O tym, że w środowisku sędziowskim jest źle – i to najłagodniej mówiąc – już wiemy. Wiemy również, że karne po zagraniu ręką to totalna loteria. W Centrum VAR znajduje się chyba specjalne urządzenie zwane ruletką, gdzie na bieżąco jest losowane, czy arbiter ma wskazać na jedenasty metr czy nie. Teraz poszliśmy jednak o krok dalej. Można bezkarnie deptać rywala.
Czasami są sytuacje kontrowersyjne, ale ta z pierwszej połowy meczu w Białymstoku zdecydowanie do nich nie należała. Prawie nikt nie ma wątpliwości, że Jagiellonii po prostu należał się rzut karny Prawie, bo jedynymi, którzy widzieli to inaczej są sędzia Myć wraz z kolegami podpowiadającymi mu na słuchawce.
👀⛔️…no cóż, nadepnięcie na piętę ewidentne
Może zabrakło 📞👇😉
…czy teraz sędziowie będą sie bać gwizdać „na korzyść”
@Jagiellonia1920 ??? 🤔🙄#JAGGÓR https://t.co/aztFIR9nB9
— A.Kamil Wójcik (@ArkadiuszKamil) October 10, 2026
Rafał Janicki nadepnął Jesusa Imaza. Koniec, kropka. Zwyczajnie nie ma wytłumaczenia, by podjąć tu inną decyzję niż podyktować rzut karny. Zresztą, sam stoper Górnika w rozmowie w przerwie spotkania na antenie Canal Plus potwierdził, że to było przewinienie i nie byłby zdziwiony, gdyby arbiter wskazał na wapno.
– Mógł sędzia gwizdnąć. Nie ukrywam, że przez przypadek nadepnąłem Imaza. Nie mnie to oceniać, sędzia podjął taką decyzję, ale jakby był karny, to musiałbym się z tym pogodzić – powiedział Janicki.
Generalnie szacunek, że nie owijał w bawełnę, tylko uczcicie się przyznał, jednak skoro sam faulujący mówi, że przekroczył przepisy to chyba lepszego dowodu na błąd sędziego być nie może.
Jagiellonia Białystok – Górnik Zabrze 1:3. Mecz w cieniu sędziowskiego skandalu
Teraz możemy tylko gdybać, co by było, jeśli Wojciech Myć wskazałby na rzut karny. Jagiellonia przy wyniku 0:0 miałaby doskonałą okazję na otworzenie wyniku. Jakby tego wszystkiego było mało, to w Białymstoku mogą też mieć pretensje za nieuznanie drugiego gola Jesusa Imaza. Tu akurat VAR interweniował i dopatrzono się faulu Andersa Klynge na Malthe Hojholtcie. Jest jednak mała różnica: tu jeszcze jakoś da się to wybronić.
#JAGGÓR
Po obejrzeniu powtórek na VARZE sędzia Myć odwołuję bramkę dla Jagi na 2:2.
Widać, że pierwszy piłkę dotyka piłkarz Jagi, więc bramka powinna być uznana?
@CANALPLUS_SPORT @Marciniak_k @zawodsedzia https://t.co/9eeAvmP2on— Powtórki, kontrowersje i analizy🟨🟧🟥. (@KiQus_) October 10, 2026
Można powiedzieć, że Norweg przewinił, a można też stwierdzić, że nie przekroczył przepisów. Znajdziemy jakieś argumenty za obiema decyzjami i z obu sędzia jakoś sędzia mógłby się wytłumaczyć, chociaż nam zdecydowanie bliżej do tej podjętej w pierwsze tempo, czyli uznania gola. Natomiast braku jedenastki nie da się jakkolwiek wytłumaczyć.
Przy tylu kontrowersjach można nawet zapomnieć, że po drodze było przecież podanie Josemy do swojego bramkarza, który złapał piłkę w ręce. Rzutu wolnego pośredniego też oczywiście nie było.
Wszystkie trzy decyzje przeciwko ekipie z Białegostoku i trudno się dziwić, że pojawiają się teorie spiskowe, że nie ma w tym przypadku.
Szybkie dwa ciosy Górnika w drugiej części. Jagiellonia może czuć się pokrzywdzona
Jagiellonia tym bardziej może czuć się pokrzywdzona, że to było całkiem wyrównane spotkanie. Momentami przeważali gospodarze, w innych fragmentach goście, ale generalnie oba zespoły były na podobnym poziomie, chociaż w drugiej części Górnik miał przewagę. Natomiast, jeśli zastępujący Adriana Siemieńca, Mikołaj Łuczak stwierdziłby na konferencji prasowej, że przy podyktowanym karnym jego zespół mógłby sięgnąć po trzy punkty, to nie byłaby to jakaś teza z kosmosu.
Górnik skorzystał ze świetnego wejścia w drugą połowę. Na przestrzeni kilku minut w polu karnym Sławomira Abramowicza odnaleźli się Jarosław Kubicki oraz Sondre Liseth. Norweg sporą rolę odegrał przy obu trafieniach.
Górnik przejął kontrolę w Białymstoku! Kubicki i Liseth przybliżają ekipę z Zabrza do kompletu punktów! 🔥
📺 Oglądaj w CANAL+: https://t.co/Khg2yEVJUo https://t.co/5NJRiPZYfR
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) October 10, 2026
Jagiellonia jednak zdołała się podnieść i stąd najpierw gol kontaktowy, przy którym nie popisał się Pchlipp Schulze, a niedługo później już omawiany przez nas odwołany po faulu Klynge. Dodatkowo ekipie Mikołaja Łuczaka przeszkodzili także kibice. Przez dym z rac trzeba było przerwać grę, co ewidentnie przerwało jej dobry moment.
Jest nadzieja dla Jagiellonii! Jesus Imaz z golem kontaktowym ⚽
📺 Oglądaj w CANAL+: https://t.co/Khg2yEVJUo https://t.co/1X5YZC6QfX
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) October 10, 2026
Było na styku, chociaż Górnik mógł wygrać jeszcze wyżej. Trzy razy po uderzeniach Paulo Bernardo świetnie interweniował Sławomir Abramowicz. Skończyło się na golu Kacpra Urbańskiego w ostatniej akcji meczu, gdy gospodarze grali w osłabieniu (z kontuzją przed końcem musiał zejść Nik Prelec) i nie mieli już specjalnie zapału, by trzymać szyki w defensywie.
Górnik górą w Białymstoku! Tak Kacper Urbański ustalił wynik spotkania ⚽
📺 LIGA+ już za chwilę w CANAL+: https://t.co/Khg2yEVJUo https://t.co/P5E0bMrScH
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) October 10, 2026
Z drugiej strony, licząc nieuznanego gola oraz potencjalne trafienie z rzutu karnego, Jesus Imaz mógł mieć nawet cztery bramki. Przy jego uderzeniu głową jeszcze w pierwszej części dobrze wyciągnął się Philipp Schulze.
Górnik jeszcze umocnił się na fotelu lidera, Jagiellonia przegrała czwarty mecz z rzędu, jednak i tak zdecydowanie najwięcej będzie mówiło się o postawie arbitra, a właściwie całego zespołu sędziowskiego, bo zasiadający w Centrum VAR też nie są tu bez winy.
Naiwnie możemy oczekiwać, że Kolegium Sędziów zajmie się tą sprawą. Realnie spodziewamy się, że rozejdzie się po kościach.
Czyli właściwie tak, jak zwykle…
Zmiany:
Legenda
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix