Widzew znowu bez mapy. Daleko tak nie zajedzie

Antoni Figlewicz

16 października 2026, 22:55 • 4 min czytania 10

Reklama
Widzew znowu bez mapy. Daleko tak nie zajedzie

Mogło się zacząć bardzo źle dla Wisły, skończyło się dla tej samej Wisły… w gruncie rzeczy kiepsko, ze sporym niedosytem. Od babola Łubika, który niedługo po rozpoczęciu spotkania podawał piłkę prosto pod nogi Alvareza, Biała Gwiazda przeszła do coraz bardziej składnych akcji i wydawało się, że jej wygrana jest naprawdę nieunikniona. Bo Widzew nadal gra bez mapy, a na takich zagubionych najczęściej spadają najcięższe plagi. Tym razem Łodzianie mieli jednak kupę szczęścia.

Reklama

Cały Widzew był trochę taki, jak strzał Alvareza po tym wspomnianym błędzie bramkarza Wisły. Niezmiennie trudno powiedzieć, o co tej drużynie chodzi – dokładnie tak, jak nie było wiadomo, czy Alvarez chce lobować, po prostu kopnąć na alibi, oddać piłkę Łubikowi czy… no właśnie, nie wiadomo co. Goście generalnie mają w tym sezonie swoje cechy charakterystyczne. Potrafią ładnie, szybko rozegrać fazę przejścia z obrony do ataku. Wiedzą, że ich siła ofensywna tkwi w Ertlthalerze czy Rodado. Środek pola z Dudą na kierownicy wygląda bardzo fajnie. Ogólnie rzecz ujmując mają Krakowianie tożsamość – której Widzew nadal ewidentnie szuka – i liderów.

Tych Widzew w sumie też nadal szuka.

Widzew Łódź – Wisła Kraków 0:0. Kolejny gorzki wieczór łódzkich kibiców

Łodzian musi martwić sytuacja w środku pola, gdzie braki są po przerwie reprezentacyjnej bardzo widoczne. Alvarez – na którym Widzew chciałby oprzeć kreowanie sytuacji pod bramką rywali – znów zagrał kiepskie zawody. I niech nie przesłoni tego jego inna próba, gdy dobijał strzał Gazibegovicia i zmusił do sporego wysiłku parującego piłkę na obramowanie bramki Łubika. Najlepszą notą wystawioną Hiszpanowi jest bez wątpienia zdjęcie go już w przerwie. Trener Stolarski stwierdził ewidentnie, że czterdzieści pięć minut wystarczy, trzeba szukać kogoś innego, kto ten zespół pociągnie.

Tylko kogo? Wchodzącego z ławki Shehu, tak samo bezbarwnego? Kompletnie nieefektywnego Fornalczyka, który robił dziś tylko szum? Odciętego od zespołu Świderskiego, który sam też nie załatwi sprawy? Nie ma komu tego pociągnąć, kompletnie.

Reklama

Tym bardziej powinien Widzew dziękować losowi za to, że ten dziś przy alei Piłsudskiego ewidentnie sprzyjał gospodarzom. Bo nawet gdy napędził czerwono-biało-czerwonym stracha, to szybko postanowił odpuścić. Ręka rozgrywającego do tego momentu niezłe zawody Visusa mogła zaważyć na wyniku, może nawet powinna sprawić, że Wisła wywiezie z Łodzi komplet punktów. Po analizie VAR sędzi Szczerbowicz wskazał przecież na wapno, do piłki miał podejść Rodado, Widzewiacy czekali na nieuniknione.

A Rodado huknął w poprzeczkę.

Dobrze mieć liderów, ale i oni mogą mieć gorszy dzień

Dowód na to, że z jednej strony dobrze wiedzieć, kto ten twój wóz ciągnie, ale z drugiej słabszy występ kluczowych piłkarzy odbija się na drużynie bardzo wyraźnie. A Rodado miał okazje do pokonania Drągowskiego, nie tylko ten jeden rzut karny. Pracował na gola, lecz nie mógł się wstrzelić, co ostatecznie zaburza ocenę całego meczu. Bo patrzysz na wynik, myślisz sobie, że Widzew sprawnie poradził sobie z naprawdę dobrą w ofensywie Wisłą. A to nie do końca tak było.

Trochę koniny w defensywie Łodzianie odstawili, tyle że błędy nie postanowiły się na nich mścić. Bo przecież podawał do rywala Kapuadi, wszystko gdzieś w okolicach 25. metra od własnej bramki. Raz pomylił się w rozegraniu Drągowski. Regularnie groźne straty zaliczali w środku pola pomocnicy Widzewa, swoje dorzucali kiepscy skrzydłowi. I nic, jakoś tak wyszło, że Wisła nie ukąsiła.

Reklama

Możecie tej statystyki nie lubić, ale pokazuje ona, jak wiele zrobiła Biała Gwiazda by w Łodzi wygrać i zarazem jak niewiele zrobił Widzew, by jakkolwiek na te jej ambicje odpowiedzieć. 2,50 gola oczekiwanego Białej Gwiazdy, a po stronie Widzewa marne 0,58. Z czego w całej drugiej połowie 0,07. Z całych, uwaga, dwóch strzałów. Ale jednego takiego, że Mariusz Jop był już pewnie w połowie drogi do egzorcysty.

Gazibegović sprawdził Łubika. O krok od kuriozalnego rozstrzygnięcia

Końcówka meczu dała, jak nigdy, nadzieję Widzewowi. Po faulu na Kornvigu do rzutu wolnego podszedł Gazibegović i zapodał nam chyba najlepszy moment całego meczu – strzał bliski wymarzonego, dokręcający się w samo okienko bramki Łubika. Łubika, który ten strzał wyjął i pokazał, że nawet będąc bezrobotnym przez większość drugiej połowy można zachować czujność.

Ale wiecie co? Takie pojedyncze, maleńkie plusiki nie ukryją tego, że Widzew wygląda beznadziejnie na tle mającej na siebie pomysł Wisły. Trudno było powiedzieć, kto tu jest beniaminkiem. Trudno było powiedzieć, który zespół budowano za miliony. Bez mapy, bez głowy, ale z furą szczęścia. Dziś Widzew ewidentnie zdobył punkt, choć nie powiemy, że na niego solidnie zapracował. A Wisła? Wisła mimo niezbyt udanego wieczoru może być o siebie spokojna.

6
Dragowski
4
Kapuadi
5
Visus
6
Wisniewski
6
Gazibegovic
3
Papanikolaou
yellow-card
2
Fornalczyk
yellow-card
3
Silva
2 -
Álvarez
3
Biuk
2
Swiderski
Marcin Szczerbowicz 4

Zmiany:

icon-swap
Lindon Selahi
4
G. Papanikolaou
yellow-card
icon-swap
Juljan Shehu
3
Fran Álvarez
yellow-card
icon-swap
Emil Kornvig
3
Dani Silva
icon-swap
Darian Males
2
Mariusz Fornalczyk
icon-swap
Ioan Vermesan
Karol Swiderski

Legenda

yellow-card
Żółta kartka
red-card
Czerwona kartka
yellow-card red-card
Dwie żółte / czerwona kartka
Zdobyte gole
Gole samobójcze
Asysty
Asysty drugiego stopnia
5.0
Ocena meczowa
+
Plus meczu
-
Minus meczu
swap
Zawodnik zmieniony
Reklama

Fot. Newspix

10 komentarzy
Antoni Figlewicz

Wolałby pewnie opowiadać komuś głupi sen Davida Beckhama o, dajmy na to, porcelanowych krasnalach, niż relacjonować wyjątkowo nudny remis w meczu o pietruszkę. Ostatecznie i tak lubi i zrobi oba, ale sport to przede wszystkim ciekawe historie. Futbol traktuje jak towar rozrywkowy - jeśli nie budzi emocji, to znaczy, że ktoś tu oszukuje i jego, i siebie. Poza piłką kolarstwo, snooker, tenis ziemny i wszystko, w co w życiu zagrał. Może i nie ma żadnych sportowych sukcesów, ale kiedyś na dniu sąsiada wygrał tekturowego konia. W wolnym czasie głośno fałszuje na ulicy, ale już dawno przestał się tego wstydzić.

Rozwiń
[email protected]

Informacja o meczu

Data:
piątek, 16 października 2026 20:30
Sędzia:
Marcin Szczerbowicz

Najnowsze

Reklama
Tenis

Maja Chwalińska doceniła Igę Świątek: Osiągnęła prawie wszystko

Maciej Piętak
0
Maja Chwalińska doceniła Igę Świątek: Osiągnęła prawie wszystko
La Liga

Młody Polak chwalony za dojrzałość. „Nie wygląda na 19-latka”

Mikołaj Duda
0
Młody Polak chwalony za dojrzałość. „Nie wygląda na 19-latka”

Ekstraklasa

Reklama