Piłkarz Bundesligi zrobił Milika. „Dobry zawodnik, ale trochę głupi”

Maciej Bartkowiak

Opracowanie:Maciej Bartkowiak

26 października 2026, 10:50 • 4 min czytania 4

Reklama
Piłkarz Bundesligi zrobił Milika. „Dobry zawodnik, ale trochę głupi”

Piłkarz reprezentanta Bundesligi w europejskich pucharach odwzorował zachowanie Arkadiusza Milika sprzed czterech lat. Niczym Polak zdjął koszulkę po zdobyciu bramki, zapominając, że ma już na koncie żółtą kartkę. Przynajmniej jego gol, w przeciwieństwie do trafienia napastnika Juventusu, nie został anulowany. Po końcowym gwizdku klubowa legenda przyznała, że wybryk ten nieco zaboli portfel jego młodszego kolegi. 

Reklama

Pamiętacie absurdalną czerwoną kartkę, którą Arkadiusz Milik obejrzał we wrześniu 2022 roku przeciwko Salernitanie? Jeżeli nie, to już spieszymy z odświeżeniem pamięci. Kilka sekund przed końcem doliczonego czasu Polak strzelił zwycięskiego gola dla Juventusu na 3:2. Dodajmy, że w doliczony czas Bianconeri wchodzili z wynikiem 1:2. Milik w ferworze emocji zdjął koszulkę, jakby zapominając, że już miał żółtą kartkę na koncie. Obejrzał więc drugą i choć gol nie został uznany, kara zawieszenia na kolejny mecz została podtrzymana.

Zatrzymali zespół w świetnej formie

Tym razem o tym, że został już napomniany, zapomniał Alexander Prass z Hoffenheim. W pierwszym z dwóch niedzielnych meczów siódmej kolejki Bundesligi jego zespół podejmował rewelacyjny ostatnio Bayer Leverkusen. Aptekarze wszystkie sześć poprzednich meczów wygrali, a w każdym z dziesięciu dotychczasowych meczów pod wodzą Carlesa Martineza strzelali minimum dwa gole (w tym cztery Lechowi w Poznaniu). W 63-letniej historii Bundesligi żaden inny szkoleniowiec nie zanotował takiej serii na starcie swojej przygody z klubem z tej ligi.

Reklama

Tymczasem Hoffenheim, po wygranej na inaugurację sezonu w DFB Pokal, w kolejnych siedmiu meczach zanotowało tylko jedno zwycięstwo. Pozostałe sześć przegrało. W poprzedni weekend przełamało fatalną serię czterech porażek. Pokonało Borussię Moenchengladbach, która w tym sezonie Bundesligi nie zdobyła jeszcze punktu. W tym przypadku zaskoczenia może nie było, ale ogranie 3:0 Lyonu, który do tego meczu przystępował jako lider Ligue 1, jako niespodziankę już jak najbardziej można traktować. A weekend taki sam oklep w Sinsheim zebrał Bayer.

Kto wcielił się w Milika?

Wszystkie trzy ciosy Hoffenheim zadało w końcówce. Najpierw w 79. minucie najlepszy strzelec w historii klubu, Andrej Kramarić, zdobył bramkę z rzutu karnego. Tuż przed upływem podstawowego czasu gry Chorwat asystował przy golu rzeczonego Prassa. Jak już się można domyślić, Austriak potem pokazał, że „ciałko też ma zajebiste”. Kramarić widząc to złapał się za głowę. Z żółtkiem na koncie Prass grał od 45. minuty. Choć sędzia był zajęty pomocą medyczną dla Moerstedta i Bade po ich zderzeniu, znalazł chwilę na pokazanie 25-latkowi czerwa.

Reklama

W pomeczowej rozmowie z DAZN Robert Hartmann, który w trakcie meczu musiał zastąpić kontuzjowanego sędziego głównego, Daniela Sieberta, przyznał, że nie mógł okazać skrzydłowemu litości. – Myślę, że będzie go to trochę kosztować i będzie musiał dorzucić coś do kasy klubowej. Sędzia nie ma w takiej sytuacji żadnego pola manewru, więc musi pokazać drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę.

Znacznie mniej poważnie, choć jej część zachował, o sytuacji wypowiedział się Kramarić. 35-letni napastnik stwierdził, że młodszy kolega będzie musiał wpłacić do drużynowej skarbonki „sporą sumę”. – To dobry piłkarz, ale trochę głupi. Z drugiej strony potrafię go zrozumieć. Sam też zdejmowałem koszulkę po ważnych meczach, ale nigdy wtedy, gdy miałem już na koncie żółtą kartkę. Wyciągnie z tego wnioski.

Reklama

W podobnym tonie po końcowym gwizdku wypowiadał się trener Hoffenheim, Christian Ilzer. Dodał, że Prass, którego wcześniej prowadził już w Sturmie Graz, ma za sobą świetny tydzień. – Nie powinno się zdarzać, żeby pod wpływem emocji choćby na chwilę o czymś zapomnieć. Chodzenie bez koszulki jest dobre na plaży. W piłce nożnej trzeba wymyślać inne sposoby świętowania goli. Szkoda, że nie będzie mógł zagrać przeciwko Werderowi, ale ostatecznie najważniejsze jest zwycięstwo. Wyciągnie z tego wnioski – mówił austriacki szkoleniowiec.

fot. Newspix

4 komentarze
Maciej Bartkowiak

Przede wszystkim fan uniwersum polskiej piłki i rodowity poznaniak, więc zainteresowanie Ekstraklasą było mu pisane. Kiedy pada zdanie, że "po takich historiach młodzi chłopcy zakochują się w piłce", to czuje się wywołany do tablicy w związku z mistrzostwem Leicester City. W wolnych chwilach lubi zmęczyć się bieganiem, a po nim zasiąść do czytania kryminału.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Cracovia rozstała się z Filipem Trubalskim. Kibice domagali się zmian

Adrian Mańko
1
Cracovia rozstała się z Filipem Trubalskim. Kibice domagali się zmian
Ekstraklasa

Świerczewski zadowolony z decyzji mieszkańców. „Częstochowa zasługuje na normalność”

Adrian Mańko
1
Świerczewski zadowolony z decyzji mieszkańców. „Częstochowa zasługuje na normalność”

Bundesliga

Reklama
Bundesliga

Legenda Bayernu chce porozmawiać z Lennartem Karlem. „Potrzebuje pokory”

Braian Wilma
0
Legenda Bayernu chce porozmawiać z Lennartem Karlem. „Potrzebuje pokory”