Melikson wspomina Wisłę. „Mistrzowska feta to było szaleństwo”

Braian Wilma

Autor:Braian Wilma

29 sierpnia 2026, 15:54 • 3 min czytania 2

Reklama
Melikson wspomina Wisłę. „Mistrzowska feta to było szaleństwo”

Wisła Kraków była prawdziwym dominatorem w polskiej piłce w pierwszej dekadzie XXI wieku. Zdobyła wówczas aż sześć mistrzostw Polski. Dobrze rozpoczęła także drugą dekadę, sięgając po mistrzostwo w sezonie 2010/11. Był to jednak ostatni raz Wisły na ligowym szczycie. Bohaterem rundy wiosennej tamtego sezonu był Maor Melikson, zawodnik sprowadzony podczas zimowej przerwy. Izraelczyk zdradził w rozmowie z Weszło, że wciąż darzy Kraków ogromną sympatią, a feta mistrzowska pozostanie w jego pamięci do końca życia.

Reklama

Mimo wielkiego talentu Maor Melikson wyjechał z Izraela dopiero w wieku 26 lat. W tamtych czasach nie widywało się tam wielu skautów, „nie było normalne, żeby ktoś przyjeżdżał do Beer Szewy”, jak mówi sam Izraelczyk, który był wówczas zawodnikiem tamtejszego Hapoelu. A jednak, kilka razy udał się tam Stan Valckx, ówczesny dyrektor sportowy Wisły. Opłacało się, bo do Krakowa trafiła prawdziwa perełka.

Maor Melikson zakochał się w Krakowie

Dla Meliksona przeprowadzka do Krakowa była jedną wielką niewiadomą. Zarówno pod względem sportowym, jak i prywatnym. Kolejne miesiące sprawiły jednak, że jego rodzina zakochała się w tym mieście.

– Kraków? Nie wiedziałem, czego się spodziewać. Chciałem po prostu grać. Wiedziałem, że Wisła to dobra drużyna. Nie obchodziło mnie nic innego – ani miasto, ani nic. A jak tam trafiłem… do dziś, gdy ktoś mówi, że jedzie do Krakowa, odpowiadam: Posłuchaj, to jedno z najpiękniejszych miast na świecie. Powiem ci coś o mojej żonie. Przez pierwsze trzy, cztery, pięć lat po wyjeździe regularnie dzwonili: może wrócisz? A żona, jak to słyszała, mówiła: “Dla mnie żaden problem, mogę jechać do Krakowa choćby jutro”. Świetnie się tam czuła. Bardzo polubiliśmy to miasto – opowiadał były piłkarz Wisły.

Do Białej Gwiazdy Melikson trafił w przerwie zimowej sezonu 2010/11. Krakowska drużyna spędzała ją na drugim miejscu w tabeli, z trzema punktami straty do Jagiellonii. Wiosną zdystansowała jednak rywali i sięgnęła po ostatnie do tej pory mistrzostwo z przewagą siedmiu punktów nad drugim Śląskiem Wrocław. Kluczowym zawodnikiem Wisły w rundzie wiosennej był właśnie Melikson, który strzelił cztery gole i zaliczył sześć asyst w 15 spotkaniach. Jego trafienie okazało się decydujące m.in. w wygranych derbach z Cracovią.

Reklama

W ostatnich kilkunastu latach okazji do fetowania Wisła miała niewiele (powrót do Ekstraklasy, Puchar Polski 2024), natomiast gdy to robiła, szła na całość. Melikson twierdzi, że nie widział takiego świętowania, jakie miało miejsce po mistrzostwie w 2011 roku.

– Nigdy wcześniej ani nigdy później, a mam teraz 41 lat. Wszystko mam zapisane na moim komputerze. Za każdym razem, gdy przychodzą do mnie znajomi i oglądamy zdjęcia, filmy, mówię im: spójrzcie, na rynku było ze 100 tysięcy ludzi. Nagrania są niesamowite. To było szaleństwo. Sam robiłem zdjęcia i filmowałem. Atmosfera była szalona – wspominał były piłkarz Białej Gwiazdy.

– Jeśli chodzi o derby, grałem dwa razy z Cracovią, dwa razy strzeliłem bramkę i dwa razy wygraliśmy. Czułem wtedy na sobie szacunek kibiców Wisły. Gdy szedłem po rynku, podchodzili do mnie, pozdrawiali. Świetnie się wtedy czułem – dodał.

Reklama

Maor Melikson rozegrał w barwach Wisły 64 mecze, w których strzelił 10 goli i zanotował 18 asyst. Z klubu odszedł zimą 2013 roku, kiedy przeniósł się do występującego w Ligue 1 Valenciennes FC.

Cały wywiad macie do przeczytania poniżej.

Fot. Newspix

Reklama
2 komentarze
Braian Wilma

Miłośnik piłki w każdej postaci. Dziennikarskie szlify zbierał w portalu Futbol News. Od dziecka śledził rozgrywki Premier League, jednak z wiekiem dorósł do prawdziwego futbolu rodem z Ekstraklasy. Jako, że lepiej mu w niebieskim, to szczególnie obserwuje poczynania Lecha i Chelsea.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama