Raków został skrzywdzony? Okazuje się, że niezupełnie

Mikołaj Duda

16 września 2026, 17:31 • 3 min czytania 17

Reklama
Raków został skrzywdzony? Okazuje się, że niezupełnie

Po meczu Rakowa z Zagłębiem Lubin sporo mówi się o decyzjach sędziego Daniela Stefańskiego. Przede wszystkim chodzi o dwie sytuacje. Pierwsza dotyczy tego, czy pierwszy gol Miedziowych powinien zostać uznany, a druga – czy słusznie gospodarzom został podyktowany rzut karny po zagraniu ręką Michaila Kosidisa. Kolegium Sędziów póki co rozwiało wątpliwości, jeśli chodzi o pierwszą z tych kwestii spornych.

Reklama

W Częstochowie panuje przekonanie, że zespół Tomasza Kaczmarka został skrzywdzony przez zespół sędziowski. Chodzi o bramkę na 1:1 Michała Nalepy po rzucie rożnym. Piłkę do kolegi zgrywał Roman Yakuba, a gracze Rakowa reklamowali, że Ukrainiec pomagał sobie ręką. Daniel Stefański pozostał nieugięty i wskazał na środek boiska. Teraz do całej sprawy oficjalnie odniosło się Kolegium Sędziów.

A dla jasności tu sytuacja, o której mowa:

Reklama

Kolegium Sędziów zabrało głos na temat kontrowersyjnej sytuacji z meczu Rakowa. Potwierdziło słuszność decyzji arbitra

Niedługo po tym spotkaniu w Canal Plus Sport głos zabrał ekspert Adam Lyczmański, który twierdził, że Raków został źle potraktowany przez Daniela Stefańskiego. Jego zdaniem Roman Yakuba zagrał piłkę ręką i po interwencji sędziów odpowiadających za VAR ten gol nie powinien zostać uznany.

Z tym poglądem nie zgadza się Kolegium Sędziów przy Polskim Związku Piłki Nożnej, które właśnie wydało oficjalne stanowisko. Jak czytamy, ukraiński defensor Zagłębia Lubin zagrał piłkę klatkę piersiową, jednak nawet gdyby doszło do kontaktu z ręką, to gol i tak powinien zostać uznany, więc werdykt jest taki, że Daniel Stefański wraz z zasiadającymi przy VAR-ze Łukaszem Szczechem i Piotrem Rzucidło podjęli prawidłową decyzję.

– Po rzucie rożnym zawodnik Zagłębia nr 3 wygrywa walkę w powietrzu z zawodnikiem Rakowa nr 11. Następnie zagrywa piłkę do współpartnera nr 25, który zdobywa bramkę. Kluczowe dla danej sytuacji jest zachowanie piłkarza Zagłębia nr 3, który będąc cały czas w kontakcie fizycznym z przeciwnikiem walczy z nim w sposób dozwolony o górną piłkę. Następnie dochodzi do kontaktu piłki klatką piersiową.

– W wyniku tego piłka trafia pod nogi współpartnera zawodnika Zagłębia nr 25, który zdobywa bramkę. Szkoleniowo należy podkreślić, że GDYBY w tej sytuacji doszło do kontaktu piłki z ręką gracza gości, byłby to kontakt legalny ze względu na wzajemną walkę i naturalne ułożenie ręki względem ruchu ciała. Dodatkowo bramki „natychmiast” nie zdobywa ten zawodnik, a jego współpartner – uzasadnia decyzję Kolegium Sędziów.

Reklama

Wygląda więc na to, że Raków nie ma powodów, by przegraną w tym spotkaniu zrzucać na pomyłkę arbitrów. Ekipa Tomasza Kaczmarka, mimo niedawnego zwycięstwa nad Motorem Lublin, wciąż zamyka ligową tabelę z zaledwie trzema punktami po ośmiu meczach. Ostatnią szansą na poprawienie tego dorobku przed przerwą reprezentacyjną będzie starcie z Koroną Kielce.

Fot. Newspix

17 komentarzy
Mikołaj Duda

Legenda w rodzinie głosi, że piłka podobno towarzyszyła mu już podczas narodzin. Jego pierwsze wspomnienia sięgają do MŚ w Brazylii w 2014 roku, kiedy jako siedmiolatek z zafascynowaniem oglądał jak przyszły piłkarz Górnika Zabrze sięga po trofeum. 100% na 100% jego uwagi zajmuje polska piłka. Przy trzeciej godzinie monologu o rezerwowym Radomiaka jego słuchacze często tracą cierpliwość. We wtorek i środę zbiera siły przed czwartkowym wieczorem, spędzanym wspólnie z jego ulubioną Ligą Konferencji. Gdy ktoś się go zapyta o piłkarza o imieniu Lamine, to bez zawahania odpowie Diaby-Fadiga

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama