Tysiące godzin spędzonych na kursach. Wnikliwa analiza przepisów. Setki posędziowanych spotkań. I wszystko na nic. Polscy sędziowie dostarczają ostatnio sporo kontentu, ale niestety tego żenującego, a nie komediowego. Liczne błędy naszych arbitrów sprawiają, że nie dziwią nawiązania do okresu korupcyjnego…
Krasny Show w Rzeszowie. „Niebywałe”
W niedawnym wywiadzie dla Weszło Arkadiusz Kamil Wójcik powiedział, że wielu chce sędziować, bo to jest dodatkowy zastrzyk adrenaliny i sprawia, że jesteś bliżej dużej piłki w kraju. To jedna strona medalu. Jeśli jednak jesteś słabym sędzią lub – albo nie daj Boże „i” – masz słabszy dzień, spotkasz się z uzasadnioną krytyką i zapewne także przykrym hejtem.
Problem polskiej piłki jest taki, że ostatnimi czasy prawie każdy arbiter ma słabszy dzień, a przecież gra nie idzie o pietruszkę, tylko o miliony złotych. W przypadku Pucharu Polski może i te pieniądze są śmieszne, co podnosił ostatnio Tomasz Urban, ale finalnie zwycięzca dostaje pięć milionów złotych. Błędem sędziowskim można sprawić, że pozbawia się kogoś sporego zastrzyku gotówki.
Zdecydowanie. Oczywiście nie chodzi o to, byśmy płacili tyle, co Niemcy, ale powinniśmy dążyć do tego, by płacić w zł tyle, ile oni w €. Dla porównania – musisz awansować do ćwierćfinału w PP, żeby zarobić prawie 200 tysięcy złotych. Czyli wciąż mniej niż dostają w € kluby w…
— Tomasz Urban (@tom_ur) September 2, 2026
Błędy najgorszej kategorii to te, gdzie nawet kibice zespołu, któremu się upiekło, łapią się za głowy i zastanawiają się, jakim cudem sędzia podjął taką, a nie inną decyzję.
Do tej kategorii zaliczymy pomyłki Sebastiana Krasnego ze spotkania Pucharu Polski, w którym Resovia rywalizowała z Arką Gdynia. Na szczęście wynik nie został wypaczony, bowiem zespół z Trójmiasta wysoko wygrał, jednak niesmak pozostał. W ciągu kilkudziesięciu sekund w polu karnym rzeszowskiego klubu najpierw Patryk Romanowski nadepnął na stopę Kasjana Lipkowskiego, a potem Myles Asei Dantoni kopnął Kubę Soleckiego. W obu przypadkach krakowski arbiter nie podyktował jedenastki.
– Niebywałe. Dwa karne z gatunku tych oczywistych, nie do przegapienia, bez kłopotów z interpretacją. Takiego kryzysu sędziowskiego nie było od czasów korupcyjnych. Mamy czarną serię pomyłek i żadnych kar – skomentował na portalu X Żelisław Żyżyński.
Niebywałe. Dwa karne z gatunku tych oczywistych, nie do przegapienia, bez kłopotów z interpretacją.
Takiego kryzysu sędziowskiego nie było od czasów korupcyjnych. Mamy czarną serię pomyłek i żadnych kar. https://t.co/K6BiFTQBCN— Żelisław Żyżyński (@ZelekZyzynski) September 2, 2026
– To jest niebywałe – do tego stopnia szokujące, że warto jeszcze raz to wrzucić. Jak Sebastian Krasny mógł uznać, że zawodnik sam sobie ściągnął buta w biegu?! – dodał dziennikarz Canal+ Sport.
To jest niebywałe – do tego stopnia szokujące, że warto jeszcze raz to wrzucić. Jak Sebastian Krasny mógł uznać, że zawodnik sam sobie ściągnął buta w biegu?! https://t.co/s8otoagQFZ
— Żelisław Żyżyński (@ZelekZyzynski) September 3, 2026
Miliony uciekają, sędziowie zostają
Na drobne, ale tylko drobne usprawiedliwienie, trzeba dodać, że w tym meczu nie było systemu VAR, który mógłby naprawić ten błąd. Systemu tego nie zabrakło jednak w Lublinie.
Tam sędziowie nie popisali się w meczu Motoru z Legią Warszawa, dopatrując się przewinienia Karola Czubaka na Otto Hindrichu. Na szczęście i wynik tego spotkania nie został wypaczony, bowiem podopieczni Mariusza Misiury wygrali 3:0.
Masz wyraźny gest sędziego Lasyka, że chodzi mu o faul na bramkarzu. Pokazuje konkretnie rzut wolny i wskazuje na miejsce przewinienia. pic.twitter.com/2bYQx0Kwlz
— Przemek Langier (@plangier) September 2, 2026
W czasach wszechobecnej technologii i systemu VAR tak rażące pomyłki są po prostu trudne do wytłumaczenia. Jak wyjaśnić racjonalnie, że sędzia po kursach i licznych testach podejmuje decyzję, z którą nie zgadzają się WSZYSCY: inni sędziowie, kibice obu klubów, postronni fani, dziennikarze itd.
A później te same twarze sędziują kolejne mecze, jak gdyby nic się nie stało. Kluby mogą stracić miliony złotych, trenerzy posady, a piłkarze premie za wykręcone liczby – wszystko przez błędy arbitrów, którzy sami nie ryzykują utraty źródła utrzymania. Próbuje się nam wmówić, że sędziów nie da się tak po prostu odsunąć albo zdegradować. Za przeproszeniem, gówno prawda. Jesteś słaby, popełniasz błąd, to dostajesz wypowiedzenie i żegnają cię bez żalu. Tak działa to w każdej racjonalnie działającej firmie.
Tylko że Kolegium Sędziów woli przeczekać burzę, schować głowę w piasek i git. Pora na csa.
Dopóki nie zostanie wprowadzony przejrzysty system kar, dopóty będziemy tkwić w tym bagnie. A polska piłka dalej będzie cierpieć.
Tak jak piłkarze Arki na nagraniach z Rzeszowa.
Fot. Newspix