Jacek Zieliński wskazał przyczyny niepowodzeń Legii Warszawa w ostatnich sezonach. Były dyrektor sportowy stołecznego klubu przyznał, że momentami brakowało zarządowi cierpliwości.
Jacek Zieliński: Darkowi brakuje trochę cierpliwości
58-latek pracował w Legii nieprzerwanie od 2017 do 2026 roku, pełniąc przy tym różne role. W latach 2021-2024 był dyrektorem sportowym Wojskowych, później stał się doradcą zarządu ds. sportowych. W rozmowie z Tomaszem Ćwiąkałą zdradził trochę spraw zakulisowych i wyjaśnił część przyczyn niepowodzeń Legii w ostatnich latach.
– Darkowi brakuje trochę cierpliwości. Ufa osobom, które dużo mu obiecują, że zrobimy to i tamto, przyspieszymy i tak dalej. On lubi przyspieszać, on lubi turbo włączać, ale co włączaliśmy to turbo, to wykładaliśmy się na pierwszym zakręcie. To jest takie doświadczenie, z którego warto wyciągnąć wnioski – powiedział.
– Przeżywaliśmy w klubie huśtawkę nastrojów. Mieliśmy odjechać wszystkim klubom po awansie do Ligi Mistrzów, bo Legia zarobiła potężne pieniądze i tak dalej. Okazało się, że potem przyszedł taki okres bardzo, bardzo słaby. Nie przełożyło się to na wyniki. (…) Rywalizacja się w lidze bardzo wyrównała, więc tutaj trzeba mieć trochę cierpliwości, ale tej cierpliwości brakuje. Wiesz i chcesz przyspieszyć i mówi ktoś tam z zarządu, że musimy włączyć turbo, zainwestujemy, zaryzykujemy i tak dalej. Na włączanie turbo musi być odpowiedni moment, a nie wywalać się na pierwszym zakręcie – dodał.
„Legia musi być wewnętrznie jednością”
Brak cierpliwości to zdaniem Zielińskiego niejedyny problem, z którym Legia się borykała ostatnimi czasy.
– To jest największy problem Legii, że Legia musi być wewnętrznie jednością. Uważam, że na dużo lepszym poziomie jest to w Lechu. Nie kibicuję Lechowi, wręcz przeciwnie, ale muszę przyznać, że oni są jednością. Oni są cierpliwi i to przynosi efekty. To nie jest coś, że oni robią coś niesamowitego, ale wyciągają wnioski i sobie ufają. Rozliczają się wzajemnie. Legia trochę przyciąga dużo takich osobowości, trochę takich narcystycznych, którzy chcą gdzieś się pokazać. Uważam, że takie osoby są potrzebne w Legii, które mogą coś zmienić – przyznał.
– U nas jest na tej zasadzie, jak są jakieś problemy, to jedna czy druga osoba próbuje się usprawiedliwiać, wychodzi do mediów. Zaczyna spotykać się z dziennikarzami, z kibicami i sugeruje, że coś jest nie tak. Ale jak ty masz też rozum i opierasz swoją opinię na faktach, a nie na jakichś opiniach, to te fakty są istotne i jeżeli w sezonie 23/24 z drużyny płynie informacja po okienku i po okresie przygotowawczym, że czują się silnie jak nigdy. Trenerzy też są zadowoleni. Graliśmy bardzo dobrze w lipcu, sierpniu, wrześniu. Okazuje się, że zawodnicy są dobrzy, że skład jest dobry – stwierdził.
– Przyszedł kryzys w październiku i zaczął się problem. Graliśmy naprawdę dobrze, ale zaczęliśmy gubić punkty. (…) Broniłem trenera, bo zaraz pojawiały się pytania, czy on będzie dalej pracował czy nie. Mówiłem, że to trener, który jest fachowcem, który będzie u nas pracował tak czy owak i wierzę, że z tego kryzysu wybrniemy. Ja próbuję dać przykład, pójść w jedność i żeby wewnętrznie załatwić sprawy i tematy, jak z tego kryzysu wyjść, a na zewnątrz pokazać, że jesteśmy razem. Czasem naprawdę niewiele trzeba zrobić, żeby poprawić sytuację – zakończył.
W trwającym sezonie Legia zajmuje drugie miejsce po dziewięciu kolejkach.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix