Pół godziny wysiłku, a potem już luz. Spokojna wygrana Realu

Sebastian Warzecha

30 sierpnia 2026, 19:12 • 4 min czytania 0

Reklama
Pół godziny wysiłku, a potem już luz. Spokojna wygrana Realu

Po kiepskim meczu z Espanyolem na otwarcie sezonu, w kolejnym Real Madryt dość spokojnie ograł swojego imiennika z Sociedad. Teraz z kolei na Santiago Bernabeu szans z Królewskimi nie miał beniaminek z Malagi. Real sprawę zamknął w 30 minut, a potem spotkanie po prostu kontrolował. Znów wielki występ zanotował Jude Bellingham.

Reklama

Real Madryt załatwił sprawę w pół godziny. Spokojna wygrana Królewskich

Po dwóch meczach, w których wychodził tą samą podstawową jedenastką, dziś Jose Mourinho postawił na rotacje. W pierwszym składzie Realu Madryt pojawili się Marc Cucurella, Trent Alexander-Arnold, Antonio Rudiger, Eduardo Camavinga i Brahim Diaz. Portugalczyk jednak wiedział, że na te zmiany może sobie pozwolić – a zresztą nie mówimy o wielkim spadku jakości, to wciąż klasowi piłkarze – bo rywalem Królewskich na ich stadionie była Malaga, czyli beniaminek.

Gracze z Andaluzji sezon zaczęli od 0:2 z Atletico, ale zdążyli też zapunktować – z innym z beniaminków, Deportivo. Dziś jednak byli skazywani na pożarcie. I szybko okazało się, że nie bez podstaw.

Co prawda Real początkowo był nieco ospały, pierwszych kilkanaście minut stanowiło bardziej rozgrzewkę, preludium do właściwego meczu. Jednak nawet wtedy widać było, że Los Blancos za Mourinho funkcjonują już nieco inaczej – solidnie pracowali w pressingu, udanie też wychodzili spod tego, który zakładała Malaga, łatwo odbierali rywalom piłkę. Nie zawodził nawet Eduardo Camavinga, którego wielu fanów madryckiej ekipy chciało w przerwie między sezonami sprzedać. Zresztą nie bez podstaw.

Brakowało jednak gola. Ale niezbyt długo – bo już w 19. minucie sygnał do ataku dał ten, który na starcie sezonu jest zdecydowanie najlepszym zawodnikiem Realu. Czyli Jude Bellingham.

Reklama

Anglik wygrał pojedynek z rywalem, pognał z piłką w stronę bramki, a potem – gdy wydawało się, że może uderzać z dystansu – minął jeszcze dwóch rywali, zszedł do boku i trafił pomiędzy nogami bramkarza. Przy drugim golu, ledwie siedem minut później, też miał swój udział. Dobijał wtedy głową strzał kolegi, a choć obrońca gości zdołał piłkę zatrzymać przed linią bramkową, to wybijając ją, trafił we własnego golkipera. Piłka się od niego odbiła i wpadła do siatki.

Malagę pogrążył Kylian Mbappe. Najpierw Francuz znalazł się na prawej stronie boiska, ale piłkę wycofał do Camavingi. Ten podał prostopadle, w okolice pola karnego, gdzie znalazł się już jego rodak. Mbappe odegrał do Trenta, Anglik po chwili zacentrował w pole karne, a tam kolejny kontakt z piłką zaliczył Mbappe – tym razem nie podawał, a uderzał. I to uderzał skutecznie. Była 30. minuta. Tyle Realowi wystarczyło, by rozstrzygnąć sprawę wygranej.

Reklama

Od tego momentu mecz zresztą nieco zwolnił.

Królewscy bowiem spokojnie kontrolowali przebieg wypadków. Mieli swoje szanse, czasem brakowało nieco szczęścia, czasem świetnie bronił golkiper rywali, ale dało się odczuć, że Real nie ma potrzeby przyspieszać gry, a Malaga już niespecjalnie – choć ze dwa razy była bliska gola – wierzy w jakiekolwiek odrobienie strat. I tak przeszliśmy przez kolejną godzinę spotkania. Kilka zmian wniosło też na boisko nieco ożywienia. Najpierw goście mieli rzut wolny, a po nim pierwotnie otrzymali jedenastkę za zagranie piłki ręką. Ta została jednak odwołana i to słusznie, bo Rudiger zagrał piłkę głową, stojąc w murze.

Reklama

Pokazać chciał się jednak Arda Guler. I to jego dwójkowa akcja z Viniciusem dała czwartego gola, już w doliczonym czasie gry. Turek zagrał do Brazylijczyka – który nadal ma problemy z formą i jest najsłabszym punktem podstawowej ofensywy Królewskich – a ten wyminął obrońcę i dograł koledze na pustaka. To była kropka nad „i”, finalny akcent tego meczu. Real znów zdobył – jak z Realem Sociedad – cztery bramki, ale tym razem nie stracił ani jednej.

A zmiany Jose Mourinho wypaliły. Portugalczyk ma więc trzy wygrane w trzech spotkaniach. Na razie The Special One punktów z Realem nie traci, a Królewscy zdają się grać coraz lepiej. Przekonamy się, jak długo potrwa ta seria.

Real Madryt – Malaga 4:0 (3:0)

  • 19′ Bellingham – 1:0
  • 26′ Herrero (sam.) – 2:0
  • 30′ Mbappe – 3:0
  • 90+1′ Guler – 4:0

Fot. Newspix

Reklama
0 komentarzy
Sebastian Warzecha

Gdyby miał zrobić spis wszystkich sportów, o których stworzył artykuły, możliwe, że pobiłby własny rekord znaków. Pisał w końcu o paralotniarstwie, mistrzostwach świata drwali czy ekstremalnym pływaniu. Kocha spać, ale dla dobrego meczu Australian Open gotów jest zarwać nockę czy dwie, ewentualnie czternaście. Czasem wymądrza się o literaturze albo kinie, bo skończył filmoznawstwo i musi kogoś o tym poinformować. Nie płakał co prawda na Titanicu, ale nie jest bez uczuć - łzy uronił, gdy Sergio Ramos trafił w finale Ligi Mistrzów 2014. W wolnych chwilach pyka w Football Managera, grywa w squasha i szuka nagrań wideo z igrzysk w Atenach 1896. Bo sport to nie praca, a styl życia.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

La Liga

Reklama
La Liga

Złota Piłka dla Mbappe? Mourinho nie ma wątpliwości

Jan Broda
6
Złota Piłka dla Mbappe? Mourinho nie ma wątpliwości
La Liga

Nowa szczęka, stary Vinicius. Atak to największy problem Realu [WIDEO]

Marcin Długosz
2
Nowa szczęka, stary Vinicius. Atak to największy problem Realu [WIDEO]