Ekstraklasa 9. Kolejka

Mariusz Stepinski 20"
Camilo Mena 33"
Mariusz Stepinski 62"
Lamine Diaby-Fadiga 58"
Bogdan Mircetic 82"

Raków nie jest ligowym średniakiem. Na to trzeba jeszcze zasłużyć

Mikołaj Duda

19 września 2026, 16:56 • 4 min czytania 41

Reklama
Raków nie jest ligowym średniakiem. Na to trzeba jeszcze zasłużyć

Parę sezonów temu Michał Świerczewski napisał mocno pamiętne słowa, że Raków stał się ligowym średniakiem. Wtedy była to złość na słabe wyniki, jakie notował zespół prowadzony przez Dawida Szwargę. Teraz nazwać Medaliki średniakiem w Ekstraklasie byłoby niesprawiedliwością w stosunku do zespołów, za które takie uważamy. Na to miano trzeba sobie zasłużyć, a ekipa Tomasza Kaczmarka nawet tego nie robi. 

Reklama

Mimo naprawdę ciekawych transferów i sporych inwestycji wciąż za takiego średniaka uznajemy Koronę. Ma ambicje, by przeskoczyć na półkę z potentatami, ale wciąż te aspiracje z gabinetów musi potwierdzić na boisku. W każdym razie teraz na tle Rakowa wyglądała jak drużyna z innej półki. Mimo gorszej końcówki, generalnie w każdym aspekcie była lepsza od rywala.

Korona Kielce – Raków Częstochowa 3:2. Absurdalna obrona przy golu Camilo Meny

Pamiętamy jeszcze jak raptem kilka dni temu do Kielc przyjechał Górnik Zabrze. Korona, nawet gdy przegrywała, to była kompletnie bezradna w ofensywie i nie była w stanie nawet oddać strzału na bramkę rywala. Jakby tego było mało w drugiej części nie oglądaliśmy nawet niecelnej próby w wykonaniu piłkarzy Jacka Zielińskiego.

Z Rakowem Korona wyglądała jak zupełnie inny zespół, chociaż prawdę mówiąc, spory wpływ miała na to dysproporcja w poziomie przeciwników. To co momentami wyprawiali podopieczni Tomasza Kaczmarka ciężko nazwać grą obronną. Wystarczy nawet spojrzeć na to w jak absurdalny sposób padły oba gole w pierwszej części rywalizacji przy Ściegiennego.

Pierwszy to rzut karny wykorzystany przez Mariusza Stępińskiego, jednak jeszcze ciekawsze jest to jak do tego doszło. Naprawdę chcieliśmy zrozumieć, dlaczego Bogdan Racovitan w kompletnie niegroźnej sytuacji postanowił wyciąć Wiktora Długosza.

Reklama

Dobra, ale druga była jeszcze lepsza. Camilo Mena mógł poczuć się jak Mojżesz, przed którym rozstąpiło się Morze Czerwone. W podobny sposób zachowali się zawodnicy Medalików. Duet pomocników nawet nie udawał, że ma zamiar gonić za Kolumbijczykiem, Tomasz Pieńko odsunął się, żeby czasem nie przeszkodzić, a Bogdan Racovitan tak blokował, by nie zablokować Meny. Wyglądało to naprawdę komicznie, chociaż w Częstochowie raczej nikomu nie jest do śmiechu,

Reklama

I trzeba przyznać, że dwubramkowe prowadzenie do przerwy było jak najbardziej zasłużone. Im dalej, tym przewaga gospodarzy się zwiększała. O ile w pierwszych minutach Raków potrafił stworzyć jakieś zagrożenie, o tyle później miał coraz większe problemy, by nawet wyjść z własnej połowy. A Korona czuła się coraz pewniej i wydawało się, że kwestią czasu są kolejne gole.

Korona znów obniżyła loty po przerwie. Raków nie był w stanie tego wykorzystać

Korona w tym sezonie już zdążyła się przekonać, że spuszczenie z tonu w drugiej połowie może się źle skończyć. Choćby sporo strachu narobił jej Śląsk czy gola na wagę jednego remisu w ostatnich fragmentach strzeliła jej Wisła Kraków. Przez moment mogliśmy się zastanawiać, czy tym razem nie wydarzy się coś podobnego.

Chwila nieuwagi, i nagle zrobiło się tylko 2:1 dla Kielczan. Akcja Jeana Carlosa, odrobina szczęścia i Lamine Diaby-Fadiga, wyprzedzając Rubezicia wpakował piłkę do siatki. Tyle że Raków zamiast pójść za ciosem, to postanowił włożyć sobie kij w szprychy. Konkretnie to Tomasz Pieńko, który do ogółem słabego występu, szczególnie w defensywie, dołożył kopnięcie Camilo Meny we własnym polu karnym. Znów piłkę na 11. metrze ustawił Mariusz Stępiński i ponownie się nie pomylił.

Reklama

Patrząc jednak całościowo, Kielczanie po przerwie już tak nie imponowali jak do przerwy. Przy lepszym przeciwniku pewnie ponownie mogłoby się skończyć stratą punktów, chociaż i tak końcówka była dla gospodarzy nieco nerwowa. Trafienie Mirceticia sprawiło, że różnica wynosiła zaledwie jedną bramkę.

Reklama

Raków jednak nie był w stanie na poważnie zagrozić Koronie, która z upływem minut ewidentnie gasła, chociaż oceniając już z perspektywy całego meczu była od rywala przynajmniej o klasę lepsza.

6
Dziekoński
5
Pieczek
5
Mosór
4
Rubezic
7 +
Długosz
1
5
Ameyaw
6
Hellebrand
4
Lingr
6
Jakubczyk
yellow-card
7
Mena
1
6
Stepinski
2
Bartosz Frankowski 5

Zmiany:

icon-swap
N. Barczak
3
Wiktor Długosz
icon-swap
Morgan Fassbender
5
Camilo Mena
yellow-card
icon-swap
D. Bąk
Mariusz Stepinski
icon-swap
Simon Gustafson
Ondrej Lingr

Legenda

yellow-card
Żółta kartka
red-card
Czerwona kartka
yellow-card red-card
Dwie żółte / czerwona kartka
Zdobyte gole
Gole samobójcze
Asysty
Asysty drugiego stopnia
5.0
Ocena meczowa
+
Plus meczu
-
Minus meczu
swap
Zawodnik zmieniony
Reklama

Fot. Newspix

41 komentarzy
Mikołaj Duda

Legenda w rodzinie głosi, że piłka podobno towarzyszyła mu już podczas narodzin. Jego pierwsze wspomnienia sięgają do MŚ w Brazylii w 2014 roku, kiedy jako siedmiolatek z zafascynowaniem oglądał jak przyszły piłkarz Górnika Zabrze sięga po trofeum. 100% na 100% jego uwagi zajmuje polska piłka. Przy trzeciej godzinie monologu o rezerwowym Radomiaka jego słuchacze często tracą cierpliwość. We wtorek i środę zbiera siły przed czwartkowym wieczorem, spędzanym wspólnie z jego ulubioną Ligą Konferencji. Gdy ktoś się go zapyta o piłkarza o imieniu Lamine, to bez zawahania odpowie Diaby-Fadiga

Rozwiń
[email protected]

Informacja o meczu

Data:
sobota, 19 września 2026 14:45
Sędzia:
Bartosz Frankowski

Najnowsze

Reklama
Bundesliga

19-letni Polak zrobił furorę w Bundeslidze! „Najlepszy w kadrze”

Mikołaj Duda
0
19-letni Polak zrobił furorę w Bundeslidze! „Najlepszy w kadrze”

Ekstraklasa

Reklama