Schalke z receptą na Bayern! Gwiazdy Kompany’ego zawiodły

Marcin Ziółkowski

05 września 2026, 20:41 • 4 min czytania 1

Reklama
Schalke z receptą na Bayern! Gwiazdy Kompany’ego zawiodły

Tyle razy mówiło się o tym, że Schalke wyjątkowo leży Bayernowi. Kibice doskonale wiedzieli, czego spodziewać się podczas meczu w Gelsenkirchen. Mimo to, futbol po raz kolejny pokazał, że pieniądze nie grają. Koenigsblauen zatrzymali Bayern w pierwszym domowym spotkaniu Bundesligi po wygraniu drugiej ligi. Na Veltins Arenie mieliśmy bezbramkowy remis. Wśród Bawarczyków zawiedli zwłaszcza Luis Diaz i Michael Olise, którym ciągle czegoś brakowało pod bramką rywala.

Reklama

Okoliczności meczu

Schalke w ostatnich latach to prawdopodobnie ulubiona ofiara Bayernu. Dużo w tej kwestii mówią same wyniki spotkań. Ostatnich siedem meczów to wyłącznie zwycięstwa Bayernu, za każdym razem do zera. W bramkach? 29:0 dla wielokrotnych klubowych mistrzów Europy. Nie dodawało to otuchy gospodarzom spotkania, pierwszego w elicie po awansie do Bundesligi.

Na pocieszenie można jednak było sobie uświadomić, że Bayern w każdym meczu o stawkę do tej pory w nowym sezonie tracił gola. Przeciwko drugogligowemu Osnabrueckowi – takiego wyjątkowej pięknej urody. Więcej o tym w polecanych treściach na dole strony. Miron Muslić w premierowym starciu sezonu na ławce na Veltins Arena pozostawił Kenana Karamana oraz Edina Dżeko. Bośniak kilka dni temu zapowiedział zakończenie kariery reprezentacyjnej. Vincent Kompany dał trochę odpocząć Harry’emu Kane’owi, Michaelowi Olise oraz Kim Min-jae.

Reklama

Schalke XI: Karius – Dina Ebimbe, T. Becker, Katić, Kurucay, Gosens – Ljubicić, El-Faouzi, Tanaka, Aouchiche – Sylla,

Bayern XI: Neuer – Laimer, Upamecano, Tah, Davies – Kimmich, Pavlović – Karl, Brown, Diaz – Saibari.

Bayern z chęcią zdominowania rywala. Praktyka to jednak co innego

Tak jak w drugiej kolejce sezonu 2019/20, Koenigsblauen spotkali się z Bayernem. Wtedy to było 0:3, a hattrickiem popisał się Robert Lewandowski. Bawarczycy chcieli jak najszybciej narzucić swoją przewagę i cały czas dominowali rywala w posiadaniu piłki. Schalke było jednak twardym orzechem do zgryzienia.

Gospodarze bronili się z głową i często próbowało grać z kontry. W pierwszym kwadransie nie było lekko drużynie Kompany’ego. Poza lekkim strzałem Lennarta Karla, doskonałą interwencją Kariusa po próbie Browna, pod bramkami nie działo się zbyt wiele. Ucierpiał za to Nikola Katić.

Reklama

Nie brakowało gwizdów wobec Manuela Neuera, który kilkanaście lat temu opuścił drużynę z Gelsenkirchen po wygaśnięciu umowy. Pełen energii był za to Junior Dima Ebimbe. W jednej z sytuacji wydawało się, że może wywalczyć rzut karny, ale arbiter był niewzruszony. Podobnie, gdy piłkarze Schalke pokazywali, że Dayot Upamecano zagrał ręką. Problem w tym, że odbiła się ona najpierw od ziemi.

Bayern nie mógł się przełamać, więc z linii pola karnego spróbował Ismael Saibari. Wysiłek Marokańczyka był bliski powodzenia, nie było daleko od pięknego gola w okienko bramki Kariusa. W dogodnej sytuacji, Luis Diaz nie trafił w bramkę. Doskonale obsłużył go podaniem Nathaniel Brown, który ponownie grał jako numer dziesięć. Schalke dawało radę, ale można było się tylko domyślać, że Vincent Kompany nie będzie długo czekał na wprowadzenie swoich gwiazd – Kane’a i Olise.

Reklama

Schalke dało radę do końca!

Belg tak właśnie postąpił, choć od przerwy posłał jedynie Kane’a. Sporo problemów próbował tworzyć defensywie Bawarczyków Moussa Sylla i był to świadomy zabieg Mirona Muslicia. Edin Dżeko, choć to doskonale znany team player, dynamika nie jest jego mocną stroną. Gwinejczyk szarpał się więc jak często tylko mógł, gdy koledzy posyłali mu podania na dobieg. W jednej z sytuacji intensywny pressing napastnika nałożył sporo presji na samego Manuela Neuera.

Luis Diaz ponownie się nie popisał pod bramką Kariusa. Choć podciął nad nim piłkę, to na posterunku był Hasan Kurucay. Kilka minut później, poza wybiciem Turka – sytuacja się powtórzyła. Nie był to dzień Kolumbijczyka.

Reklama

Przed upływem godziny gry, Kompany dorzucił do swojej układanki Michaela Olise i Jamala Musialę. Napięcie rosło, a wynik się nie zmieniał. Po bardzo dobrej zespołowej akcji Schalke Robin Gosens nie trafił w bramkę. Gospodarze sprawiali mnóstwo problemów Bayernowi, ale wiecznie brakowało finalizacji. Skazywani na bardzo wysoką porażkę Koenigsblauen regularnie byli krok przed rywalem.

Świetnie radził sobie zwłaszcza Satoshi Tanaka, który debiutował w Bundeslidze w nowym zespole. Zastępował on Rona Schallenberga. Niemiec z Augsburgiem w pierwszej kolejce dostał czerwoną kartkę. Japończyk wygrywał większość pojedynków. Bardzo dobry był też El-Faouzi. Ich przeciwieństwem był niewidoczny Kane, który dotknął piłkę raptem kilkanaście razy przez całą drugą połowę.

Reklama

To właśnie Anglik był najbliżej rozstrzygnięcia meczu w końcowym jego etapie. W 87. minucie przymierzył zza pola karnego. Loris Karius popisał się kapitalną interwencją. I to było na tyle, Bayernowi wiecznie czegoś brakowało pod bramką. Schalke drużynowo zagrało świetny mecz i wiele razy wybierało się pod bramkę Neuera. Z przodu jakości jednak nie było tak wiele jak w tyłach.

Schalke 04 – Bayern Monachium 0:0

Fot. Newspix

1 komentarz
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Bundesliga

Reklama