Gdyby Barcelona zagrała w tym meczu na 100 procent możliwości, pewnie władowałaby Getafe z siedem, osiem goli. Ale jej piłkarze wrócili po przerwie reprezentacyjnej, a jednocześnie w głowach było, że przyjechał słaby przeciwnik, raczej pozbawiony jakichkolwiek argumentów. Gospodarze szybko strzelili gola, później spuścili z tonu, ale mecz i tak zakończył się ich zwycięstwem 3:0. Barcelona już wyrównała klubowy rekord, a niebawem może przejść do historii, jeśli przebije Real Madryt sprzed 58 lat.
Z jednej strony Barcelona, grająca u siebie, ale przede wszystkim drużyna, która w siedmiu pierwszych kolejkach odniosła same zwycięstwa. Miażdżąca kolejnych rywali, strzelająca im wiele goli, mająca przed tym spotkaniem imponujący bilans bramkowy 31:7. A po drugiej stronie Getafe, które w trzech poprzednich spotkaniach wyjazdowych nie tylko nie uciułało nawet punktu, ale w ogóle nie strzeliło gola (bilans 0:5).
To miał być mecz zespołów z dwóch piłkarskich światów. I był. Getafe – zespół aoglądalny, który na boisku głównie przeszkadza – od samego początku nie miało szans.
Anthony Gordon z pierwszym golem dla Barcelony. Błyskawicznie trafił do siatki
W składzie gospodarzy zabrakło Raphinhi, który we wspominanych siedmiu kolejkach strzelił aż 12 goli. Zastąpił go pozyskany latem Gabriel Jesus i Brazylijczyk trafił w bardzo łatwy sposób na 2:0. W przypadku tej bramki wszystko zaczęło się od fatalnego zachowania Zaida Romero – argentyński obrońca gości zaczął się bawić we własnym polu karnym, stracił piłkę i nieszczęście było gotowe.
Barcelona prowadziła już od drugiej minuty. Właśnie wtedy zza pola karnego uderzył Anthony Gordon i piłka, po rykoszecie od obrońcy, wpadła do siatki. Co ciekawe, dla Anglika to był dopiero pierwszy gol w meczu o stawkę dla Barcelony (ma też na koncie pięć asyst).
Długo nie trzeba było czekać na pierwszego gola FC Barcelony po przerwie na kadry! 😉
Gordon otwiera wynik meczu z Getafe ⚽
📺 Oglądaj w CANAL+: https://t.co/kfk01HKy4W https://t.co/tqUvKwkMlS
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) October 10, 2026
Zawodnicy Hansiego Flicka wiedzieli to już pewnie przed meczem, a na boisku szybko przekonali się, że wystarczy grać na jakieś 60-65 procent możliwości, żeby spokojnie pokonać Getafe. I właśnie tak się prezentowali. Niby przeważali, atakowali, ale rzadko włączali najwyższy bieg, bo zwyczajnie nie było to potrzebne. Zagrożenia ze strony przeciwnika praktycznie nie było.
W drugiej połowie Barcelona już w zasadzie „człapała”. Najładniejsza akcja? Pewnie wymiana podań, z zagraniem piętą Jesusa do Yamala, ale ten ostatni został zablokowany. Emocji jak na lekarstwo, choć w 73. minucie Yamal świetnie dograł w pole karne, a piłkę wbił do bramki Jules Kounde. I wynik 3:0 utrzymał się do końca.
Piłkarze Barcelony już wyrównali rekord swojego klubu. Są blisko niezwykłego wyczynu należącego do Realu Madryt
Łatwa wygrana Barcelony oznacza wyrównanie rekordu. Zespół Flicka, wygrywając pierwszych osiem ligowych spotkań, nawiązał do osiągnięcia drużyny prowadzonej przez Gerardo Martino w sezonie 2013/2014. Co ciekawe, wówczas po tytuł sięgnął jednak nie zespół z Katalonii, a Atletico.
Barcelonie brakuje jednego zwycięstwa w La Liga do wyrównania rekordu Realu Madryt. Królewscy zwyciężyli w dziewięciu pierwszych ligowych spotkaniach w sezonie 1968/1969.
Obecna Barcelona ma argumenty, żeby to przebić.
Choć teraz czeka ją w lidze trudniejsze spotkanie – zmierzy się na wyjeździe z Realem Betis.
FC Barcelona – Getafe 3:0 (2:0)
- 1:0 Gordon – 2′
- 2:0 G. Jesus – 30′
- 3:0 Kounde – 73′
Fot. Newspix.pl