Bruno Fernandes okradziony. Złodzieje zadziałali błyskawicznie

Marcin Ziółkowski

23 października 2026, 09:16 • 3 min czytania 5

Reklama
Bruno Fernandes okradziony. Złodzieje zadziałali błyskawicznie

Powiedzieć, że Manchester United ma zły czas, to jak nic nie powiedzieć. Dwie wygrane w łącznie jedenastu oficjalnych meczach to dorobek, który kojarzy się z zespołem walczącym o ligowy byt. Trudny moment ma również Bruno Fernandes. W Como był on ciałem obcym, a na tym nie koniec. Po powrocie do domu, okazało się, że w trakcie spotkania okradziono go z kosztowności. O wyjeździe do Włoch będzie chciał jak najszybciej zapomnieć.

Reklama

Koszmarne godziny Bruno Fernandesa. Dotkliwa porażka, a potem włamanie

Bruno Fernandes nie zagrał w Como udanego spotkania. Nie wychodziło mu praktycznie nic, a do tego skrytykował po meczu trenera Michaela Carricka. W skrócie zrobił się smród, bo Portugalczyk na murawie też nie pomagał. Wydawało się, że gorzej być nie może. Życie pisze jednak różne scenariusze.

Portugalczyk po powrocie na Wyspy Brytyjskie był w sporym szoku, gdy okazało się, że w jego rezydencji wartej cztery miliony funtów doszło do kradzieży.

Reklama

Jak informuje The Sun, do mieszkania gwiazdy Manchesteru United włamało się trzech zamaskowanych przestępców. Wszystko wydarzyło się oczywiście w trakcie wyjazdu piłkarza na mecz Ligi Mistrzów do Włoch. Nieproszeni goście zjawili się w domu Fernandesa we wtorek 20 października po godzinie 20:00 czasu brytyjskiego. Według zebranych informacji, złodzieje ukradli drogocenne przedmioty, w tym biżuterię.

Jednym z niewielu pozytywów całej sytuacji jest fakt, że w chwili zdarzenia, na miejscu nie było ani żony piłkarza, ani też dwójki dzieci pary. Policję na miejsce zdarzenia wezwał sąsiad. Wypatrzył on trójkę nieznanych sobie ludzi w ogrodzie na posesji obok, która dodatkowo znajduje się w pobliżu lasu. Funkcjonariusze przybyli po 10 minutach – policja na miejscu zauważyła, że po podejrzanych nie było już śladu.

Reklama

Według źródła, które anonimowo wypowiedziało się dla The Sun, para jest zdruzgotana całą sytuacją. Złodzieje mieli ułatwione zadanie, z uwagi na porę. Mieli oni szybko zniknąć, po dokonaniu swojego celu. Wszystko to wydarzyło się w „zamożnej, cichej okolicy”.  Sprawą zajmuje się policja w hrabstwie Cheshire, a przed domem piłkarza kolejnego dnia dało się zauważyć furgonetkę do badań kryminalistycznych.

W ostatnim czasie, jeśli mowa o piłkarzach grających w Lidze Mistrzów, okradziono dom Petera Gulacsiego. Węgierski bramkarz z powodu traumy po całej sytuacji, nie był w stanie wystąpić w meczu przeciwko SSC Napoli. Złodzieje przebywali w domu piłkarza i grozili mu bronią. Klub poinformował tego dnia, że zawodnik nie będzie dostępny z powodów osobistych.

 

Reklama

 

 

Fot. Newspix

5 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl gry Barcelony i Bayernu Hansiego Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Liga Mistrzów

Reklama