Ekstraklasa 10. Kolejka

Jesús Imaz 67"
Jarosław Kubicki 51"
Sondre Liseth 58"
Kacper Urbański 90"

Cyrku sędziowskiego ciąg dalszy. Jagiellonia została skręcona?

Mikołaj Duda

10 października 2026, 22:49 • 5 min czytania 54

Reklama
Cyrku sędziowskiego ciąg dalszy. Jagiellonia została skręcona?

O tym, że w środowisku sędziowskim jest źle – i to najłagodniej mówiąc – już wiemy. Wiemy również, że karne po zagraniu ręką to totalna loteria. W Centrum VAR znajduje się chyba specjalne urządzenie zwane ruletką, gdzie na bieżąco jest losowane, czy arbiter ma wskazać na jedenasty metr czy nie. Teraz poszliśmy jednak o krok dalej. Można bezkarnie deptać rywala. 

Reklama

Czasami są sytuacje kontrowersyjne, ale ta z pierwszej połowy meczu w Białymstoku zdecydowanie do nich nie należała. Prawie nikt nie ma wątpliwości, że Jagiellonii po prostu należał się rzut karny Prawie, bo jedynymi, którzy widzieli to inaczej są sędzia Myć wraz z kolegami podpowiadającymi mu na słuchawce.

Rafał Janicki nadepnął Jesusa Imaza. Koniec, kropka. Zwyczajnie nie ma wytłumaczenia, by podjąć tu inną decyzję niż podyktować rzut karny. Zresztą, sam stoper Górnika w rozmowie w przerwie spotkania na antenie Canal Plus potwierdził, że to było przewinienie i nie byłby zdziwiony, gdyby arbiter wskazał na wapno.

Reklama

– Mógł sędzia gwizdnąć. Nie ukrywam, że przez przypadek nadepnąłem Imaza. Nie mnie to oceniać, sędzia podjął taką decyzję, ale jakby był karny, to musiałbym się z tym pogodzić – powiedział Janicki.

Generalnie szacunek, że nie owijał w bawełnę, tylko uczcicie się przyznał, jednak skoro sam faulujący mówi, że przekroczył przepisy to chyba lepszego dowodu na błąd sędziego być nie może.

Jagiellonia Białystok – Górnik Zabrze 1:3. Mecz w cieniu sędziowskiego skandalu

Teraz możemy tylko gdybać, co by było, jeśli Wojciech Myć wskazałby na rzut karny. Jagiellonia przy wyniku 0:0 miałaby doskonałą okazję na otworzenie wyniku. Jakby tego wszystkiego było mało, to w Białymstoku mogą też mieć pretensje za nieuznanie drugiego gola Jesusa Imaza. Tu akurat VAR interweniował i dopatrzono się faulu Andersa Klynge na Malthe Hojholtcie. Jest jednak mała różnica: tu jeszcze jakoś da się to wybronić.

Reklama

Można powiedzieć, że Norweg przewinił, a można też stwierdzić, że nie przekroczył przepisów. Znajdziemy jakieś argumenty za obiema decyzjami i z obu sędzia jakoś sędzia mógłby się wytłumaczyć, chociaż nam zdecydowanie bliżej do tej podjętej w pierwsze tempo, czyli uznania gola. Natomiast braku jedenastki nie da się jakkolwiek wytłumaczyć.

Przy tylu kontrowersjach można nawet zapomnieć, że po drodze było przecież podanie Josemy do swojego bramkarza, który złapał piłkę w ręce. Rzutu wolnego pośredniego też oczywiście nie było.

Wszystkie trzy decyzje przeciwko ekipie z Białegostoku i trudno się dziwić, że pojawiają się teorie spiskowe, że nie ma w tym przypadku.

Reklama

Szybkie dwa ciosy Górnika w drugiej części. Jagiellonia może czuć się pokrzywdzona

Jagiellonia tym bardziej może czuć się pokrzywdzona, że to było całkiem wyrównane spotkanie. Momentami przeważali gospodarze, w innych fragmentach goście, ale generalnie oba zespoły były na podobnym poziomie, chociaż w drugiej części Górnik miał przewagę. Natomiast, jeśli zastępujący Adriana Siemieńca, Mikołaj Łuczak stwierdziłby na konferencji prasowej, że przy podyktowanym karnym jego zespół mógłby sięgnąć po trzy punkty, to nie byłaby to jakaś teza z kosmosu.

Górnik skorzystał ze świetnego wejścia w drugą połowę. Na przestrzeni kilku minut w polu karnym Sławomira Abramowicza odnaleźli się Jarosław Kubicki oraz Sondre Liseth. Norweg sporą rolę odegrał przy obu trafieniach.

Reklama

Jagiellonia jednak zdołała się podnieść i stąd najpierw gol kontaktowy, przy którym nie popisał się Pchlipp Schulze, a niedługo później już omawiany przez nas odwołany po faulu Klynge. Dodatkowo ekipie Mikołaja Łuczaka przeszkodzili także kibice. Przez dym z rac trzeba było przerwać grę, co ewidentnie przerwało jej dobry moment.

Było na styku, chociaż Górnik mógł wygrać jeszcze wyżej. Trzy razy po uderzeniach Paulo Bernardo świetnie interweniował Sławomir Abramowicz. Skończyło się na golu Kacpra Urbańskiego w ostatniej akcji meczu, gdy gospodarze grali w osłabieniu (z kontuzją przed końcem musiał zejść Nik Prelec) i nie mieli już specjalnie zapału, by trzymać szyki w defensywie.

Reklama

Z drugiej strony, licząc nieuznanego gola oraz potencjalne trafienie z rzutu karnego, Jesus Imaz mógł mieć nawet cztery bramki. Przy jego uderzeniu głową jeszcze w pierwszej części dobrze wyciągnął się Philipp Schulze.

Górnik jeszcze umocnił się na fotelu lidera, Jagiellonia przegrała czwarty mecz z rzędu, jednak i tak zdecydowanie najwięcej będzie mówiło się o postawie arbitra, a właściwie całego zespołu sędziowskiego, bo zasiadający w Centrum VAR też nie są tu bez winy.

Reklama

Naiwnie możemy oczekiwać, że Kolegium Sędziów zajmie się tą sprawą. Realnie spodziewamy się, że rozejdzie się po kościach.

Czyli właściwie tak, jak zwykle…

6
Abramowicz
3
Polak
4
Kobayashi
yellow-card
4
Vital
4
Conceicao
5
Lozano
2 -
Finndell
4
Szmyt
6
Imaz
1
4
Sow
5
Prelec
Wojciech Myć 1

Zmiany:

icon-swap
Anders Klynge
5
Ousmane Sow
icon-swap
B. Wdowik
4
Cezary Polak
icon-swap
Jeremy Agbonifo
5
Sergio Lozano
yellow-card
icon-swap
Aleksandar Cirkovic
K. Szmyt
icon-swap
Kamil Jozwiak
Rodrigo Conceicao

Legenda

yellow-card
Żółta kartka
red-card
Czerwona kartka
yellow-card red-card
Dwie żółte / czerwona kartka
Zdobyte gole
Gole samobójcze
Asysty
Asysty drugiego stopnia
5.0
Ocena meczowa
+
Plus meczu
-
Minus meczu
swap
Zawodnik zmieniony
Reklama

Fot. Newspix

54 komentarzy
Mikołaj Duda

Legenda w rodzinie głosi, że piłka podobno towarzyszyła mu już podczas narodzin. Jego pierwsze wspomnienia sięgają do MŚ w Brazylii w 2014 roku, kiedy jako siedmiolatek z zafascynowaniem oglądał jak przyszły piłkarz Górnika Zabrze sięga po trofeum. 100% na 100% jego uwagi zajmuje polska piłka. Przy trzeciej godzinie monologu o rezerwowym Radomiaka jego słuchacze często tracą cierpliwość. We wtorek i środę zbiera siły przed czwartkowym wieczorem, spędzanym wspólnie z jego ulubioną Ligą Konferencji. Gdy ktoś się go zapyta o piłkarza o imieniu Lamine, to bez zawahania odpowie Diaby-Fadiga

Rozwiń
[email protected]

Informacja o meczu

Data:
sobota, 10 października 2026 20:15
Sędzia:
Wojciech Myć

Najnowsze

Reklama
Bundesliga

Potulski zawiódł, rywal Lecha wręcz przeciwnie. Ciężary przed Kolejorzem?

Maciej Piętak
0
Potulski zawiódł, rywal Lecha wręcz przeciwnie. Ciężary przed Kolejorzem?

Ekstraklasa

Reklama