Były trener Widzewa grzmi. „Tam od półtora roku nie widać nic”

Jakub Radomski

Opracowanie:Jakub Radomski

17 października 2026, 13:34 • 2 min czytania 7

Reklama
Były trener Widzewa grzmi. „Tam od półtora roku nie widać nic”

Był trenerem Widzewa w latach 2016-2017, gdy zespół grał w niższych ligach. Później dwukrotnie pracował w Wieczystej Kraków, z której został w ubiegłym roku zwolniony. Przemysław Cecherz z bólem patrzy na to, co dzieje się obecnie w obu tych klubach. Zwłaszcza Widzew jest olbrzymim rozczarowaniem, bo zespół z wielkimi ambicjami wygrał w tym sezonie tylko jedno z 11 spotkań. – Na dzień dzisiejszy w tym klubie nie widać nic – mówi wprost Cecherz w Kanale Sportowym. 

Reklama

W piątek wieczorem Widzew podejmował u siebie Wisłę Kraków. Niby Marcel Łubik, bramkarz gości, dwa razy kapitalnie interweniował, ale to zespół z Krakowa był lepszy i to on może sobie pluć w brodę, że nie wygrał. Widzew może cieszyć się, że nie przegrał. W tym sezonie ekipa z Łodzi jeszcze ani razu nie triumfowała u siebie. Zdążyła też odpaść z STS Pucharu Polski. W poprzednim sezonie, jak pamiętamy, Widzew do końca rozpaczliwie bronił się przed spadkiem. A przecież mowa o drużynie, w którą pompowane są wielkie pieniądze.

Były trener Widzewa Łódź: Nie widać nic. To już trwa z półtora roku

– W Widzewie na dzisiaj nie widać nic. Nie widać żadnej gry, koncepcji. Liczymy jedynie na to, że urwie się Świderski, może Fornalczyk. Środka pola nie ma. Nie widzę w tym klubie żadnego pomysłu. To już trwa z półtora roku, jeśli nie więcej. Liczyłem, że po tej przerwie na kadrę coś się zmieni. Ale po spotkaniu z Wisłą uważam, że nie zmieniło się kompletnie nic. Duże pieniądze zostały wydane i zwrotu z tego nie ma – ocenił Cecherz w Kanale Sportowym.

Szkoleniowiec odniósł się też do zajmującej 15. pozycję w tabeli Wieczystej, która przegrała dwa ostatnie spotkania. Cecherz był trenerem tej ekipy jeszcze w ubiegłym roku, ale został zwolniony, z czym wtedy nie mógł się za bardzo pogodzić.

– Prezes Wojciech Kwiecień chciał ofensywnej gry, uwielbiał ją. Jemu się podobała angielska piłka: nie za dużo podań i trzymania piłki, jak najszybciej do przodu, do tego wysokie odbiory. To był wzór dla Wieczystej. Dawał ogromne pieniądze i chciał się cieszyć z tego, co widzi. Myślę, że gra, którą obserwujemy dzisiaj – to utrzymywanie piłki, wiele podań, ale brak akcji – bardzo mu się nie podoba i może go denerwować – mówi dziś o klubie z Krakowa.

Reklama

Fot. Newspix.pl 

7 komentarzy
Jakub Radomski

Bardziej niż to, kto wygrał jakiś mecz, interesują go w sporcie ludzkie historie. Najlepiej czuje się w dużych formach: wywiadach i reportażach. Interesuje się różnymi dyscyplinami, ale najbardziej piłką nożną, siatkówką, lekkoatletyką i skokami narciarskimi. W wolnym czasie chodzi po górach, lubi czytać o historiach himalaistów oraz je opisywać. Wcześniej przez ponad 10 lat pracował w „Przeglądzie Sportowym” i Onecie, a zaczynał w serwisie naTemat.pl.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama