Sampdoria spadła z Serie A w 2023 roku. Była pogrążona w ogromnym chaosie. Piłkarze nie otrzymywali pensji od miesięcy, a Dejan Stanković w trakcie sezonu przejął zespół na dobrą sprawę mentalnie martwy. Drużyna z Genui przez cały sezon w lidze wygrała raptem trzy z 38 meczów.

W związku z odkładaniem sprzedaży klubu przez biednego jak mysz kościelna Massimo Ferrero, Sampdoria rozpoczynała Serie B w sezonie 2023/24 od ujemnych punktów. Producent filmowy opóźniał sprzedaż tak długo, jak się tylko dało. Sam też otrzymał kiedyś od kibiców podarek w postaci obornika przed bramą wjazdową do domu. Więc jak widać, jest to pewna tradycja.

Reklama

Choć klub dzięki uwolnieniu się od Ferrero oddalił od siebie widmo gry w Serie D, to trudno powiedzieć, aby od tej pory organizacyjnie wiele się zgadzało. W 2025 roku spadł do Serie C, ale miał farta. Okazało się, że Brescia Calcio od miesięcy nie płaciła pracownikom i piłkarzom i to ją relegowano. Skończyło się na utrzymaniu po barażach, po którym na południu kraju pozostał niesmak. Bo obserwatorzy twierdzili, że zrobiono wszystko, by Sampę utrzymać.

W skrócie:

Reklama
  • Massimo Cellino twierdził, że to spisek i nie zamierzał dołożyć do Brescii ani jednego euro,
  • w związku z przesunięciami w tabeli po ostatniej kolejce, Salernitana musiała grać baraż z Sampdorią,
  • po pierwszym meczu doszło do 21 przypadków otrucia w ekipie ze Stadio Arechi,
  • federacja zgodziła się na przesunięcie rewanżu.

Przy niekorzystnych okolicznościach okołoboiskowych i samym wyniku po 50 minutach meczu kibice z Salerno powyrywali krzesełka i wrzucali je na murawę. Sampdoria tym samym „dostała” dwie rzeczy: walkowera i utrzymanie.

Ponownie jednak jest na kursie kolizyjnym z trzecią ligą włoską, w której nie rozegrała ani jednego sezonu. Byłby to najgorszy z możliwych prezentów w sezonie 80-lecia klubu.

Reklama

 

 

Fot. Newspix

Reklama
1 komentarz
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl gry Barcelony i Bayernu Hansiego Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne ligi zagraniczne

Reklama