Jerzy Brzęczek awansował z reprezentacją Polski do lat 21 na przyszłoroczne mistrzostwa Europy. Stało się to mimo faktu, że Biało-Czerwoni nie wygrali swojej grupy eliminacyjnej. Jego podopieczni byli najlepszym zespołem z drugich miejsc. Selekcjoner kadry młodzieżowej podsumował czas eliminacji na śniadaniu prasowym z dziennikarzami.
Selekcjoner Brzęczek marzy o igrzyskach i sparingach z mocnymi rywalami przed turniejem
Na wstępie, nie zabrakło podziękowań dla zawodników oraz sztabów szkoleniowych w klubach. Brzęczek wyszczególnił też jedno z nazwisk. Mowa o trenerze Lecha Poznań.
– Dziękuję zawodnikom, którzy brali udział w zgrupowaniach, oraz ich trenerom klubowym. Szczególne podziękowania kieruję do trenera Nielsa Frederiksena, który sam dwukrotnie uczestniczył w młodzieżowych mistrzostwach Europy, a w ostatnich dniach zadeklarował współpracę dotyczącą swoich podopiecznych
Selekcjoner kadry U-21 przyznał, że to, w jaki sposób gra jego drużyna, ściśle powiązane jest z profilami piłkarzy, których posiada na zgrupowaniu. Ma to na celu umiejętnie przygotować zespół w krótkim czasie.
Reprezentacja Polski U-21 awansowała do przyszłorocznych mistrzostw Europy, realizując pierwszy ze swoich celów. 🇵🇱
Podczas śniadania prasowego selekcjoner Jerzy Brzęczek podsumował zakończone kwalifikacje, opowiedział o rozwoju młodych zawodników i planach na turniej finałowy. Nie zabrakło również pytań o współpracę między kadrami oraz marzenia związane z igrzyskami olimpijskimi.
Więcej ➡️ https://t.co/l7kCVlukPI
— Łączy nas piłka (@LaczyNasPilka) October 9, 2026
– Wykorzystujemy wiele mechanizmów z ich klubów, dzięki czemu łatwiej jest je zastosować podczas krótkiego zgrupowania. W ofensywie przechodzimy na trójkę obrońców, dwóch pomocników i piątkę z przodu. Każdy trening wykorzystujemy maksymalnie, aby zawodnicy szybko uczyli się nawyków.
Selekcjoner kadry U-21 wrócił też myślami do przegranego 2:6 meczu z Włochami w Pescarze. Była to ostatnia eliminacyjna potyczka i jedyna porażka Orłów Brzęczka w cyklu eliminacyjnym. Już wcześniej wziął na siebie winę za porażkę. Zwrócił on uwagę, że polscy pomocnicy biegali bardzo dużo, a Włosi niestety bardzo dobrze wykorzystywali pozostawioną przestrzeń i nadarzające się okazje.
– Było kilka detali w bezpośrednim przygotowaniu do spotkania, na które nie zwróciłem uwagi podczas treningu. Miało to wpływ na nasze zachowanie w defensywie. Źle skracaliśmy pole gry, nasi pomocnicy musieli bardzo dużo biegać. Włosi wykorzystywali powstałe przestrzenie (…)
– Chcieliśmy rozpocząć to spotkanie długimi podaniami od Marcela Łubika, który potrafi posłać piłkę na 60-70 metrów. Zbyt często graliśmy jednak długą piłkę i szybko ją traciliśmy. Nie do końca trafiłem z tym pomysłem.
Reprezentacja Polski do lat 21 oficjalnie z awansem na mistrzostwa Europy! 🇵🇱 https://t.co/gFBT74oEur
— Łączy nas piłka (@LaczyNasPilka) October 6, 2026
Brzęczek po raz kolejny podkreślił jakość swojego zespołu. Zapowiada, że w najbliższych miesiącach ma plan na to, aby jego drużyna zmierzyła się w sparingach z mocnymi rywalami. To wszystko celem lepszego przygotowania do turnieju na Bałkanach, który już w przyszłym roku.
Trener jest też świadomy, że turniej pokrywa się z meczami kadry seniorów. Będzie rozmawiał z klubami o dostępności piłkarzy na początku 2027 roku. Marzy po cichu o powrocie na igrzyska olimpijskie – w końcu to srebrny medalista z Barcelony z 1992 roku.
– Piłkarze są dumni z obecności w drużynie i doceniają poziom treningów (…) Jako sztab podkreślaliśmy, że jesteśmy pod dużym wrażeniem ich pracy podczas zgrupowania.
W dniu pierwszego meczu reprezentacji Polski na igrzyskach olimpijskich w 1992 roku tata Jerzego Brzęczka, Wacław, był kłębkiem nerwów. Nie chodziło o stres związany z meczem, a przynajmniej – nie tylko o ten. Bardziej martwił się potencjalnym zamachem terrorystycznym, którego mogła chcieć dopuścić się organizacja ETA. Nerwy były ogromne i niewiele dało się z nimi zrobić. W końcu serce nie wytrzymało.
Zawał.
Pan Wacław trafił do szpitala, ale w rodzinie Brzęczków uznano, że należy tę informację trzymać jak najdalej od młodego piłkarza. On walczył o swoją przyszłość, a i tak miał już głowę częściowo zaprzątniętą innymi sprawami (w trakcie igrzysk mógł urodzić się jego pierwszy syn). Nieświadomy problemów „Papież” zaliczył w Hiszpanii łącznie pięć meczów – w tym pełne 90 minut w historycznym finale z gospodarzami turnieju – pełniąc funkcję kapitana biało-czerwonych.
Gdy Jerzy Brzęczek wrócił do Polski, dowiedział się, że jego ojciec miał zawał serca i cały czas przebywa w szpitalu. Pojechał tam ze srebrnym medalem igrzysk, którym mógł pochwalić się tacie.
Niestety, Wacław Brzęczek zmarł trzy miesiące później. Jeszcze przed jego śmiercią syn Jurek trafił do Lecha Poznań, wywalczył sobie miejsce w podstawowym składzie pierwszej reprezentacji i co najważniejsze – został ojcem.
fot. 400mm
— Usiądź, opowiem ci o piłce (@opowiemciopilce) October 17, 2025
– Jesteśmy po pierwszym etapie. Jedziemy na mistrzostwa spełnić drugie marzenie. Jesteśmy w stanie zaprezentować dobry futbol i to zrobić (…) Mamy dużo danych i materiałów. Nie będzie to łatwe, ale postaramy się zorganizować mecze towarzyskie z najlepszymi europejskimi rywalami. Mądrzejsi będziemy po losowaniu. Być może w marcu uda się zmierzyć z którąś z potęg.
– Może dojść do sytuacji, że zagraniczne kluby nie puszczą zawodników na mistrzostwa. W czerwcu zgrupowanie będzie miała też pierwsza reprezentacja, dlatego będziemy gotowi na różne scenariusze. Mamy dużo czasu, ale na pewno będziemy rozmawiać ze sztabem Jana Urbana o najlepszych rozwiązaniach. To oni mają priorytet, a my się dostosujemy.
– Podejmując się tej pracy ponad rok temu, przypomniałem sobie te wspaniałe chwile, kiedy walczyliśmy na igrzyskach olimpijskich. Moim marzeniem jest awansować na nie, choć wiem, że będzie to piekielnie trudne.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix