Półfinał ze Słowenią był ósmym spotkaniem polskich siatkarzy na mistrzostwach Europy. Siódmym meczem o coś, bo przed starciem z Bułgarami (2:3) Biało – Czerwoni byli pewni pierwszego miejsca w grupie B. I każdy z tych siedmiu meczów drużyna Nikoli Grbicia wygrała 3:0. W piątek łatwo nie było, Polacy nie zagrali najlepszego meczu i pewnie sami mają tego świadomość, ale do wygrania z ciągle dość mocną Słowenią bez straty seta to wystarczyło. W finale bój o obronę trofeum Polska stoczy z Francją albo Finlandią.
Słoweńcy to nasz odwieczny rywal w mistrzostwach Europy. Do tego zespół, który kiedyś był zmorą Polaków, ale ostatnio raczej nam leży. Na pięciu poprzednich EURO zawsze graliśmy ze Słoweńcami w fazie pucharowej. 2015, 2017, 2019 i 2021 rok – to wszystko porażki. Aż ciężko w to dzisiaj uwierzyć, prawda? Ale już na poprzednim turnieju, w 2023 roku, górą 3:1 byli Polacy (w półfinale). W podobnym stosunku wygrali w ćwierćfinale igrzysk olimpijskich w Paryżu.
Wygląda na to, że Nikola Grbić, od kiedy objął Polaków, ma patent na ten zespół. I teraz to się potwierdziło.
Polacy, mimo takiej sobie gry, wygrali dwa pierwsze sety w półfinale mistrzostw Europy
Liderem Polaków na początku półfinału ze Słowenią był Wilfredo Leon. Biało-Czerwoni grali pewnie, ich rywal imponująco bronił, ale w ataku popełnił kilka kosztownych błędów. Było bardzo dobrze, do stanu 20:14. Wtedy Polacy trochę się zacięli: stracili cztery punkty z rzędu, ale udało im się opanować sytuację. Choć czy do końca? Słoweńcy byli momentami świetni w obronie, doprowadzili tylko do punktu straty, zrobiło się nerwowo, ale przeciwnicy nie dali rady odwrócić losów seta.
I CYK! POLSKA PROWADZI W PÓŁFINALE! 🇵🇱#EuroVolleyM pic.twitter.com/mo8iUFE85w
— Polsat Sport (@polsatsport) September 25, 2026
Niby było 1:0 dla Polski, ale jej dyspozycja w końcówce pierwszej partii mogła nieco niepokoić.
Drugi set wyglądał podobnie. Polacy dość szybko wypracowali sobie dwa, trzy punkty przewagi. Musiała się podobać akcja, pełna obron, ofiarności Słoweńców, w której Bartłomiej Bołądź schował ręce w bloku i Rok Mozić wyrzucił piłkę na aut. Kilka minut później Bołądź zaatakował z trudnej piłki i efektownie zdobył kolejny punkt.
Świetna akcja i udany atak Bołądzia 🔝🏐
📺 Transmisja półfinału mistrzostw Europy w Polsacie, Polsacie Sport 1 i PS Extra 2
📲 Polsat Box Go#euroVolleyM pic.twitter.com/e3FlAWNPWB— Polsat Sport (@polsatsport) September 25, 2026
Ale atakujący zespołu Grbicia był trochę nierówny – w innych akcjach Słoweńcy go bronili, a po dwóch asach Nika Mujanovicia mieliśmy remis 15:15. Rywale grali na dobrym poziomie, a największym zaskoczeniem był występ ich rozgrywającego Urosa Planinsicia, który wystawiał szybko i zarazem dokładnie.
Dobry sygnał dał Leon, grając asa serwisowego. Ale znów był remis, 20:20. I walka na boisku. Kolejna wyrównana końcówka, ale znów z happy endem. W kluczowym momencie Polacy wzięli challenge i okazało się, że punkt jednak należy się im. Chwilę później akcję skończył Leon. Biało-Czerwoni nie grali wielkiego meczu, ale, mimo że Mujanović w końcówce zagrał kolejnego asa, zgarnęli również drugiego seta.
25:23. ✅️
25:23. ✅️DRUGI!!! Dobra końcówka w wykonaniu naszego zespołu.
Nie pomaga Fornal, niestety w dalszym ciągu nam nie pomaga…
Niedoceniana jest rola Lemańskiego w tym zespole, a przy niepewności Bołądzia, obowiązki szefa wziął na siebie niezawodny Wilfredo Leon -… pic.twitter.com/MaeGqMRNa1
— Jakub Balcerzak (@Jakub110Jakub) September 25, 2026
Reprezentacja Polski zagra w finale mistrzostw Europy z Francją albo Finlandią
Trzecia partia zaczęła się od prowadzenia rywali 3:0. To nakręciło Słowenię, jej zawodnicy grali na luzie, mimo niekorzystnego wyniku. W pewnym momencie prowadzili 11:7, ale wtedy Polacy wzięli się do odrabiania strat. I po kilku minutach było 14:13 dla Polski. A później 16:14. Odżył Tomasz Fornal, długo przeciętny, a w trzecim secie świetny: najpierw skończył trudną piłkę, później świetnie zaserwował, a w końcówce meczu mądrze nabił piłkę na blok.
W ważnym momencie Marcin Komenda zaczął grać środkiem, gdzie mocnym punktem zespołu Grbicia jest mierzący 217 cm Bartłomiej Lemański. Pomogli też rywale – ich rozgrywający „oszalał”, wystawiając jedną z piłek do libero, który wszedł na przyjęcie. Biało – Czerwoni efektownie zakończyli spotkanie, totalnie dominując w końcówce.
Polacy w wielkim finale, w sobotę wieczorem, zagrają ze zwycięzcą spotkania Francja – Finlandia, które rozpocznie się o 21.00. Faworytem drugiego półfinału są oczywiście mistrzowie olimpijscy z 2021 i 2024 roku.
Polska – Słowenia 3:0 (25:23, 25:23, 25:18)
Fot. Newspix.pl